Menu

SM42 – 7753 PKP Energetyka 1:45 od Orzecha

5 sierpnia 2022 - Galeria modelu, Recenzje, Relacja z budowy, Warsztat

Słów kilka tytułem wstępu

Będzie to relacja z klejenia testowego modelu autorstwa niejakiego Orzecha, wydanego docelowo nakładem NutOnlyPapercraft. Model dostępny w dwóch malowaniach, PKP Energetyka i Przewozy Regionalne. Do modelu jest też dostępnych całkiem sporo dodatków 3d, takich jak sprzęgi śrubowe, sprzęgi elektryczne, trąbki sygnałowe, koła, szyny, łubki czy mocowania.
Relacja ze sklejania testowego przedstawia egzemplarz PKP Energetyka. Oba różnią się detalami i oczywiście malowaniem. W egzemplarzu PR brak jest klimatyzatora i wykuszy okiennych, zastosowano klasyczne szyby. Obie lokomotywy bazują na starej ramie i wózkach. W planach jest też kilka egzemplarzy na nowej ramie.
Jak to z projektem własnym bywa, mimo pewnej dozy pewności, klejenie testowe było swoistą ewolucją projektu i nieustannymi zmianami koncepcji (m.in. decyzja o przejściu na starą ramę). Stąd też na zdjęciach wyraźne różnice w numerach bocznych, nieustannie zmieniających się oknach czy wreszcie obróbki skrawaniem i sztukowania.
Poniżej nieco rozbudowany opis, okraszony zdjęciami z tego projektu. Więcej zdjęć jak zawsze na moim profilu FB i Instagramie.

Początek budowy

Powinienem zacząć ten blok od 'budowę rozpoczynam od narysowania projektu lokomotywy’, ale wiadomo, że żeby coś sklejać, musi być narysowane 😉 Dość rzec, że jest to finalne klejenie testowe i tym bardziej kwestia zmian koncepcji na tym etapie wydała mi się tak trudna, że aż zabawna.
Paradoksalnie kolejność klejenia różni się od tej proponowanej w wycinance. W kwestii rozmieszczenia części na arkuszach, nie ma to znaczenia, gdyż otrzymujemy model, w którym części do sklejenia danej sekcji znajdują się w większości przypadków na jednym arkuszu. Kolejność klejenia w tej relacji wynika z faktu wspomnianych zmian w koncepcji i konieczności klejenia tego, co jeszcze nie przeprojektowane, a już gotowe i wcześniej sprawdzone. Zatem rama i pomosty.

Wycinanka, a raczej jej autor, czyli w zasadzie ja, sam sobie w tym wypadku, proponuję podklejanie elementów na odpowiednią grubość. Oczywiście w przypadku klejenia po raz n-ty tego samego elementu, który był już spasowany, poprawiony, znowu klejony testowo, itp. itd., a biorąc pod uwagę fakt, że klejenie finalne miało za zadanie raczej przygotować model do zdjęć okładkowych (spoiler: nie było zdjęć okładkowych) i zaprezentować finalną relację ze sklejania gotowego projektu (w zasadzie już nie spoiler: na tym nieszczęsnym etapie poniosła mnie fantazja zmian w projekcie), górę wziął leń i wzmocnienia ramy wydziargałem z odkopanych pasków sklejki odpowiedniej grubości. Przy tym polecam tą metodę, można też posiłkować się plastructem, amelinium, czy w zasadzie czymkolwiek twardym i sztywnym pod wymiar, bez zbędnych skojarzeń – grunt, żeby usztywnić ramę i zajmowało to tyle miejsca, ile przewidziano w wycinance. Sam na marginesie staram się niemal w każdym modelu do niewidocznych wzmocnień stosować materiały niepapierowe, szczególnie, gdy wycinanka po sklejeniu ma mieć swój ciężar właściwy w sporych wartościach. W tym modelu oczywiście można po prostu podkleić elementy i z racji wymiarów i sztywności szkieletu także 'standard’ będzie ok.

Tak jeszcze na marginesie vol. 2: w początkowej fazie projektu była nawet koncepcja na nietypowe podejście do tematu i wykorzystanie różnych materiałów przy tworzeniu elementów modelu, od sklejki, po żywicę, elementy metalowe, no i oczywiście papier. Możliwe, że jak starczy czasu i cierpliwości, w jakimś przyszłym projekcie podejdę w ten sposób do tematu. Czy to będzie jeszcze modelarstwo papierowe? W takim wypadku chyba nie, raczej hybrydowe. No względnie jeśli bazować będzie na papierowej wycinance i oferować dodatki z innych materiałów, to jeszcze tak. Czy to dobrze, czy to źle – zakładam, że każdy autor ma prawo do jakiegoś pomysłu na swój projekt, może się to jednym podobać, innym nie, ot, jeśli ktoś chce, to klei – jeśli nie to nie, bez upolityczniania idei 🙂 A ja zwykłem eksperymentować i bawić się, przede wszystkim, dobrze się bawić, zarówno przy projektowaniu, jak i klejeniu, zatem – możliwe, że kiedyś pozwolę sobie na taki eksperyment oficjalnie – nie tylko klejąc jakieś opracowanie – a projektując i wydając.
A teraz wracając do brzegu (i po drodze szukając wioseł tego kajaka, który jak widać nie tylko podczas klejenia, ale i relacji pływa samopas gdzie oko i pływy tej rzeki poniosą).

Oklejamy szkielet

W zasadzie sklejamy i oklejamy. Szkielet jaki jest, każdy widzi. Nic tu wymyślnego, nic nowego, ot, bryła. I dodatkowo wzmocnione ścianki. Pomiędzy żebrami szkieletu. Tak mnię trochę naszło podczas klejenia, ze na żebrach to będą krowie żebra, mimo, że model jest dość mały, a karton sztywny i dobrej jakości. Więc dodałem wzmocnienia pomiędzy, cały szkielet podklejamy na 1mm, mamy takie fajne, mocne pudełko – jak ktoś zdenerwuje, można rzucić, ale nie celować w tkanki miękkie, bo krzywdę można zrobić. Z racji tego, jak zostało to zaprojektowane, zalałem łączenia z żebrami, przeszlifowałem to sobie na równo, na pewno zniweluje to nierówności poszycia na dalszym etapie.
No i właśnie – przyszła kolej na poszycie. Oba przedziały kleiło się analogicznie – w sensie tylny i przedni. Oklejanie rozpocząłem od strony budki maszynisty – czyli tej prostej części szkieletu i myk – do przodu i wokół do tego samego punktu, tyle, że po drugiej stronie szkieletu. Grunt to trzymać się dolnej i górnej krawędzi ścianek i będzie dobrze. Szkielet jest tak skonstruowany, że oklejka (ścianki, poszycie) powinny całkowicie zakryć krawędzie 'podłogi’ szkieletu i dosłownie kilka dziesiątych milimetra górnej płaszczyzny (’podłogi dachu’). Chodzi o to, żeby miało się na czym oprzeć, ale było miejsce na oparcie krawędzi dachu.
Tu nadal nic szczególnego, kilka poprawek wymiarów pod grubość kartonu z finalnego druku, korekta numeracji, miejsc wklejeń, no i koncept z wzmocnieniami.

Jak widać na obrazkach powyżej, jeszcze odręczne notatki na elementach. Ale dobrze jest. A propos poszycia, tutaj się mocno docelowo pozmieniały układy drzwiczek. Na tym etapie w zasadzie zostało jak jest.

Budka maszynisty

Po przedziałach maszynowych przyszła kolej na budkę maszynisty. No i tu już się ze 3 razy koncepcja zmieniła. Było to trudne doświadczenie – oprócz dość prostej przeróbki elementów na arkuszach, musiałem wykoncypować, jak zastosować zmiany na gotowym modelu testowym. Nie było łatwo, powstało kilka wersji elementów, aż uzyskałem efekt, którego oczekiwałem (chyba). Przy okazji przebiłem numery boczne. Tego jeszcze nie widać na zdjęciach. Ale nastąpiło wraz ze zmianą szyb.

Docelowo na szybach powinny znaleźć się uszczelki, sprawdziłem tylko spasowanie, ale nie chciało mi się dłubać wszystkich – ot, taki leń, dość, że było wcześniej testowane. Tak – wiem, zmieniły się szyby – i tak – po zmianach też to sprawdziłem na jednostkowych elementach, bez klejenia hurtem całości.
Wielu może być oburzonych moim podejściem – ale już wyjaśniam koncepcję – przy tylu zmianach co do których mnie naszło z niewiadomych przyczyn, a także presji czasowej (no bo mało czasu na klejenie), wychodzę z założenia – że w finalnym klejeniu, o ile oczywiście nie ma w nim znaczących zmian, można pozwolić sobie na pewne ułatwienia życia modelarza – tj. jeśli sprawdzimy dany element i wszystko jest dobrze spasowane, a mamy do wykonania jego 10-12 kopii to:
a. o wiele łatwiej wykonać pracę na maszynie – np. prefabrykować coś na ploterze albo drukarce, żeby ułatwić sobie pracę a skupić się na innych elementach projektu
b. nie ma sensu czegoś kleić te 10-12 razy, jeżeli elementy są powtarzalne, a po prostu testujemy sklejalność tego elementu
c. jeżeli kleimy egzemplarz do zdjęć (tak, wiem, nie było zdjęć), możemy ułatwić sobie pracę na tyle, na ile potrzebujemy detali do zdjęć okładkowych – czyli nie musimy wykonywać na tym etapie wszystkich elementów, jeżeli nie będą widoczne na zdjęciach
d. oczywiście, jeżeli kleimy jeden egzemplarz dla prezentacji na wystawach lub dla własnej przyjemności, warto skleić model od a do z, bez pomijania jakichkolwiek detali 😉

Pora na detale

Czyli doklejamy drzwiczki, zawiasy, etc. Tu ponownie, przynajmniej w egzemplarzu testowym nic nowego. Musiałem wprowadzić kilka zmian w projekcie i sprawdziłem je 'poza kamerą’, ale nie było to nic szczególnego, co wpływało znacząco na budowę egzemplarza testowego. Wszystkie zmiany koncepcji, które dało się nanieść – nanosiłem na ten właśnie egzemplarz.

Tu już widać znaczek Fablok, tyci on, więc nie bawiłem się w dzięciolenie, a jedynie nagniotłem nieco linie, no i jest wklejany jako osobny element.
Zawiasów też nie wklejałem – sprawdziłem spasowanie, a wyszedłem z założenia, że do zdjęć ten detal nie jest potrzebny – i tak jest on opcjonalny, no i jeśli nie naklei się go, to i tak mamy grafikę na elementach.
Wszelkie listwy między drzwiczkami, klapki, etc. jak widać wklejone. Listwy na arkuszach dostały nową grafikę – spasowanie z nadrukiem i napisami na drzwiczkach, pojawiły się pewne zmiany w żaluzjach. Okna jeszcze stare.

Jak jest dach, to na głowę nie kapie

No i pora na daszki, klapy, komin. Kilka korekt po drodze, m.in szerokości daszków, teraz jest delikatny nadmiar, żeby nakleić na poszycie przedziału, imitując wystający daszek.
Górna kratka wentylatora wykonana w standardzie bez wycinania kratownicy. Generalnie można to wykonać poprzez sklejenie imitacji wiatraka i naklejenie kratki, także dość efektowny element przy tej skali i uproszczeniach. Znaczki ostrzegawcze doklejone, gdzieniegdzie już wydrukowane z arkusza, gdzie zostały naniesione na grafikę. W przypadku, gdy musiałem doklejać jakieś oznaczenia, drukowałem na papierze 70-80g, soczyście smarowałem klejem i ładnie to się równało z płaszczyzną elementu.

Tłumik wklejony. Docelowo to zaokrąglenie z przodu będzie mniejsze, ot tak to jakoś wyszło, poprawiałem później. Wklejone też owiewki, komin, no i dach budki maszynisty. Element trudny w uformowaniu, ale przy odrobinie wprawy i pewnej dozie szczęścia da się go wkleić idealnie, wszelkie szczeliny względem krawędzi budki i tak zasłoni krzywizna dachu i rynienka. Wkleiłem też stopnie, kilka innych drobiazgów, które będzie widać na innych zdjęciach. Ot, takie doklejanie, wykańczanie, przeprojektowywanie 'w locie’.

Latem da się wytrzymać w środku

Doklejony klimatyzator. Obawiałem się tego elementu, ale okazało się, że wyszedł za pierwszym razem i wpasował się w swoje miejsce. Na arkuszu dorobiłem delikatną krzywiznę podstawy. Zasadniczo samej podstawy klimatyzatora, jakby komuś coś 'zjeżdżało’ w kształcie można pominąć i skleić CA jedynie korpus, po krawędziach, trzyma się to bardzo dobrze. Na arkuszach dorobiłem jeszcze grafiki klimatyzatora.
Jak widać na zdjęciach, wciąż nie minęła mi faza nakładania rdzy pastelami. Nieco to tuszuje niedociągnięcia klejenia testowego, ale też dodaje smaczku.

Ostoja, ale nie oaza spokoju

Po budzie przyszła kolej na ostoję. No i tak. To był kolejny moment z tych momentów. I od tego momentu zaczęło się generalnie pasmo zmian koncepcji w trybie szybszym, niż bym się spodziewał.
Wszystko sklejone, doklejone, trochę zmienione wymiary, wklejone stopnie, jakieś klapki, zaworki, jak to mawiają.
Wszędobylskie rolki. Bardzo przydatne nie tylko do budowy półki na samochodziki, ale też jako podpory do modeli, które nie posiadają własnych kółek. Polecam gorąco do każdej skali. Taki modelarski recycling.

Koncepcja i konsekwencja, czyli wdrażamy zmiany

Doszedł śmieszny kominek na tylnym maszynowym. No i zmiana szyb. Jeszcze bez wykuszy, zastanawiałem się, czy na testowym modelu je robić, ostatecznie dorobiłem. Widać doklejone znaczki ostrzegawcze. No i przebite numery boczne. Znalezienie konkretnego egzemplarza z konkretnymi cechami trochę zajęło. Nie obyło się bez nieocenionej pomocy kolegi Pingwiniastego, naszego swoistego repozytorium i wikipedii wiedzy o Stonkach i nie tylko. Ogromne dzięki, kolego!

Reflektorki, haczyki i inne też trafiły na swoje miejsce. Dorobiłem też wycieraczki jako osobny element. Trochę dzięciolenia, a co! Nie może być za łatwo.

Reflektory docelowo nieco zmniejszone, bo nie trzymały wymiaru. Ostoja wzbogacona o sprzęgi śrubowe, elektryczne, odboje, zgarniacze. Sprzęgi są dostępne jako akcesoria drukowane w 3d do modelu i z takich też i ja w tym egzemplarzu wykonałem. Podobnie trąbki sygnałowe. Wszystkie akcesoria są podlinkowane w opisie produktu na stronie (link do modeli na początku relacji z klejenia).

Wózki, bo bez nich nie pojedzie

Koła papierowe przetestowane, no to przyszła kolej na zaprojektowanie i produkcję akcesoriów 3d do lokomotywy, kolejnych już. Te tutaj to drukowane z żywicy (technologia SLA), docelowo do sklepu trafiły drukowane w technologii SLS (spiekany laserowo plastik). Zaprojektowałem je z myślą o ułatwieniu sobie sklejania, ale też postanowiłem zrobić z nich dodatek do modelu. No bo skoro prasują i dobrze się sprawują, no to czemu by nie. No i tak właśnie trafiły do produkcji.
Sklejam wózki, trochę zmian i poprawek przy tym było. Przy silnikach również. Jak pewnie zauważyliście, są one maksymalnie uproszczone, do tego stopnia, by było widać kształt pod osłoną masy wyposażenia, niekoniecznie wszystkie detale.

Poprawki, poprawki

Poprawić musiałem imitację łączenia silników z wózkami, ewidentnie mi się to nie mieściło (swoją drogą podczas klejenia Stonki w 1:25 miałem dokładnie ten sam problem z poduchami silników, bardzo mało miejsca przy belce bujakowej). Ostatecznie problem udało się rozwiązać organoleptycznie, tj. dopasowując element na wózku i zbierając wymiary na arkusz.

Tutaj też jeszcze takie separatorki osi drukowane w 3d. Jest to w wycinance element oczywiście papierowy, musiałem szybko prefabrykować te części aby sprawdzić spasowanie na wózku.
Przy tym założenie jest takie, że maźnice będą trzymały kształt płaszczyzny, ale będą o wiele cieńsze, ot, taka atrapa, przysłaniająca zewnętrzne połacie wózka. Poszedłem tu na spory kompromis, aby zachować uproszczenia dla skali, a przy tym nieco uplastycznić wygląd wózka.

No i tu widać, że jest to wszystko mocno uproszczone. Łapy też uproszczone, na arkuszach rozrysowane inaczej. Na wózku modelu testowego też wydruk 3d na szybko, żeby sprawdzić wymiary. No i się nie zgadzały do końca, więc zmieniłem. Nie musiałem przy tym sklejać całego elementu żeby to zweryfikować 🙂

Konieczny separator tekstu

Dokleiłem zgarniacze na wózkach, wkleiłem silniki, poprawiłem łapy, poduszki. Skleiłem pióra resorów, detale zawieszenia. No i tłoki hamulców. Także wydruki pod wymiar wycinanki. Dużo przeróbek ostatecznie, potem testy nowych elementów. Głównie miałem problemy z silnikami – korpusy były za duże. Również tłoki były za małe i przypadkiem zabrakło mocowań do wózków.
Dorobiłem dysze piasecznic, podmalowałem elementy.

Dorobione belki bujakowe. Ładnie wyszły, dopasowane za pierwszym razem. Dorobiłem wycięcia pod łapy. Cięgien, wieszaków, itp. w wycinance nie ma. Można dorobić oczywiście, no ale w projekcie nie przewidziałem. Ponownie kompromisy i uproszczenia. Ogólnie sama bryła wyszła moim zdaniem całkiem nieźle. Przy tym całość złożona jest ze stosunkowo prostych kształtów.

No i wklejone hamulce, które i tak ledwo tu widać. Ale są i pewnie będą cieszyć oko. Trochę się nagimnastykowałem, żeby je wkleić, ponownie konieczne były zmiany koncepcji i projektu, skoro już mi się wymyśliło, że maźnice i hamulce nie będą aż tak uproszczone. Może w kolejnej Stonce jednak zastosuję pierwotne uproszczenia.

Na własnych kołach i zakończenie

Wózki nieco zwaloryzowane poprzez rdzewienie pastelami. Wykonałem też prostą podstawkę, głównie, żeby loko nie stała na kołach, no i też żeby sprawdzić wymiar rozstawu osi. Dorobiłem mocowania do ostoi, w tle Stonka czeka na doklejenie wózków. Oczywiście nie obyło się bez problemów z wklejeniem – źle porozmieszczałem zbiorniki 'na oko’ – na arkuszach nie miałem jeszcze oznaczonych miejsc wklejeń. No ale to dobrze w zasadzie, dzięki temu mogłem przerysować dokładne, realne wymiary i położenie miejsc wklejeń.

Stonka brzuszkiem do góry czeka na łaskotki i podklejanie wózków. Zblokowałem klejem, słoikiem z farbą i podstawiłem plastykowe wypraski z ptasiego mleczka, które wchodziło zgrzewkami podczas klejenia i podczas odpoczynku od klejenia i pracy. Polecam przy tym jednak wkleić haki i rączki na daszkach na koniec, łatwo je ułamać.

Na własnych kołach. Szczęśliwa i uśmiechnięta, widać zadowolone spojrzenie, wszystkie trzy oczka emanują radością życia i dobrze umiejscowionego podwozia.

Na tym etapie dokleiłem też barierki. Nie wykonałem ich z drutu, sprawdziłem średnice z wzorników, wydzięcioliłem barierki z papieru. Tylko dlatego, żeby sprawdzić wymiary i spasowanie. I wbrew pozorom… na tym zakończyłem klejenie testowe, stawiając model na podstawce. Podmalowałem jeszcze barierki, żeby nie wyglądały przesadnie obciachowo, tu na zdjęciach już tego nie widać.

Przyszła pora na kończenie rysunków, numerację i rozłożenie arkuszy do druku, wszelkie poprawki tekstur, zamówienie produkcji dodatków, pisanie instrukcji i druk testowy. I wyszło… nieźle!
Wiadomo, że można by się pewnie przyczepić do niektórych rzeczy, może specyfiki projektu, ktoś chciałby więcej detali, ktoś mniej… Ktoś nie chciałby druku cyfrowego, a offset. No ale, jest jak jest, na możliwości mojej skromnej osoby i budżetu na wydanie, przy obecnych kosztach produkcji, jest moim zdaniem ok. Dobry kompromis no i się chyba to udało.

Miałem dorobić wagony, ale to powoli, na spokojnie, póki co mała przerwa od kolei – zapewne pora ruszyć kolekcję ciągników siodłowych. Relacji na Kartonowej Kolei nie będzie z tego klejenia, wszak to ciężarówki, a nie parowozy, za to będą do obejrzenia na moich profilach, no, chyba, że staną na jakiejś kolejowej platformie albo dowiozą ładunek na rampę załadunkową, to coś tam się o tym napisze. A po małej przerwie mam nadzieję wrócić ze sporą niespodzianką kolejową. Do przeczytania zatem!

Z modelarskim pozdrowieniem,
Orzech

9 myśli nt. „SM42 – 7753 PKP Energetyka 1:45 od Orzecha

Mikołąj Łuszczyński

To może teraz taki model ale w H0? (Dla mnie to byłaby idealna skala)

Odpowiedz
    Viking_BB

    Teoretycznie można by pomniejszyć. Z 1:45 na 1:64 byłoby w miarę bezbólowo, ale dwukrotne pomniejszenie ZAWSZE wygeneruje problemy z grubościami długościami owijek itd.

    Odpowiedz
      Orzech

      No i opracowania w 1:87 są już obecne na rynku 🙂
      Oczywiście mogę pomyśleć o tym w przyszłości.

      Odpowiedz
Mikołąj Łuszczyński

Bardzo ładny model, opracowanie podobne do SM42 z wydawnictwa GPM.

Odpowiedz
    Orzech

    Dziękuję. Opracowanie własne 🙂

    Odpowiedz
      Raphau

      Wow! Chylę czoła.
      Jedzie do mnie Stonka w wersji PR.
      Zobaczymy jak mi pójdzie.

      Odpowiedz
        Orzech

        Zatem życzę pomyślnego klejenia mojego projektu 🙂 I liczę na relację na naszą stronę. W razie problemów – pisz śmiało via fb.

        Odpowiedz
          Raphau

          Z pewnością coś wrzucę – tymczasem „dzięciolę” T448p 1:45 od ADW Model

          Odpowiedz
Promować

Ładnie sklejony. Wady czarne linie podziałów, które w oryginale nie występują i to, że model statyczny.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange