Upłynęło sporo wody w Białej (to dopływ Wisły płynący przez moje miasto) od ostatniej części relacji z budowy mojej TKh100-55. Jako, że łapię trzydziestą piątą srokę za ogonek, to i budowa nie posuwa się jakoś zatrważająco prędko do przodu. Niemniej, dumny jestem, że moja lokomotywa stanęła na własnych kołach, a ersatz-podstawka poszła w kąt, a koła te stoją na nowiutkiej, świeżutko zmajstrowanej podstawce.
Po pierwsze: mój parowozik otrzymał sprężarkę powietrza. Jest ona bardzo podobna do tej, którą wykonałem w parowozie OKl 27.

Po wtóre: mój parowozik dorobił się „upaprania” ostoi, przy kołach pojawiły się wiązary oraz hamulce. Brudzenie podwozia to głównie Washe AK Interactive: AK 066 (For DAK Vechicles) oraz AK 2032 (Grease Shafts and bearings).


Po trzecie: wnętrze budki zostało ubrudzone suchymi pastelami. Naniosłem imitację pyłu węglowego i popiołu na stojak kotła i na szybry skrzyń węglowych. Na drzwiach pieca pojawiła się rdza.

Po któreś tam z kolei: dzięki wielkie na ręce Patryka K. składam za te śliczne fotki.

