W poprzedniej części opisałem proces budowy modelu tendra sztywnoramowego, natomiast dziś chcę się skupić na malowaniu i weatheringu.
Po sklejeniu najważniejszych części modelu w kilka podzespołów głównych otrzymałem materiał do malowania podkładem i kolorem bazowym.


W przypadku tego konkretnie pojazdu użyłem czarnego podkładu Mr.Surfacer 1500. Nie będę ukrywał, że bardzo lubię ten specyfik mimo jego haniebnie drażniącego zapachu. Świetnie penetruje karton, stając się impregnatem, i dale idealną powierzchnię do malowania farbami wszelakimi z akrylami wodorozcieńczalnymi na czele.

Zestawy kołowe – „…a stal z Centrostalu, panie inżynierze!”1
Nie da się ukryć, że bieżnia zestawów kołowych jest elementem wymagającym zachodu, aby efekt polerowanej stali był zadowalający. Próbowałem różnych specyfików, ale najlepiej srwawdzał się zawsze poczciwy Humbrol 27003 „Polished steel”. Przed malowaniem bieżni kół, trzeba je nasączyć cyjanoakrylem lub Paraloidem, a następnie porządnie oszlifować – do gładkiego.
Przed użyciem trzeba metalizer porządnie wymieszać sztywnym mieszadełkiem. Samo wstrząsanie puszką nie wystarczy, gdyż farbka z czasem się rozwarstwia, a drobniuteńkie opiłki metalu osiadają na dnie puszki i mocno się zbrylają. Rozmieszaną, lekko rozcieńczoną farbkę nakładam cienkim pędzelkiem w 2–3 dość grubych warstwach, i zostawiam na godzinkę – dwie do wyschnięcia. Następnie przychodzi czas na polerowanie. Wystarczy do tego papierowy ręcznik kuchenny nawinięty na patyczek od lodów. Pocieramy matową powierzchnię lekko dociskając papier do powierzchni koła. Jeśli ktoś maluje koła nie sklejone w zestawy, można zamocować je we wkrętarce lub miniszlifierce i „przetoczyć” po papierze.
Przed nałożeniem następnych warstw koloru, rdzy itd, bieżnię zabezpieczamy taśmą maskującą lub maskolem. I tu uwaga: nie zostawiaj maskolu dłużej, niż to jest potrzebne, bo może się „wgryźć” w pięknie wyszlifowaną powierzchnię koła matowiąc ją i „cały nasz misterny plan w pi…!”2

Malowanie ramy
Najpierw ramę maluję czarnym kolorem (Tamiya) a następnie nanoszę wewnątrz ramy imitację zakurzenia pyłem z drogi, rdzy, pyłu z hamowania itd. To praca rozcieńczonymi matowymi brązami.

Akrylowe Tamiye z serii XF świetnie się do tego nadają, gdyż są wyraźnie matowe, a pamiętać należy, że zwracamy uwagę nie tylko na kolor, ale i fakturę malowanej powierzchni.
Cała tajemnica polega na tym, aby kilkoma odcieniami brązu w dość nieregularny sposób namalować aerografem zabrudzenia, pamiętając, że w załamaniach i wnękach gromadzi się tego nieco więcej niż na większych powierzchniach.

Na zgarniaczach i czołownicy wykonałem taki sprytny manewr z preshadingiem. Szczegóły opisałem we wpisie o malowaniu modeli.

Na koniec, na smarowanych elementach układu hamilcowego nanoszę ślady smaru. Do tego celu używam specyfiku „Shafts & bearings GREASE” od AK Interactive, ale można to zrobić także mieszaniną czarnej błyszczącej farbki i błyszczącego lakieru bezbarwnego. Tego samego spefyfiku użyję do malowania smaru na maźnicach, ale nico później. Jeśli ktoś używa gotowego zestawu farbek do weatheringu pociągów od Vallejo, to ma tam do tego celu przygotowaną farbkę 73.002 „Grassa/Aciete”.
Malowanie pudła
Malowanie pudła nie jest jakoś psecjalnie trudne. Modulacja koloru na czarnej powierzchni ogranicza się do rozjaśnienia górnych powierzchni kolorem ciemnoszarym. I tu zaskoczenie – nie używam do tego gotowego koloru. Po prostu mieszam czarny z białym, przy czym czarnego jest zdecydowanie więcej 🙂

Oczywiście malujemy tak, aby przejścia od ciemniejszego do jaśniejszego byłu płynne. Uzyskujemy to malując bardzo cienkie warstwy w kilku–kilkunastu przelotach aerografu.
Po namalowaniu koloru bazowego przychodzi czas na warstwę bezbarwnego lakieru błyszczącego (u mnie lakier akrylowy, bo efekty będę wykonywać emaliami). Dlaczego błyszczący? Po pierwsze: pod kalkomanię (żeby się nie srebrzyła), po drugie: na gładkiej powierzchni znacznie lepiej pracuje się efektami. Na tak przygotowaną nawierzchnię nakładam kalkomanie (co ciekawe, dostępne nie u wydawcy modelu, ale w sklepie GPM), tabliczki oznaczenia typu tendra oraz tabliczki ostrzegawcze (własnej roboty). Na kalkomanię – rzecz jasna – kolejna warstwa lakieru, tym razem miejscowo.
Po ostatecznym montażu
Na tym etapie sklejam cały model „zusammen – do kupy”. Teraz zabiegi malarskie będą przebiegać na zewnętrznych – widocznych elementach modelu. Ten model brudziłem od dołu ku górze, ale kolejność nie ma tu większego znaczenia.

Wash
Na elementach podwozia i w zakamarkach nadwozia nałożyłem wash. Użyłem 2 kolorów gotowych washy emaliowych: „Summer Kursk earth” i „Neutral grey” od AK Interactive. Trzeba Wam wiedzieć, że o ile brązowy wygląda tak samo suchy i mokry, o tyle szary jest w formie ciekłej o wiele ciemniejszy od wyschniętego.

Pędzelkiem nakładam wash prosto ze słoiczka we wszelkie zakamary i kanty podwozia i nieco w nadwoziu. Następnie pieczołowicie zbieram naddatki washa pędzelkiem zamoczonym w benzynie lakowej czyli „White spirit„. Ja wybrałem także produkt AK Interactive, ale ten typ rozpuszczalnika jest w ofercie wielu firm. Jednakowoż dobrze jest zrobić próbę czy np. zakupiony w sklepie dla plastyków specyfik (terpentyna czy white spirit) nie zrujnuje nam powierzchni. White spirit firmy Talens potrafi przeżrać farbki akrylowe MIG Ammo!!! Po całej operacji rama wygląda następująco.

Idę przypudrować nosek…
Pudry to fajny wynalazek zwłaszcza przy skomplikowanych kształtach modelu. Nakładamy je pędzelkami i docieramy w ten sposób w miejsca, gdzie strumień aerografu może nie dotrzeć. Metodę tę często nazywa się metodą „suchej pasteli„, gdyż zamiast użycia gotowych barwnych proszków można zestrugać (rozetrzeć na pył) suchą pastelę dla plastyków. Wybór pozostawiam każdemu z Was. Na początku strugałem kredki, ale proszek był niejednorodny i zawierał też spoiwo. Udało mi się onegdaj kupić gotowe pigmenty dla plastyków, i używam ich z powodzeniem od kilku lat. Oczywiście osoby o nieco tłustszym portfelu mogą sobie pozwolić na pigmenty przygotowane przez firmy modelarskie, ale to juz droga impreza.
Na moim tendrze wylądowały dwa odcienie beżu oraz jeden o kolorze średniej rdzy. Na klocki i dźwignie hamulcowe kładę zazwyczaj jasnordzawy kolor, bo tam zbiera się świeży tlenek żelaza powstały w trakcie hamowania.

Po wtarciu odpowiedniej ilości proszku trzeba go utrwalić. Teraz w obrocie znajdzie się bezbarwny lakier matowy.
Oooooo!!! Połowa efektu zniknęła!!! Ano, tak się właśnie przedstawia sytuacja, że lakier w pewnym stopniu niweluje wygląd proszków. Dlatego operacje nakładania pudru i lakierowanie matowym lakierem powtarzamy 2–3 razy. Ma to swój pozytywny wydźwięk: nie przesadzimy z efektem za pierwszym razem, i mamy większą kontrolę nad tym co robimy.
Na koniec maluję smar na maźnicach w ten sam sposób, co elementy hamulca od spodu ramy.
Wypłowienia i zacieki
Czarna powierzchnia jest dosć specyficzna w obróbce, aczkolwiek wszelakie prawidła są takie same dla powierzchni barwnych. To, wszystko co robię na tendrze, robi sie też na pojazdach pancernych malowanych na zielono, czy brązowo.
Na burtach mojego tendra maluję pionowe kreski w kilku jasnych kolorach (nie, nie wystarczy biały!).

Użyłem do tego celu emalii Tamiya, ale równie dobrze można to robić dowolną emalią, farbkami olejnymi, czy wynalazkiem o nazwie „Oilbrusher”, któren to wynalazek był dość mocno propagowany przez Miga Jimeneza3.

Następnie rozcierałem te kreski niemal do zniknięcia, płaskim pędzlem porządnie nasączonym white spiritem, ruchami w pionowej płaszczyźnie pojazdu. Po wyschięciu położyłem kolejną warstwę rozdzielającą akrylowego matowego lakieru bezbarwnego. Jeśli uzyskaliśmy zbyt delikatny efekt – powtarzamy całą operację.
W okolicach klap nawadniania tendra dajemy więcej brązowego. Ja w tym miejscu użyłem specyfiku „Rust streaks” i roztarłem go white spiritem.

Niestety nie mam dobrego sprzętu foto, a i fotografem jestem marnym, więc fotka słabo oddaje to, co widać na powierzchni tendra 🙁
W okolicy gdzie wlewano wodę, trzeba zrobić białe zacieki. Do wody dodawano pewnych środków redukujących osadzanie kamienia w kotle. woda spływająca po burcie zostawiała biały nalot. Ja korzystam z gotowej farbki Vallejo 73.006 „Blanco Calcio” – o kolorze kredy. Jest to farbka akrylowa, więc maluję pionowe kreski cienkim pędzelkiem rozcieńczoną farbką, aby nie trzeba było rozcierać – wszak nakładam to na akrylową warstwę rozdzielającą.

Na to wszystko przychodzi zapulenie. Bardzo mocno rozrzedzonymi akrylowymi farbkami XF57, XF55, XF10 Tamiya naniosłem imitację pyłu na mój pojazd. Z nieco większej odległości (25–30 cm) psikam szerszą strugą na burty modelu: niżej i w zagłębieniach wiecej, wyżej mniej.
Panie, ten pędzel jest suchy!!!
Na koniec będziemy malować suchym pędzlem. To technika, której używam głównie przy reprodukcji elementów metalowych ocieranych często do połysku. W przypadku mojego tendra to będzie okrągła kryza do łaczenia tendra z lokomotywą, rękojeści dźwigni, elementy sprzęgów. Pędzlem, który uprzednio zamoczyliśmy w farbie, a następnie większość z tej farby wytarliśmy w ręcznik papierowy tak, aby pędzel zostawiał znikome ślady – pocieramy delikatnie krawędzie czy pręciki, aby powoli uzyskać efekt gładkiego metalu.
Ja użyłem wosku metalizującego Gun metal z serii „True metal”, kórą ma w ofercie AK Interactive.


I to w zasadzie wszystko. Teraz model na podstawkę i cały zestaw do fotografa! Galeria gotowego modelu pojawi się wkrótce.
1) Niejaki Maliniak do inż Karwowskiego w reklamie Centrostalu S.A.
2) Niejaki Stefan „Siara” Siarzewski do Niejakiego „Wąskiego” w filmie „Killerów 2″
3) Celebryta modelarski, który jest właścicielem farbyki utensyliów i chemii modelarskiej.

