Ostatnio prace nad modelem parowozu TKh100-55 posuwają się dość powoli, ale nie znaczy to, że się obijam. Niebawem kilka nowych postów opisujących równoległe projekty. Ale do rzeczy.
Przybyło nieco parowozu. Skleiłem ze sobą ostoję, skrzynie wodne i kocioł. Dodałem do modelu zbiorniki powietrza takie, jakie podpatrzyłem w parowozie o numerze 930 (to chyba jedyny czynny egzemplarz tego typu lokomotywy – zobaczcie jaki fajny!). Dorobiłem także cylinder hamulcowy. Powoli powstaje też armatura kotła (drzwiczki paleniska, rury wodne, wodowskazy), choć głowica z manometrami jeszcze jest „w proszku”. W tym miejscu winien jestem podziękowania załodze bielskiego sklepu modelarskiego „Strefa Marzeń” za ofiarną pomoc w doborze farby, która w miarę przyzwoicie imitowałaby mosiądz. Panowie byli tak mili, ze pożyczyli mi do spróbowania kilka farb, z których wybrałem akrylową frbkę „Auric armour gold” firmy CYTADEL – położona na podkład matowej 16 Revella dała prawie idealny efekt. Podłoga to oczywiście karton pomalowany różnymi odcieniami „drewninych” kolororow.
Na Zbieralniku pary pojawiły się tabliczki producenta, a tabliczki z oznaczeniem typu i numeru PKP czekają już na przyklejenie. Tabliczki zaprojektowałem sam, a wygrawerowane laserowo zostały w firmie KOTEBI. Gorąco polecam firmę pana Stefana Stachowicza, głównie ze względu na świetny kontakt i pomoc w kwestiach technicznych w trakcie przygotowania pliku pod laser. W tym tygodniu dojadą jeszcze koła i wiązary, a jeśli będę z nich zadowolony, to wystawię plik SVG do pobieralni dla sklejających model T3.
Powstało też nieco drobnicy – ścianki budki maszynisty, części układu hamulcowego oraz dwie największe „wajchy” w kabinie: dźwignia hamulca rzutowego oraz dźwignia nastawnika kierunku jazdy. Obie zaprojektowane od nowa, sklejone i pomalowane metalizerem Humbrol 27003, po czym lekko polerowane patyczkiem do uszu.
Nadszedł też czas na pierwsze efekty brudzingu. Na początek efekt to przetarcia elementów wystawionych na otarcie lub obicie. I tak oto otarcia znalazły się na poręczach, pokrywach wsypu węgla i pokrywach wlewu wody, a także wewnątrz budki na szybrach klap skrzyń węglowych i drzwiczkach pieca. Efekt jest dość prosty w wykonaniu, ale bardzo widowiskowy. W zasadzie to kilka przetarć „suchym pędzlem” z użyciem metalizera Humbrol 27002. W skali 1:45 w zasadzie można się obejść bez skomplikowanego maskowania czy metody „na lakier do paznokci”. Przy odrobinie wprawy, malutkim pędzelkiem można też porobić obicia i otarcia na większych powierzchniach tj. czołownicach (nie tylko na kantach i pręcikach) – trzeba jednak poćwiczyć, a do tego najlepsze są kanciaki.











