Jeżeli ktoś pisze coś pierwszy raz, a przynajmniej ja tak mam na tej witrynie, to warto byłoby coś napisać o sobie 😉
Nazywam się Maciek Wójcik, modelarstwem zajmuje się już od ponad 5 lat. Zaczęło się niewinnie, potem czasy „koronaświrusa”, zdalne, historia chyba wszystkim znana. Wtedy zakochałem się w wąskotorówkach, było to w 2019 roku. Pamiętam jak dzisiaj wieczory, które spędziłem przy oglądaniu zagranicznych galerii zdjęć zrobionych w Polsce w czasach „głębokiej komuny”. Poznałem wtedy mojego mentora i dobrego przyjaciela Patryka „Pingwiniastego”, który zachęcił mnie do tworzenia wąskotorówek.
Nieprzerwanie od tamtego momentu tworzę wyłącznie modele „węższej strony mocy”, choć czasami z pewnymi wyjątkami… 😉 Tym krótkim artykułem chciałbym zapowiedzieć, co będzie czekać czytelników w artykułach pod moim imieniem i nazwiskiem. Odpowiedź możecie Państwo znaleźć w powyższym zdaniu 🙂
Przejdźmy może do głównego tematu mojej krótkiej opowieści, która niech będzie malutkim poradnikiem dla osób, których marzeniem jest uzyskanie najlepszych efektów w składaniu, czy waloryzacji 🙂
Tak się złożyło w moim 19 letnim życiu, że na moją małą, wówczas planowaną makietę potrzebowałem budynku biura zakładu cegielni. Poszukując wzdłuż i wszerz sklepy modelarskie, znalazłem u Stefana „Kotebiego” Stachowicza, chyba znanego i cenionego modelarza oraz producenta, malutką budowlę, która była opisana jako „Strażnica Przejazdowa”. To była miłość od pierwszego spojrzenia… Chyba napisałem dobry, romantyczny wstęp 😉
A więc zacząłem oczywiście od wycięcia części z arkuszy, klejem typu Wikol składam tekturowe ściany do przysłowiowej „kupy”. Warto w tym momencie zaznaczyć, że model jest całkowicie wycinany laserem, chyba jak każdy produkt w sklepie Stefana.
Ściany są dobrze przyklejone, klej utworzył mocne spoiwo. Przy sklejaniu ścian w budynkach warto pamiętać o dwóch rzeczach. Przy kleju typu „Wikol” nakładać klej w małych ilościach. Spowodowane jest to bazą kleju, jaką jest woda. W dużej ilości przyczynia się do rozwarstwiania tektury, a dla niedoświadczonego modelarza może stworzyć niemały problem.
Drugą, dość istotną sprawą jest poprowadzenie kleju przy łączeniach ścian, co znacznie poprawi wytrzymałość naszego modelu.
Można rozpocząć prace nad elewacją. Przed położeniem podkładu oraz koloru właściwego doklejam elementy dodatkowe. W moim przypadku będą to: elementy okienne, takie jak parapety czy łuki nad oknami, a na ścianach wystające krokwie czy podbudowa. Tak jak w przypadku ścian, czekam, aż elementy wyschną i używam podkładu.

Podczas, gdy wszystko ładnie schło, postanowiłem pobawić się w „mebelki”. O wnętrzu będzie w osobnym artykule 🙂
Zabawa w Matejkę, Rembrandta czy innego malarza nie jest moją ulubioną czynnością, jednak inaczej było w przypadku tego budynku. Małe powierzchnie malarskie oraz niska szczegółowość bryły modelu powodują, że ogólnie rzecz ujmując nie ma tu co malować.
Do pomalowania części zewnętrznej użyłem farb akrylowych o numerach:
- elewacja oraz parapety – Pactra A44 Light Gray (M);
- ceglane łuki – mieszanka Pactry A26 Insignia Red (M) z Pactrą A105 RAL 8017 (M). Jeżeli kolor wyszedł za jasny, stłumiłem to Vallejo Model Color 70.950 Negro Black;
- krokwie – Pactra A105 RAL 8017 (M);
- stopień przy drzwiach – Hataka A701 Blue Grey (RAL 7031).
Dodatkowo pojawił się zarodek waloryzacji. Prócz użycia standardowej techniki „suchej pasteli”, pojawiły się pigmenty, zarówno na mokro, jak i na sucho. Zielone mchy, porosty powstały metodą „suchego pędzla” i zielonej farby… Na zdjęciu z lokomotywą Gmeinder 15/18.

Mogą się pojawić pytania co do techniki wykonania fugowania cegieł na łukach. Do tego użyłem zwykłej kredy. Technika ta polega na lekkim zwilżeniu kredy, po czym „pchnięciu” jej w zakamarki cegieł, np. opuszkiem palca. Na cegłach ma być jak najmniej tej kredy! Po wyschnięciu materiału, zwilżonym patyczkiem do uszu (co najważniejsze – również z lekka, by nie naruszyć powłoki wcześniej naniesionej farby!) usuwamy lekką warstwę pozostawioną przez kredę.
W międzyczasie również po wstawiałem również okna i drzwi.
Na sam koniec została do wykonania „korona” budowli, jaką jest dach oraz komin. Jej konstrukcja należy do prozaicznych, gdyż złożona jest z dwóch kawałków tektury (oczywiście wyciętej laserem!). Po dopasowaniu i sklejeniu owego szkieletu, zabrałem się za klejenie papy. Trzymając się obserwacji świata realnego, nie było dyskusji o dość niebagatelnych rzeczach, których będę się musiał trzymać:
- klejenie papy na tak zwaną „zakładkę”,
- zaokrąglanie jej na krawędziach wzdłuż spadku dachu.
Po ułożeniu papy i jej waloryzacji przyszedł czas na komin… Natrafiła mi się dość śmieszna sytuacja polegająca na zgubieniu arkusza z kominem… Starym zwyczajem poradziłem sobie z tym bez problemu – wystarczył kawałek tektury 🙂

Po pomalowaniu i waloryzacji…

Efekt końcowy…



2 myśli nt. „Biuro Cegielni w wielkości H0 – relacja Maćka Wójcika z budowy modelu”
ładnie wyszło. W internecie polecają Paraloid B 72 do impregnacji kartonu.
Ja nie impregnowałem… Nigdy nie impregnuję modeli 🙂