Kilka dni wolnego miało znaczący wpływ na tempo pracy przy „tyskim” wagonie. Model w zasadzie jest sklejony (brakuje jeszcze sprzęgów śrubowych i tabliczek z orzełkiem), pomalowany „na czysto” i okalkowany.
Przejściowe trudności ze sznurkiem do snopowiązałki…
Mimo, że w modelu wszystko do siebie pasuje, a instrukcja budowy jest w miarę przejrzysta, to jednak nie ustrzegłem się drobnych błędów. Otóż w trakcie budowy układu hamulcowego nie do końca przemyślałem sprawę i sknociłem kolejność przyklejania elementów. Skutkiem czego wahacze szczęk hamulcowych w 2 miejscach musiałem doklejać „na wierzch” bo zapomniałem je nawlec na trójkąty. Cóż… samo życie. Z resztą układ hamulcowy to najtrudniejsza część wagonu. (Zapewne dużo łatwiejsza jest w wykonaniu w skali 1:25 z racji na wielkość elementów)
Nie ma róży bez kolców
Kolejna katastrofa miała miejsce już w trakcie nakładania kalek. Pudło wagonu zostało pomalowane białym satynowym Humbrolem, a na to jeszcze warstewka błyszczącego lakieru Humbrola, jako że pomaga to w nakładaniu kalkomanii. Nie przewidziałem jednak, że płyn pod kalki Wamodu przegryzie mi farbę 🙁
Starłem go poniewczasie i w jednym miejscu porobiły mi się brzydkie pomarszczenia 🙁
Płyn ten z powodzeniem stosowałem na inne farby i nie było takiego efektu. I znów sprawdza się przysłowie: wszystko wypróbuj po 10 razy zanim przykleisz do modelu. Cóż, to nauka na przyszłość – Wamod gryzie Humbrola!
- Zadek
- Budka hamulcowego
- Lewy bok
- Lewy bok
- czoło
Plan na następną pięciolatkę
Teraz nadszedł czas na brudzing. Mam zamiar lekko wagon przykurzyć, tu i ówdzie poocierać i poobijać, a potem zamknąć w małej gablotce z kopułą z plexi. Ta gablotka jest powodem, dla którego nie zrobiłem otwieranych drzwi i beczek piwska wewnątrz wagonu.






