Dawno, dawno temu…
…w latach 90. XIX wieku w Królestwie Wirtembergii zaczęto produkować małe tendrzaki towarowe. Serię tych parowozów oznaczono jako T3. Konstrukcja była wzorowana na znakomitej Pruskiej serii o takim samym oznaczeniu. Pierwsza seria (14 szt.) charakteryzowała się krótkimi skrzyniami bocznymi, natomiast 96 pozostałych maszyn zbudowano z przedłużonymi skrzyniami bocznymi. Układ osi parowozu to „C” – trzy powiązane osie napędzane.
Po przejęciu taboru wirtemberskiego przez Rzeszę Niemiecką parowozy te oznaczono jako Baureihe 89.3–4. Po 1945 roku lokomotywy te wycofano z użytku lub przekazano do obsługi przemysłu. Z początku dysponowały tylko hamulcem rzutowycm (mechanicznym), później wyposażano je w systemy ciśnieniowe hamulców. Do dziś zachowały się trzy maszyny tego typu.
Tymczasem w słonecznej Italii…

„Canossa” w 1908 roku. Foto: www.safre.it
Dwie T3 pierwszej serii zostały zakupione do pracy we Włoszech w rejonie miasta Reggio Emilia. Prawdę powiedziawszy, to zmontowano je w Italii. Kotły przywieziono z Niemiec, a podwozie wykonała firma współpracująca z Niemcami. Lokomotywy dostały tam własne imiona „Owen” i „Canossa”. W okresie faszystowskim zaczęto je nazywać „Germini”, co jest zlepkiem włoskich słów Germania i gemini (niemcy i bliźniaki). Po kilku latach wymieniono im skrzynie boczne na długie oraz systemy hamulcowe.
Nieco później, ale też dawno…
Zapewne mało kto z Was wie, że jeden egzemplarz tego typu maszyny pracował także w Polsce!!! Oznaczono go numerem TKh 100-55. Wyprodukowany został w fabryce Heilbronn w 1912, a na kolejach wirtemberskich oznaczony był jako T3 889. Zakupiono go w 1936 na kolej Polkowice-Rudna. Skreślony z inwentarza 12.04.55. Niestety nie znalazłem żadnej fotki tegoż parowozu.
Ciężkie wybory w obecnych czasach…
Modele tej lokomotywy zostały wydane w wycinankach Schreiber-Bogen oras HS-Design. Są bliźniaczo podobne, z czym że ta druga oficyna wypuściła je na papierze barwionym w masie. Oba, dość uproszczone, są w skali 1:45. Postanowiłem skleić tę lokomotywę i ubogacić model o różne efekciarstwa, posiłkując się zdjęciami zachowanych egzemplarzy. Do wyboru mam trzy wersje malowania, wszystkie trochę „na czuja”. Czerwono-zielono-szara, czerwono-zielono-czarna – bo takie malowanie miały te maszyny w Wirtembergii, albo czerwono-czarno-biała – bo najprawdopodobniej tak była pomalowana polska T3. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko na szybko ulepić próbny modelik ze skserowanych arkuszy wycinanki S-B, a później pomalować go we wszystkie trzy warianty. Tak też uczyniłem.
Sklejenie kanciaka/próbnej paskudy ma kilka dobrych stron. Otóż można prześledzić proces powstawania modelu i wyłapać newralgiczne momenty, przy okazji zapoznajemy się z bryłą maszyny i możemy dumać nad poprawkami stosowanymi w modelu waloryzowanym. Można też popaprać go na kilka kolorów i ułożyć sobie plan malowania.
U mnie powoli powstaje wersja alternatywna, bazująca na wycinance Schreiber-Bogena. Ile się ostanie z pierwowzoru, napiszę w ostatnim odcinku relacji z budowy. Na razie wygląda to tak:

Na koniec: gorące podziękowania dla kolegi Patryka K. za pomoc w zdobywaniu materiałów dotyczących T3.
Linki
www.fvme.de tu można zobaczyć, jak odbudowuje się właśnie jedną z lokomotyw.
http://livesteamt3.blogspot.com/ relacja z budowy jeżdżącego modelu T3 w skali 1:8.






Jedna myśl nt. „Württembergische T3 vs. PKP TKh 100-55”
Pingback: Modele firmy HS-Design – recenzja - Kartonowa kolej