W tym wpisie (poprzednia część tutaj) już będzie wiadomo, dlaczego relacja ma taki tytuł a nie inny – skleiłem kabinę i widać wreszcie piękny zielony kolejowy 🙂
Wszystko pasuje tam gdzie powinno i jak powinno. Cieszę się, że moje kombinowanie przy projektowaniu dało dobre efekty – powstała sztywna bryła, bez żadnych „krowich żeber” i innych takich, dach tez pasował idealnie. Jedyny problem, jaki może się pojawić to przyklejanie poszycia. Trzeba je przed montażem odpowiednio ukształtować i w całości przykleić na kabinę. Zrobiłem oczywiście znaczniki , w których miejscach trzeba zagiąć, a i sama podłoga „pokazuje” kształt jaki mają przyjąć ściany- dla ułatwienia. Mi się to oklejanie udało całkiem całkiem i z efektu jestem zadowolony. Łączenie poszycia zrobiłem na krawędzi drzwi, więc jest praktycznie niewidoczne.
We wnętrzu zrobiłem wszystkie gałki i wajchy jakie znalazłem na zdjęciach, a z tłu kabiny jest nawet ławeczka z drewnianymi deseczkami 😉 Na zdjęciu wnętrza widać wspomniany wcześniej bak paliwa z gustownym kranikiem. Po co ten kranik montowali ? Nie wiem. Może jak trzeba było w rama pomocy socjalistycznej „pożyczyć na wieczne nieoddanie” paliwa, to chociaż można to było zrobić w kulturalnych warunkach 🙂
Zapraszam do małej galerii zdjęć, a ja ruszam walczyć z przedziałem silnikowym.








