W poprzednim wpisie było sporo o tym jak się przygotować do malowania i weatheringu kartonowych (i nie tylko) modeli kolejowych. Załóżmy, że model mamy sklejony w całości lub kilku sekcjach, które poszpachlowaliśmy i wymalowaliśmy podkładem (W przypadku mojego tendra: Mr.Hobby 1500). Podkład – jak każdą inną farbę – nakładamy w kilku cieńszych warstwach tak, aby dokładnie pokrył wszystkie elementy modelu. Dlaczego? Bo lepiej jest trzy razy płukać aerograf, niż raz drapać naddatek farby z modelu.

Oczywiście możemy pomalować model równomiernym kolorem, ale – w najlepszym wypadku – będzie wyglądał, jakby nasz pojazd właśnie wyjechał prosto z farbyki. Aby dodać realizmu naszemu modelowi, musimy kolor zróżnicować. Po pierwsze: aby oddać różnice w odcieniu farby, która miejscami spłowaniała wystawiona na słońce, w innych miejscach zaś pozostała ciemniejsza. Po drugie, aby nieco oszukać oko oglądającego model. Jak to? – zapytacie. Ano, nasz subiektywny odiór barw na małym obiekcie jest inny niż na wielkim. Dlatego musimy nieco podrasować subiektywny odbiór trójwymiarowości modelu. Ogólnie rzecz ujmując: przyciemniamy wklęsłości, a rozjaśniamy wypukłości.
Mamy do wyboru dwie techniki: preshading (wstępne cieniowanie) i modulację koloru.
Preshading
Preshading polega na tym, że warstwa koloru bazowego pokrywa podkład niecałkowicie, powiedzmy w 90–95 procentach. Dlatego podkład nie jest jednolitego koloru, tylko ma ciemniejsze i jaśniejsze strefy i w ten sposób wpływa na odcień koloru bazowego. Jako że zółcie i czerwienie z natury są gorzej kryjące niż inne kolory, preshading wybierzemy raczej dla nich, co oczywiście nie wyklucza tej techniki w przypadku kolorów niebieskich, czy zielonych (trzeba bedzie tylko nałożyć ciut cieńszą warstwę).
Przyciemnienia nie powinny mieć ostrych krawędzi, a delikatnie przechodzić od ciemniejszego do jaśniejszego. Oczywiście najłatwiej będzie to zrobić aerografem, lecz jeśli ktoś nie posiada „sikawki”, spokojnie można użyć pędzla. Mocno rozcieńczoną farbę nakładamy w kilku – kilkunastu warstwach (pamiętając, aby każda warstwa wyschła przed położeniem kolejnej) stopniowo zmniejszając malowaną powierzchnię. Im więcej warstw, tym mniej wyraźne będą „schodki” – czyli uzyskamy płynniejsze przejście od jasnego do ciemnego koloru.
Poniżej obrazek (czasem lepiej coś narysować, niż to opisywać), który pokazuje zasadę nakładania kilku warstw czarnej farby o kryciu 20%. Spodni prostokąt to biały podkład.

Wagon kryty ma dość prostą bryłę, więc preshading będzie odgrywał znaczącą rolę w rejonie wzmocnien burt i zastrzałów, jak równierz przy drzwiach. Malując lokomotywy mamy więcej pola do popisu. Zachęcam Was do poszukania materiałów o preshadingu w budowie modeli pojazdów pancernych, tam najlepiej widać jak to działa. Przyda się to zarówno przy malowaniu taboru cywilnego, jak i pancerki na szynach. Tu przypomnę mój wpis o malowaniu Panzertriebwagen 16.

Poniżej przykład lokalnego zastosowania preshadingu na zgarniaczach i czołownicy tendra. Tu, w zasadzie, mamy zabieg odwrotny, czyli rozjaśnienie czarnego podkładu, jednak mechanika efektu pozostaje ta sama.
W tym konkretnym przypadku rozrzedzoną białą farbę nakładałem pędzelkiem w postaci pionowych pasm w kilku przebiegach. Rozjaśniłem też zawory sprzęgów powietrznych, które będą malowane na czerwono.

Po malowaniu elementów kolorami czerwonym (Tamiya XF7) i pomarańczowym (Vallejo 72.008) tak przygotowanych uzyskamy następujący efekt.

Modulacja koloru
Modulacja koloru to tak na prawdę nałożenie kilku kolorów z tej samej gamy, tylko różniących się jasnością. W prakryce wygląda to tak, że malujemy cały model kolorem bazowym 2, a następnie przyciemniamy gdzie trzeba, nakładając kolor ciemniejszy 1, oraz rozjaśniamy w odpowiednich miejscach, nakładając kolor jaśniejszy 3, a nawet 4, jeśli mamy miejsca mocno spłowiałe. Kolor 4 przyda się też jeśli zdecydujemy sie na zrobienie obić, ale o tym napiszę we wpisie o wykonywaniu takich efektów.
Tu także obowiązuje zasada płynnego przechodzenia koloru w kolor, wszak modulujemy, a nie malujemy marmurek.
I teraz najtrudniejsze w tym wszystkim. Kolor trzeba zmodulować tak, żeby modelu nie przekontrastować (szczególnie jest to widoczne na modelach czołgów robionych wg szkoły Miga Jimeneza*), ale też nie zbyt lekko, bo modulacja zgubi sie pod kolejnymi efektami, zwłaszcza kiedy planujemy model mocniej poobijać i pokryć grubszą warstwą rdzy i kurzu. Najlepiej potrenować sobie na jakimś złomie modelarskim czy innym kanciaku.

Modulację koloru zastosowałem przy malowaniu lokomotywy Zastal 410d.
Analogicznie do preshadingu, mamy strefy koloru jaśniejszego i ciemniejszego. Na poniższym schemacie malowania wagonu krytego: czerwone miejsca przyciemniamy, niebieskie rozjaśniamy.

W przypadku mojego tendra całość na gładko malowałem kolorem czarnym (Tamiya XF1), natomiast rozjaśniałem stopniowo używając mieszaniny wposmnianego czarnego z białym (Tamiya XF2). Można oczywiście dobrać sobie kilka szarości fabrycznych, tylko jak żona zobaczy rachunek za 15 farbek, to…

Rozjaśnienia występują na wierzchnich powierzchniach oraz w górnych rejonach burt. Dolne partie burt oraz wszelkie zakamarki pozostają ciemniejsze. Lepiej to widać na górnym zdjęciu.

Na tak przygotowany model nakładamy kalkomanie, następnie rozdzielającą warstwę lakieru bezbarwnego, i możemy nanosić na model kojelne efekty.
* Miguel Jimenez (czyt. migel himenez) – znana postać w światku modelarskim. Właściciel fabryki chemii modelarskiej marki AMMO oraz wydawca magazynu „Weathering”. Mig jest propagatorem pewnego stylu w modelarstwie zwanego szkołą jimenezową lub szkołą hiszpańską, gdzie im więcej rdzy, brudu, zniszczeń, obić i zadrapań, tym lepiej.


2 myśli nt. „Malowanie i weathering kartonowych modeli kolejowych – część 2, kolor”
Pingback: Tender 30D42, sztywnoramowy Floridsdorf – malowanie modelu - Kartonowa kolej
Pingback: Malowanie i weathering kartonowych modeli kolejowych – część 1, wstęp - Kartonowa kolej