Menu

Lxd2-342 czyli jak zrobiłem sobie pamiątkę z Sochaczewa

28 października 2019 - Relacja z budowy

W lipcu tego roku wybrałem się na długo planowaną wycieczkę do Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Po dogłębnym zwiedzeniu skansenu oraz ekspozycji w głównym budynku muzeum, poczyniłem „drobne” zakupy pamiątkowe. Poza kilkoma pozycjami książkowymi zakupiłem pamiątkowe modele kartonowe, wśród których znalazła się lokomotywa spalinowa Lxd2 oraz parowóz Px29. Dopiero w domu, gdy opadły ze mnie emocje związane z wizytą w muzeum, zauważyłem, że oba modele są autorstwa moich kolegów Adama i Marcina ze strony www.kartonowakolej.pl. Nie pozostało mi zatem nic, jak zabrać się za wycinanie i klejenie. Wybór padł na dieselka Lxd2.

Po przestudiowaniu instrukcji i dokładnym przejrzeniu wszystkich części przystąpiłem do machania skalpelem. Zacząłem od wycięcia głównych brył modelu – ostoi oraz kabiny maszynisty wraz z pudłami silnika (tak się to chyba nazywa). Mimo iż elementów nie było dużo, postanowiłem na każdą wyciętą część po wewnętrznej stronie nanieść jej numer. W kolejnych etapach prac zabieg ten okazał się bardzo pomocny. Nic się nie zgubiło, a i kolejność montażu była zgodna z instrukcją.

Po sklejeniu najważniejszych brył modelu sprawdziłem czy wszystko łanie pasuje do siebie. Po dokonaniu kilku drobnych poprawek – pasowało.

Postanowiłem zatem skleić gotowe elementy. By wszystko dobrze się trzymało razem użyłem kleju cyjanoakrylowego w żelu, który daje minimalnie dłuższy czas na ewentualne poprawki. Na koniec całość połączyłem doklejając poszycie dachowe. Po tej czynności model prezentował się następująco:

Krawędzie elementów oraz niektóre miejsca ich łączenia wymagały delikatnego retuszu. Początkowo chciałem go wykonać przy pomocy farb, ale znając moje „zdolności” pewnie skończyło by się na upaćkaniu wszystkiego poza miejscami do retuszu. Postanowiłem zatem wykonać ten etap przy pomocy kredek akwarelowych. Potrzebowałem w zasadzie dwóch kolorów… profilaktycznie zamówiłem jeszcze osiem innych. Kredki spełniły swoje zadanie – umożliwiły precyzyjne retuszowanie krawędzi. Ciekaw jestem jak się sprawdzą na modelach plastikowych.

Po ukończeniu ostoi i pudła lokomotywy zabrałem się za wózki oraz elementy na czołownicach. Poszło całkiem sprawnie, choć przyznam, że trochę długo bawiłem się z elementami dodatkowymi, które wg. Autora miały na celu uplastycznienie modelu. Chodzi głównie o zewnętrzne detale wózków. Początkowo nie chciało mi się ich wykonywać, ale ostatecznie postanowiłem wziąć się w garść. Warto było. Niby takie delikatne niuanse a dodają smaczku modelowi.

Gotowe wózki i sprzęgi prezentowały się mniej więcej tak:

Od siebie postanowiłem dodać mały detal w postaci reflektorów. Kółka z jakich je wykonałem powstały z tektury 1,5mm, którą potraktowałem wybijakiem do skóry. Przed przyklejeniem brzegi reflektorów pomalowałem czarną farbą, natomiast klosze – srebrną. Myślę, że ładnie się prezentują na modelu.

Podsumowując – modelik bardzo przyjemny i prosty w klejeniu. Wszystko ładnie pasuje do siebie. W trakcie pracy nie natknąłem się na żadne babole. Pozostaje pogratulować autorowi 🙂 Dla mnie to bardzo fajna pamiątka z wyjątkowej wycieczki.

Na koniec standardowo galeria końcowa gotowego modelu oraz film z wjazdem Lxd2-342 na stację w Sochaczewie.

Kuba Kowarczyk

4 myśli nt. „Lxd2-342 czyli jak zrobiłem sobie pamiątkę z Sochaczewa

Mikołaj Łuszczyński

Może zrobić tak jeszcze wagon 1aw pasujący do Lxd2-342…

Odpowiedz
    Szymon

    Na stronie gkw.tw53.pl jest model 3aw, chyba dość podobny

    Odpowiedz
  • Pingback: Kolejowe wycieczki Mikołaja Łuszczyńskiego – cz. 2 - Kartonowa kolej

  • Szymon

    Czy mi się wydaje ale na jesieni 2019 w stacji muzeum były warsztaty modelarskie i można było dostać takiego Rumuna? Bo skleiłem z tamtąd podobny

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Udowodnij, że nie jesteś robotem *

    Secured By miniOrange