Prace nad T3 zwolniły mocno tempo. Atoli przez zapał do projektowania modeli dla dzieci, a to przez równolegle prowadzone zbrojenia. Niemniej kiedy tylko czuję przypływ sił – montuję tę lokomotywę.
Powolutku powstaje rozrząd pary. Ten z wycinanki woła pomstę do nieba, a nowy trzeba zaprojektować od początku. Mam już koła sprzęgnięte z maszyną parową.

Kończę też układ hamulcowy. Cięgna zrobione są z pręcika polistyrenowego.

Zderzaki zostały ciut uplastycznione, aby uwydatnić ich sprężyny.

Rozpocząłem też budowę głównej odbiornicy pary. Jest kolektor i manometry, niebawem dodam zawory z pokrętłami i dźwigniami, całość zamontuję na kotle i będzie można zamknąć budkę.

Ramki przednich okien mają osłony zrobione z cienkich metalowych prętów. Chodzi chyba o to, aby podczas ładowania węgla do skrzyń węglowych, nie rozbić szyb, lub by nie nasypać węgla do środka przez otwarte okno. Osłonki zrobiłem z mosiężnego drucika.


