Dziś chciałbym Wam opowiedzieć jak to się robi, żeby na naszej stronie pojawił się nowy wpis. O ile stali autorzy sami redagują i umieszczają na stronie swoje materiały, to osoby postronne nie maja takiej możliwości – muszą przesłać materiał na maila konkurs@kartonowkakolej.pl
Tyś jest WordPress i na tej skale postawie mój portal!
Dawno, dawno temu pisałem strony w czystym HTML-u korzystając z notatnika systemowego, a potem trzeba było je wgrać na serwer posługując się programem do FTP… Na szczęście te czasy dawno minęły. Dziś dostępnych jest wiele systemów zarządzania treścią. Ja wybrałem WordPress ze względu na jego dostępność, popularność, giętkość i cenę równą 0 zł 🙂 Jak każde oprogramowanie, tak i wordpress ma swoich zwolenników i przeciwników, jednak niniejszy artykuł nie jest temu poświęcony.
Dla niewtajemniczonych: CMS (system zarządzania treścią) to takie oprogramowanie serwerowe, które pomaga stworzyć kompletna stronę, nadać jej szatę graficzną i we w miarę wygodny sposób treściami (tekstami, obrazami i dokumentami do ściągnięcia) zarządzać. Do tego systemu można dołączać różne wtyczki poszerzając jego możliwości. Wtyczki pozwalają dbać zarówno o wygląd, jak i o bezpieczeństwo strony. I to jest najpiękniejsze: wiele możliwości!
A imię jego: Legion 1)
Tak, tak, przez kilka lat dorobiliśmy się pewnego grona czytelników (to ów legion), z których kilkoro okazuje się być bardziej aktywnymi i podsyłają nam swoje artykuły. Rad jestem z tego ogromnie, bo bez Was nie byłoby na stronie tyle ruchu. Ponadto cieszy mnie, że to co zacząłem robić kilka lat temu sam nie poszło w lat, a dziś mówiąc o kartonowej kolei, mogę z dumą mówić „MY”!
Załóżmy zatem, że któryś z czytelników ma tekst i fotki i chciałby je opublikować na naszym portalu. Zrzuty ekranowe powstawały głównie w trakcie pracy nad artykułem Szymona Rutkowskiego.
Na początku był mail…
Na skrzynkę pocztową trafia mail od czytelnika, w załączniku fotki, teraz tylko Ojciec Założyciel musi wygospodarować kilka chwil wieczorkiem, żeby przy komputerku usiąść i zrobić nowy wpis.

Fotki trafiają do odrębnego katalogu, gdzie czekają na dalszą obróbkę…

…tekst zasię jest „żywcem” kopiowany do wordpressa, lub też najpierw do notatnika, gdzie poprawiam błędy ortograficzne, interpunkcyjne czy typograficzne, a dopiero po tych zabiegach do wordpressa. Nie ingeruję w treść jeśli chodzi o merytorykę. Czasem dzielę na oddzielne akapity, czasem łączę w akapity poszatkowany co linijkę tekst.
Zabiegi redakcyjne są konieczne, jeśli chce się zachować jako taki poziom na portalu, a nie każdy modelarz musi być od razu wykształconym literatem.
W wordpressie wpis dostaje tytuł, zostaje przypisany do odpowiedniej kategorii tematycznej oraz dostaje zestaw słów kluczowych – tagów (one widoczne są pod wpisem oraz w chmurze tagów paska bocznego).

To jest kluczowym elementem systemu SEO, który ma wpływ na to jak wysoko nasza strona jest pozycjonowana w wyszukiwarkach internetowych (gógiel, bing, qwant czy DuckDuckGo – ostatnie dwie nie śledzą użytkownika, jak to robią pierwsze dwie). W dziedzinie kartonowych modeli kolejowych przeważnie lądujemy w pierwszej dziesiątce wyników wyszukania, co pozwala nam dotrzeć do osób, które nigdy wcześniej o kartonowej kolei nie słyszały.
Pociąg, jaki jest, każdy widzi 2)
Nie każdy jest fotografem (jestem tego najlepszym przykładem), co znaczy, że które do nas trafiają nie zawsze są dobrej jakości. Bywają nieostre, niedoświetlone, prześwietlone, kiepsko skadrowane, za duże (pół biedy), a czasem za małe (to jest totalna tragedia). Coś mi się zdaje, że trzeba będzie kiedyś napisać jak w miarę poprawnie zrobić fotkę modelu.
Do obróbki zdjęć przeważnie służy mi program DigiKam. Ma on tę zaletę, że można sobie w nim zaprogramować ciąg czynności, którym poddawane jest każde z wybranych zdjęć. Czasami posiłkuję się programem Krita, który ma znacznie większe możliwości retuszerskie (to darmowy odpowiednik znanego powszechnie Photoshopa).

Po koniecznych poprawkach retuszerskich na pojedynczych obrazkach, przychodzi pora na automat, który ustawi konkretną wielkość obrazka (1200 pikseli po dłuższym boku) oraz nakreśli znak wodny „kartonowakolej.pl” w prawym dolnym rogu obrazka, a na koniec zmieni nazwy i ponumeruje kolejno obrazki w katalogu.

Kolejnym etapem jest wgranie fotek z komputera na serwer i umieszczenie ich w redagowanym poście.

Nie masz fejzbóka, to znaczy: nie żyjesz
Mój niechętny stosunek do mediów społecznościowych jest chyba powszechnie znany. Niestety takie dziś czasy, że na twarzoksiążce czy innym tłiterku trzeba światu ogłosić, że oto „Mamy nowy wpis na stronie”. Do tego służy mi odrębna przeglądarka, dzięki czemu fejzbónio nie jest w stanie żerować na moich danych, podtykać mi personalizowanych treści ani też analizować mojego życia przez pryzmat odwiedzanych stron internetowych.

Tak, tak mentalnie jestem jeszcze w wieku dziewiętnastym, ale póki nie ma przymusu korzystania ze smartfonów, fejzbóków i innych takich, wybieram „niekorzystanie”. Dlatego też proszę Was o cierpliwość. Do prywatnego komputera zasiadam wieczorami, ale nie codziennie – więc może potrwać, zanim odpiszę na maila, czy dostrzegę komentarz fejzbóczny. Zawsze przecież możecie napisać do Orzecha, który jest bardziej onlajnowy ode mnie.
Bez młota, nie robota!
No i na koniec wisienka na trocie. Bez solidnej porcji porządnego metalowego łomotu w słuchawkach, zapewne nie znalazłbym sił na to wszystko 😉

1) Legion to podstawowa i największa jednostka taktyczna armii Imperium Romanum, licząca ok 5000 – 6000 żołnierzy.
2) Parafraza „Nowych Aten” Benedykta Chmielowskiego – swoistej osiemnastowiecznej Wikipedii ;)


2 myśli nt. „A słowo stało się wpisem, czyli jak powstają artykuły na stronę”
A propós zdjęć, we wpisie z Lyd-1 robione były telefonem – Xiaomi Poco X3 pro. te, na których ta „deska na której jest bufor” jest trochę różowa, to wynik moich eksperymentów z trybem „pro”. 🙂
Szymonie. Bez względu czy robisz fotki aparatem, czy może obrazki telefonem, podstawą jest dobre światło i złapanie ostrości na obiekt, który się fotografuje. To co oferują telefony w dziedzinie obróbki obrazu nie ma nic wspólnego z „pro” – to tylko chwyt reklamowy. Następnym razem postaw dodatkowe dwie lampy oświetlające model i rób zdjęcia z nieco większej odległości. Wyślij surowe, ja sam sobie je obrobię, Najważniejsze, żeby były ostre. Spróbuj też wstawić duży arkusz papieru za model – wyrówna to tło i nieco doświetli od tyłu