Dzień dobry 🙂
Z tej strony Pingwiniasty. W ramach odpoczynku od innego modelu – modelu żaglowca, w kwietniu podjąłem decyzję, że pociacham kartonowy model lokomotywy. Modelu kolejowego z kartonu mój warsztat nie widział już kilka długich lat. W tym roku wybór padł na lokomotywę elektryczną EU07 wydawnictwa ZETKA w skali H0, zaprojektowaną przez naszego kolegę Zdzisława Kołodę.

EU07-021 bo taki numer nosi lokomotywa, będzie osadzona w modelarskiej epoce IV. Oryginał naprawę główną przeszedł 10 marca 1984 roku w ZNLE Gliwice i taki stan też chcę odwzorować. Model jak i prawdziwa lokomotywa przynależy wówczas do lokomotywowni w Katowicach.

Na fotce powyzej widać EU07-052 i EU07-010, wiadukt przy dawnej ul. Stołecznej (Warszawa). Autor Ludwik Igielski (http://forum.modelarstwo.info/)
Chciałbym by mój model prezentował się tak, jak lokomotywy powyżej.
Jeżeli chodzi o samą budowę modelu, to uważam, że jest to „podrasowany standard”. Czyli wszystko tak jak leci z wycinanki bez malowania i lakierowania lecz z dodatkami fototrawionymi i zmianą koncepcji / schematu względem instrukcji w wycinance.
Budowę podzieliłem sobie na pięć etapów, które obejmują szkielet, ściany boczne lokomotywy, następnie czoła, dach oraz ogólnie rozumiane podwozie. Chcę się przyłożyć do tego modelu i po długich studiach nad wycinanką uznałem, że tak mi będzie najłatwiej skupić się na poszczególnych elementach, nie robiąc sobie pod górkę.
Na pierwszy ogień poszła ostoja modelu czyli kartonowa płyta, na której całość będzie się trzymać. Autor przewidział tylko dwie wręgi (ścianki działowe kabin maszynisty) co osobiście potraktowałem jako zbyt mała ilość by ściany boczne się nie zapadły. Wycinanka została skserowana w dwóch dodatkowych egzemplarzach, przez co mogłem rozwinąć skrzydła i dodać sobie jeszcze cztery dodatkowe wręgi, tworząc ich ogółem sześć. Drzwi w kabinach maszynisty są przeszklone.



Drugim krokiem było zabranie się za ściany boczne lokomotywy. Elementy ścian wyciąłem do luźnej postaci, gdyż w wycinance były zaprojektowane wraz z poszyciem dachu. Taki zabieg pozwolił mi indywidualnie obchodzić się z każdą ze ścianek. W częściach wyciąłem otwory okienne oraz dokładnie je wyretuszowałem. Następnie podkleiłem od niezadrukowanej strony czarny pasek, który będzie w przyszłości elementem podwozia lokomotywy (w dolnej części modelu ścianki wychodzą poza szkielet).

Jednym z ważniejszych kroków był krok trzeci czyli wyposażenie ścian bocznych w elementy fototrawione. W blaszki zaopatrzyłem się u kolegi Ostbahn Modele Kolejowe – Grzegorz Siódym – i jak na razie pasują idealnie i pod mój model kartonowy. W przypadku listew ozdobnych pierwszym etapem było pomalowanie ich farbą podkładową, a następnie kolorem srebrnym. Gdy sreberko przeschło i ładnie się ułożyło, to cienkim pędzelkiem pociągnąłem czerwony pasek. Przy malowaniu tegoż paska musiałem zacisnąć zęby i uzbroić się w duuużo cierpliwości.



Kolejnym wyzwaniem w pracach nad ścianami bocznymi było wykonanie żółtych oznaczeń. A dlaczego żółtych? Oglądając zdjęcia z epoki zauważyłem, że w pierwszej połowie lat 80 wśród lokomotyw naprawianych w ZNLE Gliwice pojawiały się żółte oznaczenia. Nie wiem co prawda, czy nasza tytułowa 021 również takie miała, ale postanowiłem, że takie wykonam. Od razu pragnę zaznaczyć, że blaszki fototrawione produkcji Ostbahn-a „Oznaczenia uniwersalne 3 i 1,5 mm” nie pokrywają się z krojem czcionki użytym w modelu kartonowym, więc zaczęła się burza mózgów, co tu zrobić by zmienić kolor oznaczeń.
Podczas wizyty w sklepie dla plastyków wpadłem na genialny flamaster „Stabilo Pen 68 Brush” i przyznam szczerze, że jestem nim zachwycony, gdyż doskonale sprawdził się w tym przypadku. Flamastrem tym, odręcznie, przekształciłem biały napis w żółty. Z czystym sercem mogę polecić, jednak jedynie dla osób o dużych pokładach cierpliwości i wprawnych dłoniach.



Ostatnim krokiem w pracach nad ścianami bocznymi było ich przeszklenie i wykonanie ciemnego tła za „szybą”. Krok ten zostawiłem jako ostatni, żeby w międzyczasie, przy okazji innych prac, nie popalcować okienek.




Dziękuję, że dotrwaliście do końca i zapraszam na następne odsłony.

