Mój Panzertriebwagen nr 16 nabrał już kształtu jakiś czas temu, a teraz nabiera szczegółów. Na czołach członów artyleryjskich jest cała masa różych kątowników, wsporników, uchwytów i inych drobiażdżków, które naley wykonać bądź to z kartonu, bądź to z drucików. Na fotkach widać też zderzaki (bufory) – jak pamiętamy: prawe wypukle, lewe plaskate.
Po zakończeniu prac nad drobiazgami przejdę do etapu malowania kolorem bazowym (z niewielką modulacją), a na sam koniec będą nanoszone efekty.
Wieżyczki są juz uzbrojone w armaty. Od sebie dodałem (nie wiem jak to sie fachowo nazywa) elastyczne osłony łoży armat. Dziś tych elementów na pojeździe w muzeum już nie ma (oryginalnie były albo z grubego płutna, albo ze skóry), a pozostały tylko kołnierze do mocowania tych osłon. W moim modelu rolę płótna/skóry pełni delikatna bibułka z torebki herbaty ekspresowej 🙂

Już wiem, że raczej nie zdążę z tym modelem na wystawę czerwcową w Bielsku-Białej, dlatego odkładam go na kilka tygodni i wracam do parowozu TKh100, do którego wreszcie udało mi się zrobić rozrząd pary 🙂 Ale o tym w kolejnym poście 🙂





2 myśli nt. „Pancerny jamnik na szynach: Panzertriebwagen 16 – relacja z budowy cz. 4”
No i pięknie to Panie Ci wychodzi.
Tak mi się ten Twój jamniczek spodobał, że też sobie takiego zakupiłem, ale w troszkę większej skali.
Zresztą zdjęcie widziałeś 🙂
To spory kawał modelu będzie. W wydaniu GPM-u są jeszcze dwa Panzerjaegerwageny, z których ja zrezygnowałem, więc będziesz miał spory pociąg pancerny 🙂