Kłaniam się w następnej odsłonie.
Tak jak mówiłem. Kolejne zdjęcia są przed sylwestrem, noo, nawet szybciej. 🙂
Na początku tej wiadomości „pochwalę się”, że odwiedził mnie Ogoniasty ze swoją kupą futra, czyli razem z Mortem. Ogoniasty bawił się w fotografafa i próbował coś tam zdziałać, ale go przegoniłem, bo przeszkadzał. Morta w zasadzie nie musiałem… poleciał za stópkami.
Od poprzedniej odsłony przybył dach, który widać, a którego jakoś specjalnie nie fotografowałem. Ot wyprofilowany i pomalowany kawałek kartonu. Noo i oczywiście przybyła (na razie) jednoosobowa obsługa maszyny. Nie śmiejcie się z jego wyrazu twarzy! O ile górę zrobiłem za pierwszym razem, to do ust podchodziłem razy trzy… łoj, jak to brzmi. 😉
Aaa i żeby nie było, bo nie pokazywałem, podłoga w budce została maźnięta na „okołodrzewniany”. I tak licho widać, ale jest. 🙂
Przybył kuper parowozu wraz z klapą na skrzyni węglowej oraz doszło oświetlenie elektryczne. Wzorowałem się na kruszwickim parowozie Kp4. Światła wykonane analogicznie, jak te z przodu. Czyli… kółeczko z kartonu, z jednej strony warstwy wikolu, z drugiej maźnięte srebrnym i warstwy lakieru błyszczącego.
I w zasadzie na chwilę obecną całość wygląda tak:
Pozdrawiam ciepło,
Patryk / Rico. 🙂





















