Korzystając z uroków jesiennej pogody (wiem, że już maj, ale jesień zaczęła się w październiku, zimy nie było, pogoda pod psem – ero jesień nadal trwa) dłubałem sobie w podwoziu mojej WR 550. Koła oraz elementy układu hamulcowego zostały narysowane przeze mnie i wycięte w firmie Kotebi. Podwozie lokomotywy w zasadzie w całości malowane jest farbami firmy Vallejo. Poza bieżnią kół – tu mamy polerowany metalizer humbrol 27003 i rdzawym nalotem na klockach hamulcowych – to suchy pigment Kotebi.
Oczka do mocowania siatki maskującej, choć przyklejone klejem cyjanoakrylowym, są baaaaardzo delikatne. Po pomalowaniu bazowym kolorem pudła pojazdu kilka z tych oczek już odpadło pod naciskiem nieostrożnych paluchów i znikło gdzieś za biurkiem czy pod szafką. Trzeba było przykleić nowe 🙁 Nadwozie pojazdu pomalowałem kolorem „Dunkelgelb” używając farby Vallejo Air 71.025 – w ruch poszedł aerograf.
A poniżej mamy niemal kompletny człon środkowy pojazdu na kawałku toru. Na pierwszym zdjęciu widać że oczko odpadło temu wagonu 😉











2 myśli nt. „Pancerny jamnik na szynach: Panzertriebwagen 16 – relacja z budowy cz. 3”
No i pięknie wychodzi.
Sam pojazd jest fajny (chociaż fajne przeznaczenie jego nie było), ale i model – nawet na Takim etapie tworzenia – wygląda kozacko.
Z lenistwa nie doczytałem, ale wagonik jakiś planujesz do zestawu?
Temu wagonu oczko odpadło było? 🙂
Panzerjaegery były w wycinankach GPM i DeltaTe. Jednak te od T. Dąbrowskiego są za mało uszczegółowione, żeby powiększać 🙁 a GPM-owej wycinanki nie mam. Mój model będzie stał na bocznicy, a obsługa będzie ładować doń amunicję 🙂