Menu

Viking w Jærbanie – wakacyjna opowieść o kolejach norweskich.

22 kwietnia 2018 - Ciekawostki, Inne, Opis taboru

W tym roku wakacyjny wyjazd wypadł w kwietniu, a lądowanie nastąpiło w krainie Wikingów.

Viking_BB na stacji NSB


Jako, że nie ma wakacji bez kolei, także tym razem przejechałem się lokalnym pociągiem. Przyszło mi skorzystać z linii aglomeracyjnej Jærbanen łączącej spore (jak na norweskie realia) miasta Stavanger i Egersund, biegnącej wzdłuż malowniczego zachodniego wybrzeża Norwegii.

Nærbø










Seria 72 NSB

Przejechaliśmy z Nærbø do Stavanger i z powrotem (w sumie 70 km trasy) w komfortowym czteroczłonowym elektrycznym zespole trakcyjnym serii 72 NSB. Pojazdy tej serii na początku XXI w. zbudowała dla norweskich kolei włoska fabryka AnsaldoBreda (dziś Hitachi Rail Italy). Każdy zespół może zabrać na pokład 310 pasażerów, a napędzany jest silnikami o łącznej mocy 2.250 kilowatów, i może się rozpędzić do 160 km/h. Trzeba pamiętać, ze w norweskich drutach płynie prąd przemienny o napięciu 15 kV ​i częstotliwości 16,66 Hz.










Biletomaty

Bacznie obserwowałem zarówno infrastrukturę, jak i tabor norweskich kolei, a o zwyczaje wypytywałem osobę, która mieszka tam na stałe. Okazuje się że dzieci do 15 roku życia podróżują tam bezpłatnie. Bilety kupuje się w biletomatach lub u konduktora. Wyprawa nie była tania; za 35 kilometrów przejażdżki trzeba zapłacić 103 korony norweskie (to jakieś 50 złotych) – jednak dla miejscowych to równowartość paczki papierosów. Ciekawostką jest podział pociągu na wagony z konduktorem i bez konduktora. Jeśli podróżny ma ważny bilet, może wsiąść do wagonu z bez konduktora. Kontrole w tych wagonach są bardzo sporadyczne, ale kary za “cwaniakowanie” na tyle wysokie, by ludzie północy nie oszukiwali przewoźnika.

Na dworcach i w wagonach panuje wzorowy ład i porządek. W toaletach zawsze jest woda, mydło i papier do… Kosze natomiast przygotowane są do segregacji śmieci. Niestety z punktualnością pociągów bywa już różnie. Połowa ruchu na linii Jærbanen odbywa się po jednym torze, i czasami trzeba poczekać na “mijankę” na stacji. W pociągach jest darmowe Wi-Fi dla tych, co to bez internetów nie przeżyją i muszą lajkować fejsbóczane posty kartonowej kolei 🙂

Koniec drogi w Stavanger

Stavanger jest stacja końcową (jak np. Łódź Fabryczna), i ma aż całe 4 perony. Poczekalnia jest dość spora, jest sklep z prasą i przekąskami, jest szkoła jazdy ale nie ma kas 🙂 Są za to biletomaty.


Seria 73 NSB

Skorzystałem też z okazji, żeby pstryknąć fotkę stojącemu przy peronie składowi serii 73 NSB. To także czteroczłonowy elektryczny zespół trakcyjny, jednak mocniejszy i wyposażony w wychylne pudło, co pozwala mu na pokonywanie zakrętów z większą prędkością. Klasa 73 stanowi rozwinięcie szwedzkiego pociągu dużych prędkości ASEA X2. Maksymalna prędkość pociągu wynosi 210 km/h.






A w jednym krowy, a w drugim konie…

Jeśli chodzi o tabor towarowy, to widziałem jedynie pociągi zestawione z platform kontenerami. Aż chciało się krzyknąć “Tiry na tory, Tirówki na perony!” W Sandnes jest terminal przeładunkowy, ale dzięki mojej pierdołowatości, nie zobaczycie fotki, za co Was gorąco przepraszam.

Chaotyczna galeryjka na koniec 🙂












Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange