Menu

Rdza, czyli co zrobić by karton skorodował.

27 września 2015 - Techniki modelarskie, Warsztat

Powoli przygotowuję się do tematu, gdzie niebagatelną rolę będzie odgrywała rdza. Postanowiłem zatem nieco poeksperymentować z różnymi technikami, aby wybrać coś odpowiedniego. W ruch oczywiście poszły moje kanciaki.

Sucha pastela

W sklepach modelarskich można kupić różnego rodzaju pigmenty o wielu odcieniach (kolorowe pyłki) i używać ich do brudzingu. Jednak zestaw kilku kolorów to już spory wydatek (jakaś stówa ubywa z portfela). Znacznie tańszym rozwiązaniem są suche pastele dostępne w sklepach szkolnych lub sklepach dla plastyków. Za zestaw 24 kolorów pasteli firmy Koh-I-Noor wydamy około 30 zł i mamy co najmniej 12 użytecznych kolorów (fioleciki, różyki i turkusiki można śmiało oddać córce). Zostawiamy sobie żółcie, brązy, czarny, biały, szary, pomarańczowy… no, może jeszcze jasnoniebieski. Cały sekret polega na tym, aby kredkę “oskrobać” nożykiem bez użycia nadmiernego nacisku. Można też posłużyć się jakimś materiałem ściernym: pilniczkiem albo tarką. Otrzymujemy tym sposobem pyłek, który nakładamy pędzelkiem na model w miejscu, gdzie ma być rdzawy nalot. Można to zrobić na sucho, a później nanieść warstwę matowego lakieru aerografem. Można też rozmieszać pyłek z pigment fixerem i nanosić to jako grubszą strukturę. Pigment fixer jest zdecydowanie lepszy niż benzyna lakowa (white spirit), o terpentynie nie wspomnę – ona nie wnosi żadnej wartości wiążącej, choć z powodzeniem można jej użyć jako bazy do zrobienia płukanki (washa). Do terpentyny dodajemy nieco proszku i swobodnie, nieco bezładnie malujemy większe powierzchnie i struktury modelu. Trzeba jednak utrwalić ten efekt lakierem, bo pigment nie związany terpentyną zostanie roztarty przy pierwszym dotknięciu.

Emalie i akryle

Rdzawe naloty i przeżarcia można też zrobić farbkami. Posłużą nam do tego sieny, umbry i inne brązy. Dużą zardzewiałą jednolicie powierzchnię można po prostu “trysnąć” aerografem używając np. emalii Humbrola nr 100 lub Model Mastera 2007.

Do rdzawych przeżerek można użyć gąbeczki makijażowej, lub też zwykłej – urwanej z kuchennego zmywaka – trzymanej w pęsecie. Trzeba nabrać odrobinę farby, po czym poodciskać kilkakrotnie na kawałku papieru, aby pozbyć się nadmiaru. Kiedy gąbka zacznie zostawiać ślad w postaci drobnych kropek – ciapramy nasz model. Do tego celu lepsze są gęste farbki. Ja próbowałem z matowymi Humbrolami i farbkami firmy Renesans. Są one sprzedawane w tubkach i mają konsystencję pasty do zębów.
Jeśli mamy rzadką farbkę, możemy (idąc tropem stomatologicznym) natryskiwać ją przy pomocy szczoteczki do zębów. Gwarantuje nam to sporą przypadkowość rdzawych spotów. Szczoteczka raczej nie powinna być już używana w celach higienicznych. Równie dobrze możemy posłużyć się techniką suchego pędzla.

Jeśli ktoś ma wolnych parę złociszy – może kupić rdzawe washe (jest ich trochę w sprzedaży), albo zrobić płukanki własnym sumptem rozpuszczając kroplę farby w dziesięciu kroplach rozcieńczalnika. Takich płukanek nie trzeba utrwalać. Trzeba mieć na uwadze, że do rozrzedzania farb akrylowych nie wystarcza sama woda – taka płukanka nie rozprowadzi się na gładkich powierzchniach i będzie “uciekać”. Aby tego uniknąć stosujmy wodę z odrobiną płynu do mycia naczyń, albo rozcieńczalnika do farb akrylowych. Pamiętajcie tylko o zasadzie nakładania akrylu na emalię lub emalii na akryl. To ma kolosalne znaczenie w trakcie przecierania i korygowania płukanki rozcieńczalnikami – chodzi o to, żeby nie usunąć sobie przy okazji koloru bazowego.

Kończąc wpis zachęcam do eksperymentowania i próbowania. To, co widać poniżej to moje próby/propozycje, a Wasze modele w Waszych rękach!!! 😉

Na zdjęciu poniżej widać efekt płukanki (washa) jasnordzawym kolorem na czołownicy i zderzakach.
IMG_1933

Poniżej Efekt różnych zabiegów – głównie nakładanie gąbką. Dobrze jest opisać swoje próby, aby potem mieć rozeznanie “co je co”.
IMG_1937

IMG_1941

Farbka Renesansa (kolor nr 16): płukanka i suchy pędzel (zdjęcie niżej) na czarnym tendrze.
IMG_1946

IMG_1944

Płukanka z Humbrola 100 na parowozie (nieco przypruszona kurzem, ale o tym kiedy indziej)
IMG_1948

2 myśli nt. „Rdza, czyli co zrobić by karton skorodował.

Borysio

A ja swoich modeli nie waloryzuje. Lubię jak prezentuję się na półce ładne, czyste nie zabrudzone – jak z fabryki. Dbam o nie, chucham i dmucham aby nie zardzewiały. Staram się być dla swoich modeli dobrym opiekunem !

Odpowiedz
    Viking_BB

    Ja mam malowane na czysto i z “brudzingiem”. Fakt faktem – gablotka albo klosz są zbawienne dla modeli.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange