Jako, że jedna z trzech obsług relacji na wagonach sypialnych zapewniła mi odwiedzenie miejscowości Hel, postanowiłem odwiedzić Helską Kolej Wojskową…
Narodziny kolei wąskotorowej na Helu wiążą się z początkiem budowy Rejonu Umocnionego Hel w czasach międzywojennych. W 1928 roku zmilitaryzowano końcowy odcinek mierzei, od Juraty, aż po sam koniec cypla, co za tym idzie turystyka i życie cywilne zostały ograniczone. Rozpoczęto budowę Portu Wojennego. W międzyczasie, ze względu na dość spore rozproszenie obiektów wojskowych, zdecydowano o budowie wewnętrznej kolei wąskotorowej, bazującej na systemie kolei w tzw. Linii Maginota.
10 lat później, bo rok przed rozpoczęciem II Wojny Światowej, oddano sieć kolejki do eksploatacji. Szacunki, co do wielkości sieci, mówią o 26 km i rozstawie 600 mm eksploatowanych przez trakcję spalinową. Kolejka łączyła port wraz z bateriami artyleryjskimi i obiektami wojskowymi usytuowanymi głęboko w helskim Borze.
Chrzest bojowy wojskowa kolejka odbyła podczas bohaterskiej obrony Helu pod dowództwem kontradmirała Józefa Unruga w 1939 roku. Jej głównym zadaniem był transport:
- zaopatrzenia (żywności, amunicji etc.),
- rannych.
Po kapitulacji, pierwszy rok okupacji niemieckiej przyniósł nowe fragmenty kolei do świeżo zbudowanych obiektów baterii Schleswig-Holstein. O zniszczeniach trudno coś powiedzieć, gdyż problemem jest brak danych…

PRL to czas, w którym kolejka powoli zmierza ku jej schyłkowi. W 1967 roku zlikwidowano tor umożliwiający dojazd na koniec cypla, a wraz z nim garaże. Znika również przeładownia i pętla znajdująca się nieopodal portu wojennego. Pojawia się nowy tabor pod postacią m.in. lokomotyw WLs40 – popularnych lokomotyw na rozstaw 600 mm…
A co się dzieje dzisiaj? Dzisiaj jest muzeum – Muzeum Kolei Helskich…

Nie, tak właściwie to jest jego część z dość szeroko rozwiniętego systemu muzealniczego. Oprócz wspomnianego wyżej muzeum, możemy również odwiedzić:
- Muzeum Obrony Wybrzeża,
- Muzeum Helu.
Odwiedziłem wszystkie i śmiało mogę polecić wizytę, jednak chciałbym się skupić na części kolejowej…
Moją wyprawę rozpoczynam na stacji Hel, idąc wzdłuż „Wczasów Wagonowych” docieram do bocznicy idącej w głąb lasu, po której spokojnym krokiem kieruję się do pierwszych umocnień, w których swoją lokalizację ma Muzeum Helu. Muzeum, jak muzeum – te koncentruje wszystko, co jest związane z życiem codziennym ludności helskiej. Prócz tego, przy bunkrze stworzony został dość ciekawy ogród oraz trochę ptactwa… Dla koneserów biologii – pozycja obowiązkowa, a że do takiej grupy się nie zaliczam, to wizyta tam „przeminęła z wiatrem”…
Po obejrzeniu wszystkiego, co ma mi do zaoferowania pierwsza filia Helskiego Kompleksu Muzealnego kieruję się do drugiej, która poniekąd będzie początkiem tego, co chciałem zobaczyć od samego początku. Muzeum Obrony Wybrzeża dla mnie nie było czymś nowym… Mówię tutaj o zgromadzonym sprzęcie wojskowym. Jak już jednak dotarłem do celu, moim oczom ukazała się pierwsza stacja Helskiej Kolei Wojskowej – Muzeum Obrony Wybrzeża.
Warto w tym momencie wspomnieć o sieci Helskiej Kolei Wojskowej. Posiada 2 trasy ulokowane między trzema przystankami osobowymi. Jedna z nich jest tą, na której trzeba się przesiąść na skład na następnej trasie. Przerwanie między trasami jest spowodowane brakiem możliwości przejazdu przez bunkier na Stanowisku Cezar, a takie stanowiska były jeszcze 2: Bruno oraz Anton.

Każdy bunkier na terenie muzeum ma odgórnie określone, czy można go zwiedzać w wewnątrz. Na początku trasy kolejki, czyli w Muzeum Obrony Wybrzeża oraz na jej końcu, w Magazynie Amunicji, bunkry są po brzegi wypełnione różnymi eksponatami, które można podziwiać wewnątrz fortyfikacji. Na powyższej mapie, takie obiekty odpowiednio są nakreślone kolorem niebieskim. Żółtym zaś określone są obiekty niedostępne w wewnątrz dla zwiedzających, lecz z zewnątrz.

O podróży, taborze i niesamowitym klimacie panującym na terenie kolejki napiszę w następnej części artykułu…
Bądźcie zdrowi!
M

