Powoli czas kończyć tę nierówną walkę…
Czyli dłubiemy ostatnie elementy i detale…wróć…
Jako, że miał być to taki pierwszy z serii, na początek, na pokaz, czy jest zainteresowanie na taką serię, bez zbędnej komplikacji, zdecydowałem się troszeczkę zluzować z detalami.
No ale nie do końca się to udało. Przed Wami…..sprzęg – 'taa dam’ (tak, macie sobie teraz wyobrazić ten dźwięk trąbek):

Co ciekawe, nawet ruchomy! Samo wykonanie to papier, kawałek druta i igła 0,8 mm na sworznie. Haki rzeźbione w preszpanie 1,5 mm, resztę widać na zdjęciu. Wszystkie elementy zwijane na igłach 0,8 – 1,2 mm.
Jest również i miejsce osadzenia ze sprężynką!

Powierzchnia załadunkowa:
No tutaj na prawdę nie liczcie na jakiekolwiek wywody. Same paski tektury, rama w formie „ceowników”, podpory z „płaskowników” preszpanowych, a w środku poukładane „deski” z tektury. Wszystko wyjaśnią zdjęcia:
Na jednym zdjęciu załapały się również schodki. Zgadnijcie z czego je zrobiłem? No ja wiem, że to niemożliwe, ale jednak też są tylko z papieru. Dokładnie aż 7 pasków na sztukę!
Jeszcze Sweet Focia na czółko…!

No i to już jest koniec!
Wrzucam jeszcze 2 fotki na zakończenie i tyle.
Typowej galerii końcowej nie będzie, ponieważ w tych warunkach roboczych jakie mam jest niezwykle trudno zrobić ładne zdjęcia.
Tym bardziej, że i nie ma czemu, to bardzo luźny temat, na próbę.
Jak już w poprzednich wpisach zaznaczyłem, bardzo prawdopodobne jest pojawienie się kolejnych takich cudaków, tylko no muszę mieć na to wenę.
Mam nadzieję, że choć odrobinę kogoś zainspirowałem – papier jest tak wdzięcznym materiałem, że można z niego urzeźbić niemal wszystko.
Cza tylko trochu pokombinować.
Kłaniam się nisko, Cześć!






