Dzisiejszy wpis będzie bardzo subiektywnym (ale i autosatyrycznym1) rozważaniem o fotografii w życiu modelarza kolejowego. Kieruję szczególnie do tych, którzy pojęli, że fotografia to nie tylko robienie selficzków czy wrzucenie fotek swojego obiadku na fejzbóka czy insta, albowiem zaprawdę powiadam Wam: ci nie są jeszcze straceni!
Od kilku lat sklejam modele, od kilku lat prowadzę stronę internetową i siłą rzeczy, fotografuję… Fotografuję modele w trakcie klejenia, fotografuję modele ukończone, fotografuję też kolej, tę prawdziwą. Na początku po prostu pstrykałem. Tak zupełnie bezmyślnie. Tym co miałem akurat pod ręką i tak, żeby było coś widać (Nie chcę tu absolutnie zaprzeczyć stwierdzeniu, że najlepszy aparat to ten, który masz akurat w ręce). Co prawda coś tam pamiętałem o fotografowaniu z czasów, kiedy na przełomie tysiącleci robiłem fotki Zenitem, ale po kilku latach pstrykania rodzinnych fotek cyfrowym kompaktem zupełnie się rozleniwiłem i uwsteczniłem.

Na szczęście jakiś czas temu znów zacząłem świadomie robić zdjęcia, i staram się rozwijać swoje umiejętności także w tej dziedzinie.
Mikol2 vs Modelarz
No i wionęło rasizmem, selektywizmem i innymi izmami razem wziętymi! Ale prawda jest taka, że modelarz i mikol robią zdjęcia w innym celu i pod innym kątem (dosłownie i w przenośni). Skąd to wiem? Ano stąd, że jestem jednym i drugim 😊

Modelarz częściej fotografuje pojazd tak, aby zajmował maksymalnie wiele miejsca na fotce, w ujęciu centralnym. Najlepiej, aby było to ujęcie prostopadłe – zachowujące jak najlepiej proporcje pojazdu. Tak robimy fotki ze wszystkich możliwych stron (często tylko z jednej, bo do pozostałych nie mamy dostępu). Po obfotografowaniu „rzutów” wagonu przystępujemy do robienie dokumentacji szczegółów – najlepiej każdy szczegół pod dwoma, trzema kątami. Sporo uwagi poświęcamy oznaczeniom i napisom eksploatacyjnym naniesionym na pojazd. Ważne też, aby fotki były w naturalnej kolorystyce – wszak malowanie oraz brud mają być oddane takimi, jakie są! Zdjęcie to nasza referencja do odwzorowania rzeczywistości.

Modelarz dokumentuje też swoja pracę oraz jej efekty końcowe, a to już fotografia studyjna, rządząca się swoistymi prawidłami.

Mikol, poza tym, że dokumentuje przejazd lub postój jakiegoś pociągu, to zazwyczaj robi fotkę „trzy czwarte” aby było widać i czoło i bok pojazdu (pociągu), żeby go było widać jak najwięcej i jak najładniej. Estetyka zdjęcia, kolory, otoczenie, kontekst mają dla mikola znaczenie. Mikol częściej używa trybu HDR (to te fotki z gamą kolorów upiornie równą w cieniach i światłach, wyglądające jak krajobrazy z filmu post-apo) niż modelarz.

Jest jeszcze trzeci rodzaj fotografującego kolej: Artysta. Dla niego kolej jest jednym z elementów, bądź tylko tłem opowieści przedstawionej na zdjęciu. Ważniejsze będą krajobraz, gra światła, kolorów niż widoczność detali wózka tocznego parowozu przyczajonego w kłębach pary.

Cień pojęcia o pojęciu mieć trzeba
Jakąkolwiek formę fotografii kolejowej byśmy nie wybrali, to musimy mieć przynajmniej podstawowe wiadomości o fotografii. Warto jest poświęcić godzinkę, dwie na to, aby zapoznać się z zasadami oświetlenia fotografowanej sceny, zasadą działania aparatu fotograficznego (zaręczam, że smartfon nie uchyla się tym regułom), podstawą obróbki zdjęć w programie graficznym. Zaowocuje nam to zauważalnym wzrostem jakości zdjęć.
Zdjęcia robi fotograf, a nie aparat!
I to najprawdziwsza z prawdziwych prawd jest. Kupno superwypaśnego aparatu najwyższej klasy za piedrylion cebulionów NIE JEST GWARANCJĄ wykonania dobrych fotografii. Oczywiście dobry sprzęt ułatwia pracę fotografującemu, ale nie jest konieczny do tego, aby dobre zdjęcia robić. Trzymając się pewnych zasad zrobimy zdjęcia o przyzwoitej, a nawet wysokiej jakości nawet najprostszym sprzętem.
Fotografowanie przy użyciu smartfonów jest szybkie i „bezbolesne” ale ma sporo ograniczeń. Niestety większość telefonów ma słabą optykę, mocno siejącą matrycę i kiepski software. Po zrobieniu zdjęcia i obejrzeniu go na monitorze komputera nagle zauważamy, że jest nieostre, ma jakąś taka dziwną morę i do tego jakieś takie wybrzuszone jest i wynaciągane w rogach jak sprany t-shirt. Jest kilka modeli smartfonów, których obrazki odbiegają od wspomnianej „normy”, jednak są baaaaardzo drogie. Za cenę takiego telefonu mamy aparat (lustrzankę, bezlusterkowca lub wypaśny kompakt z dużym szkłem) plus laptopa.
Korzystanie z aparatów systemowych (z wymiennymi obiektywami) daje naprawdę duże możliwości. Zaletą jest to, że możemy zmienić aparat na nowszy/lepszy model, a obiektywy zostaną te, które już mamy. Sam doceniłem to przesiadając się z kompaktu, który wyzionął ducha na systemowy aparat Nikona (i tu ukłon w stronę Orzecha który mnie owym Nikonem skutecznie zaraził) – była to starsza, prosta ale sprawna lustrzanka D40. Dokupiłem do niej dwa obiektywy: szerokokątny i teleobiektyw, aby zwiększyć możliwości. Fajna sprawa! A potem wpadło parę groszy i postanowiłem kupić aparat o większych możliwościach D7500 (dużo nowszy i bardziej zaawansowany model). Kupiłem sam korpus, bo obiektywy już miałem 😊, a starą lustrzankę przekazałem córci, aparat do dziś pozostaje w użyciu bo „robi lepsze fotki niż komórka” (to osobistościowe zdanie dziecka mego osobistosciowego).
Tyle, że na te wszystkie graty potrzebna jest spora torba. Albo rybki, albo akwarium! 😉
Czerwona żarówka, powiększalnik, wywoływacz, utrwalacz…
Na szczęście w epoce fotografii cyfrowej nie musimy już walczyć z chemią i fizyką, wystarczy batalia z własnym komputerem. Tak, tak. Obróbka cyfrowych zdjęć jest konieczna. Czasem w minimalnym zakresie: wyprostowanie kadru (niech linie poziome będą poziome, a pionowe pionowe), wyrównanie balansu bieli (niech biel będzie biała), poprawienie jasności/kontrastu/nasycenia (niech kolory będą kolorowe), wykadrowanie (niech będzie dobrze widoczne to, co chcemy, aby widoczne było). Oczywiście nie zrobimy tego w Paincie3!

Fotkami się dzielmy, pokazujmy, używajmy ich jako materiałów przy budowie modeli. A jeśli zrobimy zdjęcie mikolskie albo artystyczne: wywołajmy, włóżmy w antyramę i powieśmy na ścianie, niech cieszy oko nasze i bliskich. I pamiętajmy, że im więcej ćwiczymy, i myślimy nad tym co robimy, tym lepsze będą efekty naszej pracy.
BHP Uber Alles
Na koniec sprawa równie ważna co poprzednie, o ile nie ważniejsza. Fotografujmy bezpiecznie!!! Nie bez kozery na naszej stronie i jej fejzbócznym fanpejdżu pojawia się hasło „ze skraju skrajni”. Żadne ujęcie nie jest warte tego, aby narażać na niebezpieczeństwo siebie lub innych.

W imię wspólnego szacunku mikoli i kolejarzy fotografujmy kolej z miejsc ogólnodostępnych – to nasza przestrzeń, zostawiając skrajnię kolejarzom – to ich przestrzeń. Nie szwendajmy się po torach, nie właźmy na słupy trakcyjne, nie skaczmy po taborze. Nie dajmy pracującym kolejarzom powodu aby mieli się nas za co złościć.

Do zobaczenia na kolejowym szlaku.


11 myśli nt. „Ze skraju skrajni – pogadanka o fotografowaniu.”
Mamy 2024. Pytanie czy nie lepiej kupić flagowego smartfona do fotografowania niż nosić duży i niewygodny aparat i się jeszcze męczyć z obróbką zdjęć? Flagowe smartfony mają inteligencję i zdjęcia wychodzą ładne kolorystycznie.
Mają skomplikowany soft do przetwarzania obrazu, ale inteligencją bym tego jeszcze przez kilkadziesiąt lat nie nazywał. Nadal jednak matryce smartfonów są słabsze (liczba pikseli to nie wyrocznia), zakres przysłon mniejszy, no i w wielu przypadkach ten „inteligentny” soft potrafi zrujnować ujęcie, jeśli fotograf wymyśli sobie coś niebanalnego. Ale, jak pisałem – co kto lubi. Niektórym wystarczy oglądanie ładnych obrazków na małym ekraniku (nawet flagowca). Rok tu nie ma nic do rzeczy, fizyki nie przeskoczysz.
Pojawia się pytanie kupić aparat i obiektyw w cenie powiedzmy od 6 tyś np X-T30 II czy kupić flagowego smartfona co ma wbudowane obiektywy stałe np Xiaomi 13T Pro ultraszeroki, szeroki i tele, i to z HDR. Plusem smartfona to jasne obiektywy a przed wielkość matrycy duża głębia ostrości. Smartfon zrobi przy ISO 100 a duży aparat potrzebuje powiedzmy ISO 800. Wadą dużego aparatu to płatny program do obróbki i trochę umiejętności obróbki. Do wydruków do A5 wystarczy smartfon czy kompakt? Aparaty zwane kompaktowymi wymarły w sklepach. Rok ma dużo do znaczenia bo wystarczy porównać aparaty (możliwości matryc) z 2004, 2014 i te z 2024. Najlepsze jest to, że w sieci nie zmalałem nigdzie obiektywnego porównania tych dwóch kierunków w fotografii.
Bo nie ma, a głosy w sprawie są różne. Musisz sam osądzić co lepiej odpowiada Twoim potrzebom. Ja nie używam smartfona (mam telefon z przyciskami). Przywykłem do komputera, a fotografować uczyłem się na Smienie. Dla mnie w stu pięćdziesięciu procentach lepszy będzie aparat plus komputer. Dodatkowo: dziesięcioletnia lustrzanka robi świetne fotki, a dziesięcioletni smartfon??? Trzyletni już ledwo zipie… Kompakty zostały wyparte przez smartfony. A superszerokie obiektywy… hmm używałeś tego do fotek??? Dystorsja jest tam spora.
Przespałem się z tematem i uważam, że powinienem nieco szerzej i głębiej rozwinąć nasze dywagacje.
1) „Smartfon zrobi przy ISO 100 a duży aparat potrzebuje powiedzmy ISO 800. ” – tu albo ja nie rozumiem, co chciałeś powiedzieć, albo Ty nie rozumiesz trójkąta ekspozycji. Porób fotki smartfonem w różnych warunkach oświetleniowych i zobacz jak dobiera czułość matrycy i czas naświetlania. Przysłony nie dobiera, bo ma stałą (poza pojedynczymi modelami, które mają co prawda przysłonę listkową, ale zakresy „dziur” są takie sobie). Okaże się, że smartfony chętniej podbijają wartość ISO dbając, by czas nie zszedł poniżej 1/30 sekundy, bo mogłoby być poruszone zdjęcie. (tak – robiłem taki eksperyment na 3 różnych smartfonach)
2) „Xiaomi 13T Pro ultraszeroki, szeroki i tele, i to z HDR” tak, ale każdy ma stałą przysłonę i każdy ma inną matrycę (50, 12 i 50 Mpx). Zdjęcia w HDR aparaty systemowe robią już od dekady i też nie ma to nic wspólnego z obiektywem. HDR to kompilacja kilku zdjęć o różnej ekspozycji do jednego ze zmienionymi szerokościami tonalnymi w światłach i w cieniach – nie jest to cecha obiektywu. Poza tym, fotografując tabor rzadko schodzę na krótsze ogniskowe niż 28 mm. Dystorsje są fajne jako efekt artystyczny w fotografii krajobrazu, a nie dokumentowania kanciastych brył wagonów czy lokomotyw. Zatem zasadność „ultraszerokieg”o obiektywu jest taka sobie. Mam obiektyw 10-20 i użyłem go tylko raz fotografując kolej – ujęcie długiego składu cystern na tle kominów elektrowni w Dziećmorowicach – fotka mikolska a nawet krajobrazowa.
3) „a przed wielkość matrycy duża głębia ostrości.” – głębia ostrości zależy od CAŁEGO TORU OPTYCZNEGO (szerokości kąta widzenia oraz przysłony), nie tylko od matrycy.
4) „Wadą dużego aparatu to płatny program do obróbki i trochę umiejętności obróbki. ” – korzystam z różnych programów do obróbki fotek, żaden nie jest płatny. I to nie jest tak, że w grafice jest albo Adobe albo nic. Niektórzy producenci do aparatów dołączają swoje programy – wliczone są w cenę aparatu. Żeby obrabiać fotki, trzeba mieć trochę pojęcia – to fakt. Faktem jest też, że w znaczącej większości przypadków fotki se smartfona też trzeba obrobić. Aparatem można robić JPG zamiast RAW i na „zielonej automatyce” i będzie to pstrykanie jak smartfonem. Tylko jeżeli masz jakiekolwiek wymagania co do jakości zdjęć – będzie to za mało, a w wielu przypadkach dochodzi się do wniosku, że ten aparat/smartfon to jakiś gópi jezd!
5) „Rok ma dużo do znaczenia bo wystarczy porównać aparaty (możliwości matryc) 2004, 2014 i te z 2024”. I tak i nie. Oczywiście matryce są co raz lepsze i mają większe rozdzielczości niż 20 lat temu, ale to nie znaczy, że piętnastoletnim nikonem D40X (matryca 10 Mpx) nie jesteś w stanie zrobić bardzo dobrej fotki (ostrej, poprawnie naświetlonej i nadającej się do wywołania na wielkości A4). Jeśli nie wierzysz – mogę podesłać takie, robione na ISO 100 i ISO 200.
6) „Plusem smartfona to jasne obiektywy” – obiektyw o stałej przysłonie jest raczej udręką. Oczywiście jasny obiektyw jest lepszy w pewnych sytuacjach, ale kiedy trzeba zmienić głębię ostrości (a to osiągasz przez zmianę przysłony) – leżysz!
Moja konkluzja jest taka: wszystko zależy od indywidualnych potrzeb fotografującego. Jednym wystarcza ekranik smartfona, a inni robią duże odbitki albo analizują fotki na dużym ekranie (mam 27″ i czasem chciałbym mieć większy, ale to chyba wynika z mojej starości;) ). Czasem lepiej pogadać z aktywnym fotografem o sprzęcie i technice, niż zaczytywać się w marketingowych pierdołach i porównywać tabelki który produkt ma więcej megapikslów, isów i hadeerów. A z drugiej strony, lepsze słabe zdjęcie niż żadne.
I ciekawostka na sam koniec. Dziś „kompakt” to coś takiego:
https://www.youtube.com/watch?v=evRUNa9BCeE
1) Tu nie ma to nic wspólnego z trójkątem. Wystarczy wziąć sobie duży aparat i smartfon i pójść na peron w pochmurny dzień. Smartfon ustawi ISO 50, 100 (zależy jaki to producent) duży aparat potrzebuje w tych samych warunkach ISO 400, 800.
2) Szeroki kąt smartfona ( ten obiektyw podstawowy) dobrze się sprawdza przy zdjęciu na peronie przy którym stoi pociąg i sąsiednim a nawet takim co wolno jedzie (krótkie czasy naświetlania przy niskim ISO w porównaniu do dużego apartu). HDR jako alternatywa dla RAW, przez niedoskonałości matryc i zapisy.
3) małe matryce mają większą głębie niż duże pełnoklatkowe. Dlatego takie dobre są matryce ASP w plenerze a duże matryce przy portrecie.
4) Większość poradników zachwala Adobe Photoshop. Dlatego HDR rozwiązuje problem który można obejść przez format RAW.
5) Ciekawe jak sobie 10 czy 20 letni duży aparat radzi sobie z ISO na poziomie 400, 800 czy więcej?
6) w świecie fotografii słyszałem, że stały obiektyw jest doskonalszy niż zmienny. Do tego tak naprawdę najlepsze zdjęcia są przy konkretnej przysłonie, najczęściej jest to przysłona 8. Tak jak pisałem smartfon naprawdę dużo oferuje jak na swój rozmiar i cenę.
“kompakt” czyli P1000 konkurencja dla RX10. P1000 matryca wielkości jak w smartfonie czyli 1/2,3 cala ( mniejsza niż w Xperia 1 V). Do tego jak wyczyścić w nim matrycę i obiektyw który na pewno łatwo zasysa brud przez swoją konstrukcję. Kiedyś były kompakty zwane premium co miały matrycę wielkości 1 cala.
Tak jak pisałem kompakty wymarły, ceny dużych aparatów poszły w górę. Poczekam jak ktoś kiedyś zrobi dobre porównanie tych dwóch rozwiązań w fotografii. Dużo się rozpisałem. Pewnie kolejna setka nowych zdjęć i filmów poszła w internet ze smartfonów.
Kompakty – jak pisałem zostały wyparte przez smartfony – taki dobór naturalny a to monstrum z filmiku miało być ciekawostką 🙂 Natomiast nadaj nie wiem co masz na myśli z tymi ISO 50/800. Przy tym samym oświetleniu, tej samej czułości i przesłonie czas naświetlania wyjdzie zawsze taki sam. Chyba, że soft aparatu coś ekstrapoluje, przemnaża itd. Zatem jeśli wychodzisz ze smartfonem o przysłonie 2.0, a ja z kitowym 5,6 – normalne, że przy takim samym czasie będę miał wyższe ISO.
HDR jako alternatywa dla RAW??? Eeeee… rozwiń temat, bo nie bardzo łapię.
Stały obiektyw to taki ze stałą ogniskową, a nie ze stałą przysłoną! Nie myl pojęć.
Adobe Photoshop/Lightroom to fetysz, przeważnie u ludzi chcących uchodzić za profików („tylko pełna klatka”, „Tylko adobe”). Pracowałem kiedyś na TheBloom – łykał photoshopa na śniadanie funkcjami oraz jakością przetwarzania, niestety, nie przyjął się i porzucono projekt.
Dziesięcioletni aparat (używam Nikona D5200) spokojnie radzi sobie do ISO 800, przy 1600 szumy są likwidowalne małą ingerencją programu do RAW-ów. Jak sobie radzą 10-letnie smartfony?
No, i popatrz co znalazłem – dosć rzeczowo facet tłumaczy: https://www.youtube.com/watch?v=9MQB6lA4z6I
A tu uznany fotograf, bardzo fajnie tłumaczy dobieranie metody (smartfon/aparat) do własnych potrzeb: https://www.youtube.com/watch?v=QvwDWWILhnw
Wiec, jak już pisałem, zależy od potrzeb, jednym wystarczy smartfon, innym aparat. Być może jestem uprzedzony do smartfonów i tyle, ale gdyby smartfony były lepsze, to nie powstawałyby np. Hasselblady z wielkimi matrycami dla profików.
„Natomiast nadaj nie wiem co masz na myśli z tymi ISO 50/800.” Tak jak pisałem już kila razy wystarczy pójść i zrobić test gdy słońce za chmurką i porównać ISO, czas naświetlania w dużym aparacie i smartfonie ( da się połączyć te dwa urządzenia razem przez statyw lub uchwyt pod lampę błyskową). Twierdzę, że smartfon dość często ma przewagę na dużym aparatem, plus jak się rozwijają. Są osoby co nie chcą angażować się w zabawę z poprawianiem zdjęć i zamiast się męczyć w RAW wystarczy HDR który rozwiązuje problemy z przepalonym niebem czy niedoświetlonymi elementami. Hasselblad to już dla osób bardzo oddanych fotografii a przy wydruku A5 czy na stronie internetowej, to wątpię by ktoś rozróżnił czym były zrobione. Dużo się już nasłuchałem poradników, ale nie potrafią na proste pytania odpowiedzieć. Przez te poradniki właśnie tu jest ta rozmowa. Obiektywy kit to już lepiej sobie odpuścić bo zrażą do fotografowania. Lepiej kupić smartfona z zoomem lub kompakta z 1 calową matrycą. Mam taką propozycje by spróbować czasem użyć smartfona określanego fotograficznym (ostatnio widziałem reklamę S24, ale nie testowałem) do zdjęć i naprawdę można się zdziwić. Dlatego nadal uważam, że gdy się nie chce przeznaczać 7 czy 20 tyś na aparat fotograficzny do tego kalibracja monitora i Adobe Photoshop ( niby są innego programy, ale poradniki internetowe właśnie ten program promują) a najlepiej iMac. Nowych ciekawych aparatów kompaktowych brak, zostaje smartfon. Każdy wyjazd nad morze przez ostatnie 10 lat to udawania, że smartfony się rozwijają, duże aparaty zwijają. Ciekawe czy powstanie poradnik, który obali to co tu napisałem.
Ja nie kwestionuję wygody użytkowania smartfona, co do obalania… zajrzyj do maila na fotki zrobione dziś (pochmurny dzień) smartfonem i aparatem, porównaj EXIF-y.
Smartfonowe zdjęcie: full automat, ISO 50 (nie mam pojęcia jaka jest nominalna czułość tej matrycy); czas naświetlania: 1/225 s; Przysłona (stała) 2,2; ekwiwalent ogniskowej pełnoklatkowej 27 mm, ogniskowa fizyczna 3,8 mm.
a teraz nikonowska fotka chwilkę później (musiałem zmienić obiektyw na taki, który ma przysłonę 2,2 – mam tylko stałą 35mm 1,8) i ustawić aparat na „auto iso”, przysłonę ustawiłem na 2,2 – żeby była taka jak w smartfonie): ISO 200 (czyli nominalna aparatu, poniżej tej wartości jakość spada); Przysłona 2,2; ekwiwalent pełnoklatkowej ogniskowej 52 mm; ogniskowa fizyczna 35 mm, i czas 1/3200 s.
Wyniki szybkiego eksperymentu nie bardzo pasują do Twojej teorii. No i jeszcze skąd przekonanie, że ISO musi być jak najniższe? Wszak charakterystyki matryc jasno wykazują, że poniżej natywnej czułości jakość spada podobnie jak przy podnoszeniu czułości.
I czy przesłuchałeś wypowiedzi z filmów?
Poradniki internetowe… Adobe Photoshop i iMac? naprawdę? Chyba pora wylogować się z Gógla, wyczyścić cache w przeglądarce i szukać od nowa. Jak to jest że u mnie wyszukiwarka promuje darktable, capture one i Topaz (te dwa są płatnymi narzędziami), a zamiast iMaca: Mac Pro + Eizo Coloredge?. Słuchanie poradników to tylko jedno ze źródeł pozyskiwania wiedzy.
„Obiektywy kit to już lepiej sobie odpuścić bo zrażą do fotografowania” – i tak i nie. Jeśli nie oczekujesz wspaniałych efektów to kit w 95% zastosowań spełnia wszystkie potrzeby – zupełnie jak smartfon.
„HDR który rozwiązuje problemy z przepalonym niebem czy niedoświetlonymi elementami.” HDR sprawdza się tylko w specyficznych warunkach. nieumiejętnie ustawiony robi upiornie nierealne fotki. Może być co najwyżej altenatywą dla JPG zrobionego przez aparat, a nie do RAW (czystego zapisu z matrycy).
Na koniec, proszę, napisz jakimi aparatami systemowymi/kompaktami/smartfonami fotografowałeś, że doszedłeś do takich, a nie innych wniosków, bo nasza rozmowa zaczyna przypominać przekomarzanie się zwolennika manualnej i automatycznej skrzyni biegów 😉 Pozdrówki z pochmurnych Czech.
Powiem tak manualna skrzynia wystarczy dla osób co jeżdżą autostradami czy innymi dobrymi drogami. Automat to dla osób co jeżdżą codziennie po 4 czy więcej godzin jako kierowcy w ruchu miejskim a auto słuzbowe. Kiedyś dawno temu miałem EOS 450 z kitem. Później jakiegoś kompakta. Teraz już mało co robię, jak widać smartfon. Pytanie czy przysłona smartfona to taka sama jak w dużym aparacie? Ja bym w Nikonie ustawił jednak przysłonę 8. Tu dlaczego przysłona 8 najlepsza https://www.optyczne.pl/upload2/212540_roz1.png . HDR nie trzeba ustawiać na poziom maksymalny. Programy komercyjne nie dla mnie. Monitor mam nieskalibrowany, więc RAW i tak bez sensu. Pomijam, że zajmuje dużo miejsca. A co do Czech tam nawet i motoraki zanikają i teraz jakaś zaraza. Polecam kanał Slow TV. Filmy obejrzałem, ale jak zwykle gadanie a nie konkretne przykłady. Nadal nie wiem dlaczego niektóre treści w internecie wyglądają jak przez mydło a inne są ostre.