wash

All posts tagged wash

Nie śpię, modelarzuję…

…tylko ostatnio nieco wolniej. Dzieciaki wróciły do szkoły, coraz więcej pracy przy organizacji 1. Międzynarodowego Przeglądu Modelarskiego, i na klejenie pozostaje nieco mniej czasu. Kleję równolegle Adolfika i dioramkę do Panzertriebwagen 16.

Diorama powstaje na przyciętej tablicy korkowej. Szyny już ułożone wg. sprawdzonej metody: podkłady z drewnianych listewek, szyny z kartonu, a na to wszystko zasmażka! Podsypka modelarska znaczy 🙂 Wszystko oczywiście pomalowane i powashowane. Na torach umieściłem kozioł oporowy sklejony uprzednio. To ma przedstawiać nieczęsto używaną bocznicę, więc starałem się, aby podkłady były wyschnięte i spłowiałe, a na główkach szyn pojawiła się rdza.

pt16_wrze-5 pt16_wrze-1 pt16_wrze-6

Pomalowałem także klamoty ekipy obsługującej pojazd: skrzynki na amunicję, drabinę, kowadło i skrzynkę narzędziową Wszystko było w tamiyowskim zestawie z ludzikami. Teraz pozostało posiać trawę i ewentualnie posadzić jakieś chaszcze w okolicach kozła oporowego.

pt16_wrze-3

Przymiarka modelu do torowiska

pt16_wrze-7 pt16_wrze-2 pt16_wrze-4

Słowo się rzekło, i trzeba było model poddać zabiegom „weatheringu”. Sprzyja temu „niesprzyjająca aura”, która trwa nieprzerwanie od tygodnia.
Panzertriebwagen 16 skala 0

Wash – mycie, które brudzi

Prawie 20 godzin trwała moja zabawa z washem. Użyłem specyfiku firmy AK interactive o nazwie enamel wash for DAK vehicles, i choć mój pojazd nigdy nie miał przydziału do Afrika Korps, to wash idealnie współgra z kolorem dunkelgelb. Wash to mozolna praca nakładania rzadkiego usyfiacza, i późniejszego zcierania naddatków przy pomocy benzyny lakowej. Trzeba pamiętać o zasadzie: emaliowe efekty na akrylowe kolory i odwrotnie. Chodzi o to, aby zcierając rozpuszczalnikiem naddatek washa, nie zetrzeć sobie koloru bazowego. Na etapie washa powstają przybrudzenia i zacieki.

„Diesel musi kopcić!”

Tak powiadają wiejscy posiadacze wypierdzianych Passatów w tedeiku, a skoro niemieckie maszyny kopcą bardziej niż przewiduje norma emisji Euro 6, to i na mojej maszynie nie mogło zabraknąć sadzy. Tu w zasadzie zadanie jest proste. Miejsca skąd może się wydobywac dym potraktowałem suchym pigmentem, ostrożnie nakładając go pędzelkiem, na powierzchnie lekko zwilżone pigment fixerem.

A na to wszystko – zasmażka!

Trzeba pamiętać, że pojazd trakcyjny zbiera na siebie pył z torowiska. Trzeba zatem lekko trysnąć aerografem matowy nalot w dolnej części modelu. Tu w ruch poszła mieszanina akrylowych farbek (wymieszanych by uzyskać brązowawy odcień) i akrylowego lakieru matowego, oczywiście dość mocno rozcieńczona.

„A załoga reperuje sieć”: J. Porębski

Jako rzekłem model doczeka się dioramki. Mam już załogę – to oddział niemieckiej dywizji pancernej z obsługi czołgów, który wyprodukowała firma Tamiya (MM no. 47). Skala co prawda jest 1:48, ale jeśli przyjąć, że chłopaki nie grzeszyły wzrostem – będzie pasować.
The crew

Kilka osób pytało: “czym i jak malować”. Odpowiedź jest prosta: pędzlami albo aerografem! 😉 Jako że nigdy nie miałem siebie za jakiegoś mentora, autoryteta czy innego epiteta, napiszę czym ja papram moje modele, ale Wy oczywiście możecie obrać swoją własną “kolorową drogę”. Pamiętajcie o tym, że wcale nie trzeba tej całej chemii kupować naraz, bo to i wydatek duży, a i radocha z próbowania i poznawania kolejnych produktów Wam ucieknie. Poza farbami oczywiście do malowania potrzeba także troszkę innej chemii i fizyki, o czym nie omieszkam nadmienić. Postaram się też podsunąć kilka pomysłów na redukcję kosztów – to głównie dla młodzieży. Dziś takie czasy, że wszystko można kupić prawie gotowe, przez co spadają współczynniki zaradności i kreatywności przeciętnego Kowalskiego (a jak przypuszczam także u Smitha czy Shmidta), natomiast ze spadkiem wspomnianych współczynników wzrasta siła przeciągów w portfelach. Stara mądrość ludowa mówi: Jeśli młody modelarz Kowalski nie nadwyręży budżetu ojcu Kowalskiemu, to ojciec Kowalski chyżej młodemu Kowalskiemu nowy modelik w sklepie u Nowaka zakupi 😉
– nie macie dejavu? 😛

Pędzle

„Pędzel jaki jest – każdy widzi” mówi stare porzekadło, ale to nie takie proste. Niestety też nie tanie. Dobre pędzelki kosztują od kilku do kilkunastu złotych za sztukę, jednak są warte swojej ceny. Dobrze zaopatrzyć się w co najmniej trzy pędzelki modelarskie: płaski do malowania powierzchni, okrągły średniej wielkości oraz wąziutki do retuszu (wielkości 00 lub 000).
malujemy-20

Oczywiście przyda się też kilka pędzelków szkolnych z naturalnego włosia w różnych wielkościach i z rożną sztywnością włosia – wszak pędzlami wykonuje się też różne efekty i nakłada pigmenty. Warto sukcesywnie dokupować kolejne pędzelki. Na rynku mamy szeroki wybór pędzli wielu producentów i zapewne każdy z Was znajdzie coś dla siebie.
malujemy-21

Do efektów można też używać gąbeczki makijażowej. Kupcie sobie własną, bo żona się wścieknie, kiedy zobaczy swoją w modelarskich szpejach.
malujemy-22

Aerograf

Po modelach możemy też pryskać, psikać tryskać itd. Na początku próbowałem używać samochodowych farb w aerozolu, ale jakoś nie spełniły moich oczekiwań. A to zbyt grube kropelki leciały z dyszy (to przy niedużych modelach dawało fatalną grubą warstwę farby pod którą gubią się szczegóły), a to zbyt smrodliwa farba owa była.

Moim pierwszym „ełrografem” była najprostsza tryskawka firmy Humbrol podłączona do puszki z gazem pędnym tejże firmy. Jako sprzęt do nauki tryskania sprawdziła się rewelacyjnie. Nadaje się też do równomiernego malowania sporych powierzchni czy to farbą, czy lakierem. Niestety nie jest to narzędzie do precyzyjnego i wyrafinowanego malowania z jednej głównej przyczyny. Działa binarnie: maluje albo nie. Mamy co prawda niewielki wpływ na szerokość wiązki farby, ale na nic innego. Suma summarum trzeba było zakupić dwufunkcyjny aerograf. Centy takowych wahają się od stówy do nawet tysiąca złotych. Udało mi się kupić niedrogie i niewyrafinowane urządzenie w komplecie z kompresorem. Prawdę powiedziawszy nawet nie jest obrandowany. Ma dyszę 0,3 mm i jak do tej pory sprawuje się świetnie i w zupełności wystarcza do moich potrzeb. Ma pokrętło trymujące otwarcie dyszy, co jest świetnym rozwiązaniem, kiedy nie chce się uzyskać zbyt dużego strumienia farby. Nadaje się zarówno do malowania dużych powierzchni jak i do cieniowania. Genialne narzędzie i wcale nie takie znów straszne czy upierdliwe w utrzymaniu.
malujemy-27

Czym dymać w ełrografa?

Z początku używałem puszek z gazem pędnym do aerografów, ale to jest rozwiązanie nieekonomiczne na dłuższą metę. Warto odłożyć sobie fundusze i zakupić kompresor modelarski (najlepiej taki ze zbiornikiem na ciśnienie), lub – jeśli ktoś ma zapał, umiejętności, możliwości i dostęp do złomowiska – zrobić sobie lodówkowca. Jest w internecie sporo opisów budowy takiego sprzętu. Koszt małego bezolejowego kompresora modelarskiego to około 250–400 zł. Dobrze jest kiedy kompresor ma filtr wilgoci. To zapobiegnie przykrym „kichnięciom” z aerografu, które rujnują malowaną powierzchnię.

Osłony

Wyróbcie sobie nawyk używania maseczki podczas malowania aerografem i porządnego wietrzenia pomieszczenia po skończeniu pracy. Można też zmajstrować osłonę z pudła po sprzęcie elektronicznym, aby zredukować psikanie farbą wokół. Można też kupić lub zrobić sobie wyciąg z filtrem, który będzie pochłaniał „odpył” podczas malowania.

Naczynia i mieszadła

W czym trzymać specyfiki, w czym mieszać farby? W duszy prawdziwego modelarza drzemie taki chochlik samoróbstwa i oszczędności. Oczywiście można wszystko kupić w sklepie modelarskim i wydać sporą sumę, ale można też wykorzystać różne domowe „przydaśki”. Po co wydawać 8 złotych na mieszadełko, skoro w kilka chwil można sobie takie zrobić z dużego spinacza biurowego? Można kupić markowe pipetki w cenie 15 zł za 6 sztuk, a można też kupić w aptece dwa zakraplacze po 1,80 zł. Dlaczego dwa? Jednego używamy zawsze do farby, a drugiego zawsze do rozcieńczalnika, chroniąc się w ten sposób przed przypadkowym zanieczyszczeniem kolorów.
malujemy-23

Farbki można mieszać w kupionych naczyńkach lub wypraskach (powyżej „dyszki”), ale można też użyć naczynek, które służą do odmierzania ilości syropu – fajne bo polipropylenowe (wielokrotnego użycia) i z podziałką 🙂 Rozpuszczalnik do płukania pędzli możemy trzymać w wymytych słoiczkach po koncentracie pomidorowym.
malujemy-26

Paletka do mieszania może być modelarska (to też jakaś „dycha”), ale może być szkolna akrylowa ze stoiska papierniczego w markecie (max 2,5 zł) i też daje radę. W ostateczności można wykorzystać wytłoczkę po tabletkach, ale to chyba przy drobniejszych pracach malarskich.
malujemy-25

Warto zaopatrzyć się w taśmę maskującą. Ja używam takiej wąskiej z firmy Tamiya do precyzyjnego maskowania (dobrze przylega, a farba nie podcieka) i zwykłej malarskiej do maskowania większych powierzchni.
malujemy-24

Tak oto zaoszczędziliśmy jakieś trzydzieści – pięćdziesiąt złociszy, ergo mamy kasę na kupno nowego modelu!

Kilka słów od ojca prowadzącego

Kilka luźnych porad ratujących życie i ułatwiających pracę. To wszystko wiedza nabyta podczas czytania poradników, ale też przećwiczona na własnych błędach i przemyśleniach. Rzucę tylko hasła i nie będę się rozwodzić nad udowadnianiem tez.

  • Nie mieszaj i nie rozcieńczaj farb w ich pojemnikach, tylko w osobnym pojemniczku tuż przed użyciem.
  • Aerograf czyść zaraz po skończeniu malowania.
  • W osobnych słoiczkach czyść pędzle po metalizerach, a w osobnym po innych farbach. Dobrze też przeznaczyć sobie osobny pędzel do metalizerów i oznaczyć go.
  • Zanim zaczniesz używać nowego specyfiku, spróbuj jak działa na kroplę farby, a nie od razu na cały słoiczek
  • Wyczyszczona metalowa kuleczka z łożyska lub mała nakrętka wrzucona do pojemniczka z farbą pomaga tę farbę rozmieszać poprzez potrząsanie pojemniczkiem.
  • Jeśli wrzuciłeś tę kuleczkę do szklanego słoiczka, to ją lepiej wyjmij, zanim rozbijesz słoiczek.
  • Lepiej poczekać dobę aż wyschnie poprzednia warstwa farby, niż zrujnować malowaną powierzchnię.
  • Lepiej nanieść więcej farb zbyt rozrzedzonej farby niż napaprać jedną – zbyt gęstą.
  • Staraj się sklejanie części zaplanować tak, aby zbierać je w grupy o jednym kolorze.
  • Modele maluj od najjaśniejszego do najciemniejszego koloru – figurki ponoć maluje się na odwrót.
  • Emalia użyta jako primer zapobiega deformacji kartonu przy malowaniu farbami wodnymi.
  • Nie przesadzaj z lakierem bezbarwnym.
  • Czerwienie i żółcie zawsze kiepsko kryją – stosuj pod nie jasnoszary lub biały podkład.
  • Po pomalowaniu modelu/części nakryj je czymś, żeby kurz nie opadł na schnącą powierzchnię, chyba że chcesz mieć welurowy modelik.