Dawno dawno temu zaprezentowaliśmy wiersz „Lokomotywa” Juliana Tuwima w kilku wersjach językowych. Dziś pora na kolejne wersje 🙂
Śląski (wersja nr 2)
Stoi se ciufa dupno jak szrank
Stoi na glajzach, czorno jest blank
Czorno spocono jak bot na szłapie
Łolyj i śmiyra z basa ji kapie
Stoi i sapie, dycho i chepie
Bo hajcer bergi miast wonglo ciepie
Wagonow ciufie dokuplowali
Ze poruściały mocno już stali
Zice porżniynte w środku ze skaju
I łobabrane szyby łod szpraju
A w pierwszym wagonie wyrsze banioki
Siedzom i jedzom tuste krupnioki
Jedzom i glyndzom gańby niy majom
Mało co robiom a durś bleblajom
I skuli tego cało lostuda
Bo łobiecujom nom same cuda
W drugim i trzecim siedzą gorole
Co przyjechali na Śląsk na kole
I tak furgali po cugu ptice
Aże łobsiedli nojlepsze zice
Jedyn sie wkupiol drugi sie wżynioł
I tak sie gorol na Sląsku plenioł
Dzisioj gorole rządzom już wszyndzie
W cugu , w robocie i we urzyndzie
W czwortym burmistrze, rajce, sołtysy
Dziepiero w piatym siedzom Hanysy
Siedzom hanysy siedzom tam kurde
I przezywajom tyn cały burdel
A w reszcie składu same belery
Szpicle, agenty, i seks afery
A ze głośnikow gro melodyja
Ojca Rydzyka z Radia Maryja
I nic w tym cugu nic tam do szpasu
Połno ciaplyty, połno marasu
I choćby przyszło tysiąc sprzątaczek
Kożdo by miała proszku sto paczek
Kibel, odkurzacz , ajaks i cif
To nie domyjom, taki to syf,
Taki to syf
Łoroz gwizd. Łoroz świst
Para buch, W motor gruch
Już gwizdnol dyżurny, już hajcer za cypel
Szarpnoł i ciągnie do prawa już knypel
I para już ciśnie rułkami pod tłoki
I Piszczą już glajzy, i zgrzypią fest boki
Juz koła sie kryncom, pomału po glajzach
I cug z banhowu wyruszo we rajza
Wichajstry śmigajom , telepie fest motor
A kola turkocom tak to to tak to to
Tak toto tak to to we cugu durś gro
A kaj to a kaj to, tak cug nom kaj gno
A czymu, poczymu i kajże tak pyndzi
A czymu tyn komin durś truje i smyndzi
I bucho tak z niego smrod bucho buch buch
Bo motor jest stary i mocno juz spuch
Lecz para kaj szpara, durś ciśnie sie tko
I tłoki w cylinrach pocisko i pcho
A tłoki w te, nazod, do gory, i w doł
Łonaczom ta siła na osie do koł
I koła sie kryncom jak ktoś by je cis
Platforma to ciśnie a może to Pis
A może to naród do przodu cug pcho
Tak to to, tak to to, tak to to i to
A może to naród do przodu cug pcho
Tak to to, tak to to, tak to to i to
Wersja podziemna z roku 1981*
Stoi na stacji oddział milicji
Silny i zbrojny, pełen ambicji
Bój się milicji!
Stoi i sapie, dyszy i chrzęści
Wśród łbów zakutych w pałki i pięści
W łeb anarchistę
W łeb ekstremistę
W łeb syjonistę
Już ledwo myślę, już ledwo czują
Lecz oni nigdy nie zastrajkują
Za nimi działacze się przyczaili
Tłuści, przewrotni, obłudnie mili
Chcą na Syberii urządzić biwak
Pierwszy z nich Wojtek, a drugi Siwak
Więc Herr Olszewski doczekać chwili
Że „Solidarność” w pień będą bili
Czwarty w tej paczce – Miecio Rakowski
Piąty brew zmarszczył – to Obodowski
Szósty zaś dupę ma zamiast głowy
Dodaj mu uszy – Urban gotowy
Siódmy to pisarz wielki, Żukrowski
Ósmy – Krasiński, kretyn beztroski
Dziewiąty – Czyrek, uczeń Edwarda
Mas robotniczych to awangarda
Wszyscy są oni zdania jednego
ZSRR jest naszym kolegą
I choćby przyszło miliard Chińczyków
I każdy zjadłby miliard klopsików
I potem sraliby tysiąc lat
To nie zasraliby KRAJU RAD
Nagle świst, nagle gwizd
Gazy buch, pały w ruch
Najpierw powoli, jeszcze z umiarem
Ruszyła gromada zbójów ospale
Zabili siedmiu, chyba za mało
Więc wali, wali pała za pałą
Po głowach, nogach, i gna coraz prędzej
Górników, hutników łomocze i pędzi
A skądże, a dokąd, a czemu tak gna
Że wali, że bije, że strzela pif-paf
To aktyw partyjny wprowadził to w ruch
To aktyw, co z biura teleksem do sztabów
A sztaby rozdają już pały wśród drabów
Co biją, co walą i znów kogoś gonią
A aktyw do sztabów wciąż dzwoni i dzwoni
A dokąd, a dokąd, a dokąd to tak
Z pałami, tarczami przez miasta i wieś
Czołgami, scottami zastraszyć lub zgnieść
Przepustki, bagnety, rewizje i broń
Złowieszcze krakanie rozlega się w krąg
Przestraszyć, ogłuszyć, zagonić do bud
A potem bagtnetem do kopalń i hut
Do pracy, do pracy, do pracy, do pracy
I z pracy, i z pracy, i z pracy, i z pracy
Do pracy i z pracy, i z pracy do pracy
O, kurwa! Jak długo tak można, rodacy?!
Czeski
Na dráze stojí lokomotiva,
paří se, olej s povrchu splývá,
ospale zívá.
Syčí a sípe, zhluboka dýchá,
pára jí dmýchá z horkého břicha:
Že je to vedro?
Jó – to je vedro!
Jé – to je vedro!
Né!… To je vedro.
Už sotva supí, sotvaže sípe,
a topič stále uhlí jí sype.
Ve vleku za ní vagónu fůra,
obrovský náklad, obludná stvůra,
Koukejme, co vám je ve vagóně:
V prvním jsou krávy,
ve druhém koně,
ve třetím sami špekouni sedí,
sedí a tlusté špekáčky jedí.
Ve čtvrtém pivní sudy a kádě,
v pátém šest černých klavírů v řadě,
v šestém vagóně (co by to chtělo?)
těžká barbora – obrovské dělo!
V sedmém dubové stoly a skříně,
v osmém vesele chrochtají svině,
v devátém medvěd – metráky sádla!
V desátém stojan na zavazadla.
Je těch vagónů k nespočítání,
co tam nandali, nemám vám zdání.
I kdyby tři sta vzpěračů vstalo
a tři sta paží vzhůru se vzpjalo,
a každej zbaštil by buřtů tři sta,
lokomotivou nepohnou z místa.
Náhle svist!
Náhle hvizd!
Do to-ho…
„Hotovo!“
Zprvu se zvolna jak želva, líně,
mašina šine po hladké šíně.
Vagóny trhne, s námahou hne se
roztočí kola a rozjede se,
přidává v běhu, o překot pádí,
rachotí, řincí, z komína čadí.
Kampak to? Kampak to? Kampak to uhání?
Po dráze, po dráze, po polích, po stráni,
projíždí výchybky, zatáčky, tunely
(v tunelu ozvěnou koleje duněly).
Do taktu praská to, rachotí vlak:
Taktak to, taktak to, taktak jen tak…
Hladce tak, lehce tak utíká pryč.
Ne ocel, železo – maličky míč,
ne stroj, jenž popadá poslední dech,
fraška to, hračka to, dětský to plech.
Copak to, jakpak to uvádí v běh,
odkud se bere ten šílený spěch?
Jak to, že pádí, že bouchá buc-buch?
Z ohřáté páry ten pohyb, ten ruch;
pára, jež v potrubí vydává svist,
v dutině válce pak popohne píst,
na písty tlačí a tlačí tak tlak,
tlakem té páry se pohání vlak,
kola se točí a rachotí to:
Do toho, do toho, do toho, do!…
* Wersja z czasów stanu wojennego, część z nas ten okres pamięta, a dla części to już historia.


Jedna myśl nt. „Tuwim po raz wtóry”
Hehehehehehe!!! PRL-owska wersja najlepsza!!!!????