Pogoda w trakcie mojego urlopu sprzyja modelarstwu, zatem prace przy modelach posuwają sie wartko do przodu, a to dodatkowo motywuje do pracy. W ostatnich dniach na kolor bazowy (fot. 1) naniosłem modulację (fot. 2) oraz obicia i otarcia (fot. 3).

Kolor i ten o „ton ciemniejszy”
Nic mnie tak nie rozbraja jak stwierdzenie „kolor o ton ciemniejszy”. Nie ma bardziej beznadziejnego zwrotu określającego różnicę w kolorze. To w głównej mierze moje poligraficzne zboczenie zawodowege, bo kolor można dokładnie zdefiniować na kilka sposobów, uważam, że ton lepiej pasuje do opisania dźwięku, a nie barwy. Mniejsza zatem o większość – słów kilka o modulacji kolorów. To technika malowania modelu, która ma za zadanie: imitować wypłowienia powierzchni malowanych, ale także pogłębić grę świateł i cieni na modelu – takie małe optyczne oszustwo podnoszące atrakcyjnosć wizualną. Model w poprzednim poście był pomalowany kolorem bazowym Dunkelgelb z gamy Vallejo Air. Cały „wic” plega na tym, aby w zakamarkach trysnać lekko ciemniejszym odcieniem tego koloru, a na powirzchniach wyeksponowanych – nieco jaśniejszym kolorem. W ofercie producentów farb są gotowe zestawy farb do tego zabiegu, ale ja poradziłem sobie mieszając to, co stoi u mnie na półce:
- Jaśniejszy odcień uzyskałem mieszając Dunkelgelb 71.025 z kolorem Elfenbein 71.075;
- Ciemniejszy odcień wyszedł po zmieszaniu Dunkelgelb 71.025 i koloru Panzer ocre 71.081
Proporcje zastosowałem iście okulistyczne – na oko. W użyciu – ma się rozumieć – był aerograf.
Obijalstwo i ocieralstwo
Obicia po raz pierwszy robiłem techniką, która z zasady jest prosta, ale pochłania sporo czasu. Obicia są malowane. Przyznam się bez bicia, że rozważałem użycie płynu do cheapingu, porzuciłem tę ideę, bo wiązała się z dodatkowym kosztem nowych specyfików.
Najpierw jaśniej
Najpierw maluje się jasne otarcia farby kolorem jaśniejszym niż kolor rozjaśnień modulacyjnych na modelu. Rozjaśniałem Dunkelgelb kolorem Elfenbein jednak tym razem używszy więcej piaskowego niż przy modulacji. Teraz jest etap malowania radosnych plamek i kreseczek drobnym pędzelkiem oraz przykładaną gąbką – rzecz jasna, w miejscach najbardziej narażonych na obicia otarcia czy zarysowania od rykoszetów.
Potem ciemniej
Przygotowujemy kolor staliwa (dark iron): Tamiya ma fajną emalię „dark iron”, ale ja zamierzam użyć emaliowych washy, zatem postanowiłem zrobić akrylowy kolor samodzielnie: 1 kropla Negro metallic71.073, 2 krople Dunkelbrown 71.042 i 1 kropla Rotbrown 71.041 – wszystkie z gamy Vallejo air.
Cieniutkim pędzelkiem robimy plamki ciapki i kreseczki właśnie w środku tych jasnych uprzednio namalowanych ciapek tak, aby ciut jasnego wyzierało spod koloru żelaza. Na koniec w miejscach, gdzie pancerz jest często ocierany (np gdzie załoga włazi po stopniach) suchym pędzlem naniosłem nieco metalizera w kolorze Acero 73.003 z zestawu Vallejo train. I to tyle 🙂
Teraz model czeka na brudzenie washami, i pigmentami, potem jeszcze dioramka z załogą i… może jakieś działo kolejowe?













Jedna myśl nt. „Pancerny jamnik na szynach: Panzertriebwagen 16 – relacja z budowy cz. 6”
Pingback: Malowanie i weathering kartonowych modeli kolejowych – część 2, kolor - Kartonowa kolej