zastal 410d

All posts tagged zastal 410d

Jest nam niezmiernie miło przedstawić pierwszą konkursową relacje z budowy naszego modelu. Błyskawicą okazał się kolega Jakub Kowarczyk, który od niedawna klei modele kartonowe, a jak sam przyznał, po części dzięki naszemu portalowi. Dziś obejszymy model spalinowej manewrówki Zastal 410D w skali H0. Dość ględzenia, oddajmy głos Kubie!

Dwa słowa o sobie

Mam na imię Kuba, lat 33, zatem trochę wiosen już widziałem, ale ponoć nigdy nie jest za późno by rozpocząć swoją przygodę z modelami kartonowymi 🙂

Budowa modelu

Budowę modelu rozpocząłem na początku roku 2017. Wiem, wiem… trochę mi zeszło, ale tak się to jakoś wszystko potoczyło. Czasu mało, a trzeba go jeszcze jakoś wygospodarować na inne pasje (fotografia, astronomia, muzyka). Tak więc każdą luźniejszą chwilkę poświęcałem budowie kartonowej 410-tki. Nie spieszyłem się z budową – wolałem wykonywać model dłużej, ale za to dokładniej.

Po wycięciu wszystkich elementów, sklejeniu podwozia, ostoi, zderzaków i komory silnika przyszedł czas na komin. I ten element sprawił mi trochę kłopotu. Za pierwszym razem źle go wyciąłem, za drugim przesadziłem z klejem. Do trzech razy sztuka pomyślałem. Dobrze, że można sobie wydrukować kopię zapasową modelu i w razie potrzeby spokojnie powtórzyć budowę wybranego elementu. Zatem komin wyszedł za trzecim razem, i powiem nieskromnie, że bardzo jestem z niego zadowolony.

 

Po kominie przyszła pora na budkę maszynisty. Tutaj poszło zdecydowanie łatwiej, choć przy przyklejaniu dachu znów nieco przesadziłem z ilością kleju. Później naszła mnie myśl, by wykonać kilka dodatkowych detali. I tak wykonałem przednie i tylne reflektory “3D”. Powstały one z cienkiej tektury, a wyciąłem je przy pomocy wybijaka/dziurkacza do skóry.


 

Na koniec postanowiłem zrobić małą podstawkę dla modelu, bazując na tej, która była załączona do modelu. Podstawkę wykonałem z cienkiej deseczki, podkłady oraz szyny powstały z zapałek, śruby mocujące szyny wycięte zostały taką samą metodą jak reflektory, natomiast tłuczeń wykonałem z posypki dekoracyjnej, którą udało mi się zdobyć z znanym sklepie meblowym z północy. Dodałem też trochę zieleni. W ruch poszedł wikol, który wszystko ładnie związał. Tym razem nie przesadzałem z ilością kleju. Na koniec pozostało malowanie i waloryzacja zarówno torowiska, jak i samej lokomotywy. Podstawkę malowałem farbkami akrylowymi jakie widać na załączonych zdjęciach, natomiast samą lokomotywę waloryzowałem przy pomocy suchych pasteli.








Model został ukończony na początku listopada 2017 r.

Galeryjka



I jeszcze jedno…

Na koniec kilka słów dla młodszych kolegów modelarzy. W zasadzie to sam mogę się uważać za młodzika, gdyż dopiero zaczynam przygodę z kartonem, ale z racji wieku młodzikiem już nie jestem. No, może nieco starszym młodzikiem.

Według mnie najważniejsze to ćwiczenie, bo to ono sprawia, że z każdym kolejnym modelem zdobywamy nowe doświadczenie, nowe pomysły. No i oczywiście potrzeba dużo cierpliwości. Modelarstwo kartonowe jest taką pasją, gdzie efekty przychodzą z czasem i często po wielu trudach. Zatem nie należy się zrażać, gdy coś nie wyjdzie. Nie rezygnujmy z tego pięknego hobby jakim jest kolejowe modelarstwo kartonowe, bo coś nam nie wyszło. Teraz nie wyszło, ale za drugim, trzecim razem wyjdzie. Przy okazji, poza wykonanym własnoręcznie modelem poznajemy jego dokładną budowę, a szukając w sieci informacji na temat jego pierwowzoru w skali 1:1 możemy się natknąć na wiele ciekawostek historycznych.

Moja mała spalinówka Zastal 410d nabiera kształtów 🙂

Przedział silnikowy pomalowałem białym podkładem polimerowym od AK Interactive, bo akurat Mr.Hobby nie miałem pod ręką. Podkładu akrylowego używam głównie do figurek, które maluje moja córka – tam sprawdza się świetnie. Odradzam jednak jego stosowanie na kartonie – zwłaszcza na większych powierzchniach. Niestety jest on na bazie wody i nie schnie za szybko, w związku z czym może nam pofałdować powierzchnię części 🙁 Ja zauważyłem małe odkształcenie w górnej części poszycia 🙁

Ścianki kabiny przeszkliłem rezygnując z trzeciej warstwy papieru z otworami na folię (taki patent zaproponował Adaś w wycinance). U mnie trzecia warstwą jest po prostu folia. Użyłem zgrzanej folii do laminarki. Bardzo mi przypadła do gustu, bo jest w miarę sztywna przy niewielkiej grubości (jest nieco cieńsza niż folia z okładek do bindownicy).

Pomalowałem też wstępnie czołownice. Jako, że moja lokomotywa ma nosić ślady ciężkiej pracy na bocznicy, postanowiłem poobijać ją trochę i zrobić efekt złuszcznonej nieco farby. Posłużyłem się płynem do robienia takiego efektu: AK Heavy Chipping acrylic fluid . Trzeba z nim uważać, bo daje bardzo mocne odpryski. Mam wrażenie, że w tworzeniu efektu odłażenia czarnej farby z żółtego podłoża nieco przesadziłem, ale może uda się to nieco stonować zakurzeniem i nie będzie się tak rzucać w oczy.

Sama technika nie jest skomplikowana. Załóżmy, że będziemy robić czarną farbę (wierzchnią) odłażącą z żółtej (spodniej).

  1. Malujemy podkładem element;
  2. malujemy element kolorem żółtym (spodnim) – może to być farba akrylowa – i czekamy do pełnego wyschnięcia;
  3. nanosimy na element warstwę płynu Heavy Chipping (pędzlem lub aerografem) i czekamy aż wyschnie;
  4. malujemy element farbą czarną (wierzchnią) musi być akrylowa;
  5. powierzchnię farby wierzchniej moczymy wodą (np. przy pomocy pędzla);
  6. drapiemy lub szorujemy zmoczoną farbę wierzchnią wykałaczką, pędzlem o ostrym włosiu, ostrą gąbką, czy co tam mamy pod ręką;
  7. zostawiamy element do pełnego wyschnięcia
  8. zabezpieczamy powierzchnię cienką warstwą lakieru bezbarwnego (w zależności jakich chcemy potem używać efektów: akrylowego lub emaliowego) lub sidoluxu (jeśli ktoś używa tego specyfiku jako warstwy rozdzielającej).

Zderzaki najczęściej robię z nawiniętego na pręcik cienkiego papieru (posługuję się papierem milimetrowym, bo ułatwia precyzyjne wycinanie). Łatwiej wtedy zgubić szew, który powstaje przy sklejaniu ich z kartonu. Śrubki – jak zwykle – od Mario Modelario.

Powstała też podstawa pulpitu sterowniczego. Postanowiłem spiąć wszystkie siły i wykonać ażurek, który był narysowany. Dziurki mają jakieś 0,6–0,7 mm 🙂

A postawiwszy wszystko “na sucho” na właściwych miejscach otrzymamy takie cuś, co już przypomina lokomotywę.

 

 

Panie kochany, czego oni tam nie mają!

Jakoś tak się złożyło, że najczęściej odwiedzaną stroną w naszym serwisie jest POBIERALNIA. Zaglądnąłem tam i ja (Tamiya ?) – oj sporo tam modeli. Znalazłem modelik w sam raz dla siebie na tzw. produkcję równoległą. Wybór padł na lokomotywę przetokową 410d produkcji Zastalu. Model został zaprojektowany przez naszego Mistrza Adama, a przeze mnie pomniejszony do mojej ukochanej skali 1:45.

Po mojemu, choć nie bardzo

Model jest dość fajnie rozdetalowany, zatem imć projektant nie pozostawił mi wiele pola do popisu. Rzecz jasna modelik będzie pomalowany i będzie nosił ślady eksploatacji, jednak nie przewiduję wielu dodatkowych części. Uplastycznię nieco grill chłodnicy, i pewnie nieco wnętrze.

do rzeczy!

Ostoja modelu jest bardzo solidnie zaprojektowana. Części montowane są na wpusty co gwarantuje ich poprawne położenie, jednak przy przeskalowaniu musiałem pamiętać o zmianie grubości podklejki. Sporo zabawy jest ze schodkami – tu postanowiłem zastosować imitację blachy ryflowanej.

Grill chłodnicy będzie miał siatkę, a pod nią żaluzje – taki układ widać na fotkach rzeczywistego pojazdu. Dlatego też musiałem dokonać kilku przeróbek w tej części modelu.

Układ napędowy tej lokomotywy jest podobny do rozwiązań z SM 02 i SM 03, mianowicie moment obrotowy silnika jest przekazywany na wał ślepy (z dodatkową przeciwwagą), a z niego poprzez wiązary na obie osie.