Przyszedł w końcu czas, aby na stałe poskładać wszystko w całość. Byłem pewny, że jedno z drugim pasuje, bo na etapie projektu i budowy przymierzałem te elementy dziesiątki razy, więc teraz „wystarczyło” wszystko posklejać. Tyle bądź aż tyle. 🙂 Na razie ściany do siebie, a potem całość do fundamentu.


Przy okazji trzeba było powoli rozplanować wnętrze i wykonać ściany wewnątrz domu. Ot karton pomalowany podkładem.


Posklejane ściany przymierzone do fundamentu prezentowały się tak:



Aby nie było tak smutno, wnętrze musiało nabrać kolorów. Barwy dobrałem na podstawie obserwacji różnych wnętrz starego budownictwa. Raczej też żeby było wesoło, przyjaźnie dla oka, a nie pstrokato. W oryginale ściany domostw na wsi (ale nie tylko), na koniec remontu malowane były wałkiem, który dawał przeróżne wzory. Oczywiście ja z racji wielkości modelu odpuściłem sobie eksperymenty naścienne i pozostały same jednobarwne ściany.











Po pomalowaniu przymierzyłem wnętrze i domalowałem ewentualne niedoskonałości.




Przed ostatecznym przyklejeniem ścian wewnątrz domu należało przecież wykonać i wstawić drzwi. 🙂 Samo skrzydło to kolorowy karton barwiony, a klamka to rozklepany drucik. Żadna filozofia.






I na sam koniec relacji przedstawiam widok ścian przyklejonych na stałe do fundamentu.








Dziękuję za wytrwałość i do następnego!


Jedna myśl nt. „Dom w wielkości H0 – część 3”
Super ja też będę próbował zbudować dom mojego dzieciństwa łącznie z ogrodem