Menu

Parowóz Ol49 w skali 1:45 – relacja z budowy

10 kwietnia 2017 - Relacja z budowy

Witam wszystkich entuzjastycznie w nowej, Pingwiniej relacji. 🙂

Moim wybrańcem- parowozem został Ol49 wydawnictwa Modelik.

Dlaczego akurat Ol-ka?

Powód jest raczej prozaiczny. 🙂 Tego parowozu brakuje mi w kolekcji czterdziestek-piątek ADW.
Więc dlaczego Modelik?
W wydaniu ADW parowóz Ol49 posiada numer inwentarzowy 69 i przydział do parowozowni Wolsztyn, co mi nie pasuje, bo ja Wolsztyn traktuję hmm… po macoszemu.

Natomiast Ol-ka wydania Modelika jest spod numeru 61 parowozowni Ełk, a że ja bardzo lubię Mazury, to mi szczególnie leży. 🙂
W moim ulubionym, katowickim sklepie był jeden i drugi model, więc miałem wybór. Z powyższego powodu i po ręcznych oględzinach wybrałem Modelik.

Przewiduję, że sam projekt tych obu wydawnictw nie będzie się jakoś znacznie różnił, bo w obu przypadkach projektantem jest – przez niektórych znienawidzony i przeklęty 😉 – Adrian Wandtke. Chociaż… no właśnie… chociaż w Modeliku, zapewne swoje trzy grosze, dodał niejaki – Jan Kołodziej. 😉 Więc podejrzewam, że Modelik może być nieco lepsiejszy.

O samym parowozie Ol49 można powiedzieć tyle, że jest on odpowiedzią na zapotrzebowanie nowego sprzętu do prowadzenia pociągów osobowych w powojennej Polsce. Parowozy Ol49 na tyle wpisały się w polski krajobraz, że dotrwały do końca eksploatacji trakcji parowej na PKP.

Ol49-61 | Ełk | 06.08.1987
Źr. http://forum.modelarstwo.info | Autor: Generał

Ol49-61 | Baranowo | 13.7.1985
Źr. http://www.zelpage.cz | Autor: Drahos Svestka


Żeby się motywować zakupiłem sobie album autorstwa Dariusza Brodowskiego „Parowozy”. 🙂

Jeżeli chodzi o model, to na chwilę obecną powstały boki ostoi. Wymęczone i wyleżane przez 2,5 tygodnia nie posiadają „efektu banana” i wyglądają nie najgorzej. 🙂
Wymęczone, bo nie lubię wycinać otworów w preszpanie, ale co zrobić. 🙂 Trzeba działać! Aaa… i nie stosuję elementów wycinanych laserowo.

Co do samego wydruku, to spasowany bardzo dobrze. Niekiedy powstało delikatne przesunięcie otworu, ale to niczemu nie grozi. Było na tyle delikatne, że zniknęło w procesie szlifowania i retuszowania. Chodzi mi oczywiście o odbicie elementów, bo jak wiadomo jeden bok ostoi składa się z dwóch kolorowych części – zewnętrznej i wewnętrznej.

         

Serdeczne pozdrowienia
Patryk „Rico”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange