Tym razem przedstawiamy Wam relację konkursową Ani Koch. Relacja jest o tyle niecodzienna, że poza modelem możemy zobaczyć samą Anię w akcji 🙂 Zapraszam do obejrzenia.
Ania dyktuje, tata pisze
Tata powiedział mi że jest konkurs i trzeba skleić ciuchcię. Wybrałam te lokomotywę bo jest ładna i łatwa do złożenia.

Zanim skleiłam część to jechała metalowym „patołkiem” po liniach, aby się zgięły.

Części kleiłam po kolei i doklejałam do siebie.





Jak lokomotywa była gotowa to zrobiłam podstawkę.
Model jest fajny, no i każdy go może skleić, bo i się go klei szybko i łatwo.










3 myśli nt. „Lokomotywa Marcinek – relacja konkursowa”
Brawo !!! , i o to chodzi, zaszczepić bakcyla a dalej już będzie ok 🙂
Wiesz, ja obserwuję młodziaki, które przychodzą na zajęcia do modelarni. Oni gdzieś pod skórą czują, że moda i smartfony to nie wszystko. Wielu szuka czegoś dla siebie, żeby się wyrazić, określić, wyróżnić z masy gamoni ślepo podążających za miałkimi trendami konsumpcjonizmu. I to wlewa w serce nadzieję – jeszcze nie zgineliśmy!
Dziękuję w swoim i Ani imieniu za te miłe słowa.
Strasznie się mojej córce buźka śmieje, jak jej pokazałem i sam wpis na stronie i bardzo ciepłe przyjęcie tutaj i na FB.
Fajnie, że można dziecko zainteresować czymś innym niż kompiutry i inne laptopy.
A jak do tego, jeszcze jest i radość z zabawy i tworzenia, a po wszystkim duma, że zrobiło się coś „od siebie” – nic tylko zacytować Vikkinga: „I to wlewa w serce nadzieję – jeszcze nie zgineliśmy!”