Witajcie
Niedługo będą dwa miesiące odkąd pojawiła się pierwsza część relacji z budowy wiejskiego domu. Czasu ubyło, ale modelu przybyło. Oczywiście na chwilę obecną budowa jest posunięta trochę dalej, jednak by zachować chronologię, ale też i z obowiązku, pójdźmy krok za krokiem. Dzisiaj przedstawię okna i drzwi.
Dom posiada pięć otworów okiennych, a każde okno jest dwuskrzydłowe. Na podstawie rodzinnych opowieści, od podwórka wykonałem okna podwójne, czyli dwa skrzydła wewnątrz i dwa na zewnątrz. Z obserwacji oryginałów widzę, iż taka praktyka była szeroko stosowana i w każdym pomieszczeniu. Chodziło o lepszą izolację wnętrza. Być może z czasem w niektórych domach odchodzono od podwójnych okien z racji psucia się skrzydeł czy oszczędności. Zakładam, że w przypadku uszkodzenia okna np. przez grad, gospodarz mógł przełożyć skrzydło wewnętrzne na zewnątrz.
Oryginały utrwalone w rodzinnej wsi mojej mamy i okolicy.



Wykonanie okien to nie była jakaś kosmicznie skomplikowana sprawa. Wykreślenie na papierze milimetrowym, wycięcie, dopasowanie do ściany, pomalowanie i naklejenie na szybkę. Brzmi może niewinnie, ale jak to w pracy przy szybkach, trzeba było posiadać skupienie level 500.







Zalążek pracy nad drzwiami widzieliście już w pierwszym wpisie, natomiast teraz zostały one pomalowane i wyposażone w klamki. Klamki to nic innego jak wygięty i delikatnie rozklepany drucik.
Rzut oka na oryginalne drzwi „w jodełkę”.








Mam nadzieję, że budowa choć trochę Was interesuje i zapraszam do następnych odsłon.
Pingwin

