Po roku i siedmiu miesiącach nadszedł czas zakończenia budowy. Model robiło się dobrze, ale jeżeli człowiek chce dodać coś od siebie, to musi mieć na to twardy plan i sporo przemyśleń. Ale czy nie w tym tkwi magia modelarstwa, żeby być kreatywnym? Pierwszym, który ujrzał gotowy model – oczywiście po mojej Połówce – był sam projektant Zdzisław Kołoda – Zdzisiu dzięki za dobre słowo! Mam nadzieję, że sprawiłem Ci trochę radości każdą odsłoną, bo Twoje projekty zawsze pozostawiają u mnie miłe wspomnienia! Przy okazji dużo zdrówka życzę!
Ostatnim wpisem na stronie, była relacja z budowy wózków – a działo się to we wrześniu. Po tym zacząłem działać przy czołownicach, na których jest wiele delikatnych i drobnych elementów. By już nie tracić czasu i nerwów, model wyposażyłem w gotowe, plastikowe węże. Poza tym wszystko inne, czyli stopnie wejściowe, zderzaki, haki cięgłowe czy zgarniacze – jest kartonowe. Same biało-czerwone zgarniacze w stosunku do wycinanki są przerobione przeze mnie, pomalowane ręcznie bez używania taśmy maskującej i na koniec polakierowane. Odpowiedni kształt tych elementów jednak znacząco wpływa na odbiór modelu.

Następnie prace przeniosły się na dach. Jako, że sam nie wykonałbym takiej konstrukcji, to model postanowiłem wyposażyć w ruchome pantografy firmy Piko. Są to miniatury typowych odbieraków prądu na naszych kolejach, czyli pantografów AKP-4E. Oczywiście gotowce od Piko, to zasadnicza działająca konstrukcja. Do dachu przymocowałem je za pomocą środkowego pozycjonera z wykałaczki jak i bocznych drucików dociskających – po dwa druty na pantograf – coś jak śledzie w rozbitym namiocie. Odwzorowane podstawy pantografów (boczki) jak i wszystkie izolatory są kartonowe i wykonane przeze mnie.
Model ma wiele rzeczy dodanych ode mnie, ale ma też błędy i uproszczenia. Największym bólem, z którym już się oswoiłem, są klapnięte grzejniki szyb czołowych. Na początku były eleganckie, przy samym oszkleniu, ale po kilku miesiącach sprężystość kleju i grawitacja zrobiła swoje. Jako, że to model kartonowy bez możliwości rozebrania, to nie ma sposobności dostania się do kabin by to poprawić. Ot, nauczka na przyszłość.
Z wszystkimi jego plusami i minusami uważam model za skończony, co wieńczę relacją z fotografiami. Jak na wielkość H0, to budowa trwała dość długo i chciałbym rozprostować paluchy przy czymś innym. Lokomotywa ląduje w gablotce by cieszyć oko.
Dziękuję za poświęcony na lekturę czas i zapraszam do zdjęć.
























2 myśli nt. „Pingwinowa siódemka – galeria modelu”
Cudowna!
Gratulacje , model super i dużo pracy w niego włożyłeś 🙂