Witajcie!
Ostatnia odsłona relacji miała miejsce 30 sierpnia 2018, czyli jeszcze wtedy gdy temperatura była sporo dodatnia, słońce wysoko, a lasy i łąki pachniały. 🙂
Ciężko mi teraz wypunktować, co od tego czasu doszło w modelu, ale na pewno będą to elementy wyposażenia kotła, budka maszynisty, uzupełnienie czołownicy i pomosty.
Ścianki budki nie były problemem. Jedynie trochę tą przednią, co się na kocioł nakłada, musiałem lekko dociąć, ale poza tym, to nic wielkiego. Budkę wyposażyłem w dodatkową „wręgę” z drutu, tak żeby dach po przyklejeniu trzymał kształt i się nie zapadał. Zobaczymy czy to zda egzamin. Jeżeli nie, to drucik zdemontujemy. 🙂
Jak zwykle sen z powiek spędzały mi reflektory. Jest ich dużo (tak, 5 to dużo 😉 ) i są to bardzo wymagające elementy.
W zasadzie ich produkcja wyglądała następująco:
• Skleiłem konstrukcje zasadnicze, czyli całe te „misy”.
• Zwinąłem odbłyśniki, pomalowałem srebrną farbą i wkleiłem do środka.
• Wyciąłem szkiełka z folii (chyba do rzutników).
• Do szkiełek wikolem przykleiłem „kropkę” imitującą czerwone światło.
• Tak przygotowane szkiełka przykleiłem wikolem do reszty reflektorów.
• Na szkiełka nakleiłem białą ramkę. Również wikolem.
• Dokończyłem ramki naklejając białe paski wokół szybki.
Potem na warsztat poszły sprzęgi, węże hamulcowe, zderzaki, pomosty i dwie rurki na kotle.
Pomosty od spodu wzmocniłem grubym drutem, żeby mi się czasem nie zapadły i zalałem super glue. Korzyścią z tego jest też to, że mogę za nie łapać model. 🙂 W pomostach jedynie musiałem poszerzyć otwory na elementy przeniesienia napędu (te prostokątne otwory).
Mam nadzieję, że do cieplejszych dni skończę tę kobyłę. 😉 Bo jak się robi cieplej, to mnie biorą klimaty wąsko-swojskie, a wtedy czas na H0e. 😉
Ukłony.































4 myśli nt. „Parowóz Ol49 w skali 1:45 – cz. 12”
Czołem!
Prezentujesz niesamowicie wysoki poziom, przy tej skali, to już w ogóle. Ja coś próbuję przy „czterdziestcepiątce”, ale efekt jest daleki od założonego.
Czym pryskasz elementy po wykonaniu? Bo widzę bardzo ładną satynową powłokę na wydrukach, a ja również staram się trzymać bliżej standardu.
Hejo!
Dziękuję. Bardzo mi miło. 🙂
Niczym nie pryskam. To jest „po prostu” wycięte i wyretuszowane. Chyba, że coś już wymaga pomalowania – jak zderzaki, no to wtedy maluję, ale to jest „jedynie” farba. 🙂
Widzę, że chyba i u Ciebie nie pykło z kątem podniesienia tej podłogi co jest na czole lokomotywy.
Dobry pomysł z tym drutem. Chyba skopiuję. Niepotrzebnie Cię czasem wyprzedzam 🙂
Takie mocowanie przewodów piasecznic występuje na jakiejś Olce? Nie chce mi się tego przerabiać, a na razie jeszcze nie znalazłem takiego 🙂
Dłubię model i jak zwykle podglądam tutaj. No i niestety, ale oszukujesz swoich fanów! 😉
Chciałem znaleźć, gdzie kończą się przewody piasecznic i jakoś nie mogę 🙂