Menu

Ty 2 (ex BR 52) w skali 1:45 – Relacja z budowy cz. 5

17 czerwca 2017 - Relacja z budowy

Nie śpię, sklejam 😉

Parowóz

Mój śliczny parowozik stanął na własnych nogach… tfu!, kołach.

Na tym etapie budowy koła się jeszcze obracają. Zauważyłem w poprzednich modelach, że mocowanie kół na stałe jest o tyle ryzykowne, że bardzo łatwo ustawić je nieosiowo i w rezultacie niektóre mogą nie dotykać szyny. Umyśliłem sobie, że osie kół będą miały ciut mniejszą średnicę niż otwory w maźnicach. Wystarczy różnica ok 0,3–0,5 mm. Wtedy mamy możliwość niwelowania nierówności, nieosiowości zestawów kołowych i otworów w ostoi. Co więcej, możemy sobie też ustawić taki kąt ustawienia korb, jaki nam odpowiada.

Przy budowie parowozu musimy pamiętać, że koła po prawej stronie “wyprzedzają” koła po lewej o 90 stopni. (tak, tak – dzieciaki w przedszkolu źle naśladują parowóz kręcąc ramionkami zgodnymi w fazie).

Podłoga budki ma wstępne malowanie w kolorze drewnianym. To nierównomiernie kryta powierzchnia różnymi odcieniami brązów i bezy. Na to wszystko przyjdzie brudzing w postaci ciemnych washy oraz przecierki suchą pastelą/suchym pigmentem. Ma to na celu imitowanie pyłu węglowego wdeptanego w deski podłogi przez załogę lokomotywy.

Na wiązary i korbowody polożyłem czerwień: Vallejo Air 71.085 “Rojo Ferrari”

Tender

Wózki parowozu dostały usprężynowanie. W tym typie każdy zestaw kołowy jest odsprężynowany niezależnie – ma po dwa punkty podparcia, ergo cały układ jezdny tendra ma 16 punktów podparca. W tendrze sztywnoramowym produkcji wiedeńskiej fabryki Floridsdorf (taki tender jest oryginalnie w wycinance) zestawy odspreżynowane są parami z wahaczem spinającym spręzyny pomiędzy zestawami. Tego typu rozwiązanie ma tylko 8 punktów podparcia.

Batalia z wanną, czyli epoksydowy model kartonowy

Teoria

Jak już wspominałem element który ma być rozwinięciem krągłego zadka mojego tendra jest zaprojektowany tak sobie. Po kilku próbach podcinania deformowania i sklejania tegoż elementu, poddałem się i postanowiłem pójść na łatwiznę. Zaświtało mi w głowie, że można do uformowania ścian czołowych wanny tendra użyć jakiejś chemoutwardzalnej masy. Formuje się element jak z modeliny, potem troszkę czeka aż materiał stwardnieje i potem dokonuje szlifu.

Praktyka

Na rynku jest dostępnych kilka różnych mas plastycznych, część nawet jest sprzedawana jako “modelarskie”. Jako, że miewam przebłyski patriotyczne – postanowiłem skorzystać z produktu rodzimej firmy Wamod – dwuskładnikowej masy modelarskiej. Nie jest toto jakoś specjalnie drogie i jedno opakowanie starczyło w zupełności na uzupełnienie obu czół wanny.
Wymieszałem radośnie składniki i upchnąłem masę pomiędzy elementami szkieletu, niezbyt przejmując się precyzja, wszak i tak trzeba będzie to przeszlifować nadając kształt ostateczny. Naddatki miejscami sięgały milimetra 🙂

Masa osiągnęła pełną twardość po kilku godzinach, i radośnie przystąpiłem do niwelowania naddatków najgrubszym papierem ściernym, jaki posiadałem – czterysetką. Jakże szybko mój entuzjazm opadł, kiedy okazało się, że masa jest twarda jak stal a po zdarciu 2 arkuszy papieru wskórałem niewiele. Następny dzień – Jula i zakup papieru o gradacji 150. Ten dopiero w miarę sprawnie zebrał materiał. Po szlifowaniu 150 nastąpiło wstępne gładzenie 400. Powierzchnia nie była idealna, bo w kilku miejscach brakowało materiału – te miejsca trzeba było wypełnić szpachlówką. Tym razem dobrze mi znaną białą szpachlówką firmy Tamiya. Bardzo sobie ja cenię za dużą przyczepność, gładką strukturę oraz wyśmienitą współpracę z rozcieńczalnikiem MrColor levelling thinner (używam go także do podkładu malarskiego).
Po szpachlowaniu kolejne szlifowanie, drugie nałożenie szpachlówki, szlifowanie, a potem gładzenie papierami 800 i 1200. Efekt na fotkach poniżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Udowodnij, że nie jesteś robotem *

Secured By miniOrange