Menu

SM 42 Orzecha – relacja z budowy cz. 8

23 sierpnia 2021 - Galeria modelu, Recenzje, Relacja z budowy, Techniki modelarskie, Warsztat

’Stonka’ fascynowała mnie od zawsze. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba głównym powodem były wycieczki w Bory Tucholskie na grzyby, z Tczewa w kierunku Chojnic niemal zawsze była to stara Bipa, ciągnięta przez poczciwe SM42.

Jeżeli chodzi o wyzwanie modelarskie, wiedziałem, że w końcu muszę skleić ten model. Na temat wyboru opracowania wypowiadałem się już wcześniej, więc w tej części relacji powtarzał tych informacji nie będę, dość powiedzieć, że właśnie to opracowanie przypadło mi najbardziej do gustu (a, że o gustach się nie dyskutuje… ;)).

Ostatnia część skończyła się mniej więcej w połowie prac nad wózkami. Silniki zostały posklejane, osadzone koła na osiach. Przyszła pora na montaż silników do wózków. Tutaj jeszcze dużo elementów 3d – nadal górowała wizja ruchomego zawieszenia i układu jezdnego.

Zbliżenie na pierwsze elementy maźnic. Jeszcze nie wiedziałem, że część elementów montażowych silnika w ramie wózka będę musiał zdemontować na czas montażu belki wanny bujakowej.

Pierwsze koty za płoty. Widoczne pomarańczowe kształtowniki pierwotnie były papierowe, ale rozpadały się pod naciskiem mimo wzmocnienia, nie chciało mi się w kółko ich przerabiać, dorobiłem więc z PLA.

I mamy pierwsze cięcie w kwestii belki. Dość szybka robota, ładne spasowanie wycinanki, wzmocniłem nieco CA i podszlifowałem na równo.

I jeszcze zbliżenie na kilka detali.

Całość zamontowana na wózkach. Widać, jak to wcześniej wspomniałem, że trzeba było zdemontować nieco elementów i trochę podszlifować, żeby wszystko pomieścić. Sprężyny wykonane z cyny, bardzo ładnie się formowały na kijku do szaszłyków czy innej spożywki grillowej, odpowiedniej średnicy…

Jeszcze kilka elementów. Niestety, tu już wizja ruchomego zawieszenia zaczęła podupadać – zauważyłem, że całość niestety będzie zbyt delikatna. elementy ruchome służyły więc od tej pory jedynie celem lepszego spasowania całości, ale finalnie wszystkie łączenia były wzmacniane CA.

Pora na wstępne malowanie. Wszystko pędzlem z nadaniem faktury, manipulując odpowiednio gęstości farby.

Jeszcze siłowniki, z których jestem dumny – bardzo ładnie wyszły na drukarce 3d, która z uwagi na swój wiek i bardzo intensywną eksploatację jest już, cóż, lekko mówiąc – dobita. Wyszedł też jeden mój babol – błędnie zamontowane uchwyty pod te siłowniki – źle zinterpretowałem rysunki i wykonałem je lustrzanie do drugiego wózka, powinny być natomiast zamontowane identycznie – odbije się to później przy montażu wózków do ostoi.

Wszystkie elementy zostały umieszczone na swoim miejscu, przyszła pora na układ hamulcowy. Wykonanie całych wózków zajęło mi dobre kilka miesięcy, biorąc pod uwagę fakt, że pracowałem po kilkadziesiąt minut dziennie, maksymalnie dwa razy w tygodniu, robiłem też sobie przerwy, wymęczony ilością powtarzalnych części, interpretacją rysunków i ogólnie ogromem prac nad zasadniczo dwoma zespołami elementów modelu.

Budowę układu hamulcowego zacząłem od przygotowania szczęk, klocków i generalnie zajęło to zaledwie parę dni – w porównaniu do poprzednich prac – ekspresowo.

Wbrew pozorom zamontowanie tego w tej formie nie było łatwe. Namęczyłem się strasznie, próbując wpasować elementy – bardzo mało przestrzeni na manewry. Trzeba było część elementów z wózków ponownie zdemontować, wcisnąć szczęki wraz ze wszystkimi elementami, odpowiednio ustawić i dopiero wtedy wkleić kilkoma kroplami CA. Pomogło wykonanie otworów w uchwytach i osadzenie całości na patyczkach szaszłykowych oraz okrągłych elementach wyciętych wybijakiem.

To był kolejny mozolny etap prac nad wózkami – wykonanie dokładnie ośmiu siłowników i malutkich elementów. Z pomocą przyszły patyczki od szaszłyków, PLA, wiertła 1mm, druciki i nieco przeprojektowane przeze mnie części – tych oryginalnych, drobnych elementów śrubek i kształtowników nie byłem w stanie wyciąć i skleić nawet z użyciem skalpela i pincety. Finalnie udało się całość osadzić na ramach wózków. Dodałem cięgna, pręty 1mm, które idealnie weszły w nawiercone otwory – bardzo łatwo było dzięki temu dopasować ich położenie.

Doszły też dysze piasecznic – na zdjęciach jeszcze bez wklejonej przy ramie wózka otuliny.

I już z otuliną. W tle widać też zgarniacze wózków – bardzo przyjemny element w klejeniu.

Wózki sklejone – teraz czas na weathering i nadgryzienie zębem czasu. Nie powiem, żebym był szczególnie dumny z efektów osiągniętych suchymi pastelami, niemniej jednak jako całość wózki prezentują się całkiem dobrze, dopina to też ich budowę na ostatni guzik.

Jeszcze rzut oka na robocze torowisko. Niedługo 'Stonka’ stanie po raz pierwszy na swoich kołach.

Stało się. Stonka stoi na kołach, miło jest oglądać efekt kolejnych kilku miesięcy pracy. Część ostoi i pomostów również zyskała nieco efektów. Całość możecie podziwiać poniżej.

No tak, oczywiście 'nogi’ reflektorów odwrotnie wklejone 😉

A ja jak zwykle zapraszam na kolejną część relacji oraz na swoje profile na facebooku i instagramie, gdzie publikuję (nie)codzienne zmagania z modelami.


Do następnego razu!

Orzech

2 myśli nt. „SM 42 Orzecha – relacja z budowy cz. 8

Viking_BB

Kurdebalans, chciałem go pomniejszyć kiedyś do 45, ale… przeraża mnie to, co widzę…

Odpowiedz
    Orzech

    Właśnie dlatego wciąż myślę o zaprojektowaniu go ‚od 0’, z 1:25 za dużo drobnicy 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange