Ty 2

All posts tagged Ty 2

Tradycyjnie, na początku wpisu ponarzekam na brak czasu, na rozliczne zajęcia odrywające od klejenia i inne takie tam. I jak zwykle napiszę, ze jednak coś tam się klei 🙂

W moim przypadku budowa modelu jest tak chaotyczna jak to tylko możliwe! Viva la entropia!

Wiązary i nowy metal w kuźni

Od ostatniego wpisu nabrały kształtu korbowody i wiązary. Do elementów metalowych tym razem użyłem wosku metalizującego „True metal” od AK Interactive. Sprzedawany jest w tubkach i ma konsystencję pasty do zębów. Można go używać wprost z tubki, ale też można go rozcieńczyć white spiritem i malować pędzlem, a nawet (jak zapewnia producent) aerografem.

Kolor stali, wbrew nazwie osiągnąć można używając odcienia „Gun metal”. W palecie jest kilka odcieni metali białych i kilka żółtych; „Polished steel” (polerowana stal) jednakowoż – jak dla mnie – jest ciut za jasny. Specyfik nie rozmieszany z szybko parującym rozcieńczalnikiem schnie potwornie długo. Do polerowania nadaje się dopiero po kilkudziesięciu godzinach, a i tak jego adhezja pozostawia wiele do życzenia. Pod tym względem jego konkurentka (czyli najlepsza farbka na bieżnię kół w moim prywatnym rankingu) Humbrol 27003 sprawuje się o niebo lepiej. Coś czuję, że dla mnie będzie to specyfik tylko do techniki drybrush bo pracuje się nim na prawdę przyjemnie w tenże sposób.

To kiosk, czy co?…

Budka maszynisty to jednak ważny element parowozu. Zabrałem się za wycinanie ścian i… zonk! Wykrój ściany czołowej budki nie bardzo pasuje do mojego walczaka. Trzeba było ścianę przerysować na bristol, dodając nieco pola do późniejszego podcinania. Po kilkudziesięciu minutach podcinania po skraweczku udało mi się dopasować wykrój do sklejonego już elementu.

Co ma 4 osie, 8 kółek, 16 szczęk? Wózki od tendra!

Wózki od tendra dały mi zdrowo w kość. Po pierwsze dużo powtarzających się drobnych części układu hamulcowego, a po drugie okropecznie tam ciasno. Nie wiem jak w skali 1:25, ale w czterdziestcepiątce, operowanie szczękami hamulcowymi pomiędzy ramą wózka a kołem to istna męczarnia. Niektóre szczęki musiałem nieco podciąć, żeby wogóle się zmieścić. Zawiniłem też w innym względzie. Nie wiem jak mierzyłem długość osi zestawów kołowych, ale zamiast 29 mm zrobiłem 28… Shit! wyszło to dopiero po wklejeniu do wózków! Trudno, będę kombinował później jak to ustawić na torze, żeby nie spadewywało.

Poniżej widać tyko część wspomnianej drobnicy.

W połowie roboty wózki wyglądały następująco:

A wózek z zamontowanymi trójkątami, ciegnami, szczękami i innym cholerstwem wygląda tak:

(Wiem, wiem, rdzawy wash na powierzchni kół za bardzo się odcina – muszę go nieco stonować).

Jednak po zestawieniu „na sucho” już sklejonych elementów otrzymujemy widok, który krzepi i przypomina w zarysie parowóz. To ten etap budowy, który baaaardzo lubię 🙂

Nie śpię, sklejam 😉

Parowóz

Mój śliczny parowozik stanął na własnych nogach… tfu!, kołach.

Na tym etapie budowy koła się jeszcze obracają. Zauważyłem w poprzednich modelach, że mocowanie kół na stałe jest o tyle ryzykowne, że bardzo łatwo ustawić je nieosiowo i w rezultacie niektóre mogą nie dotykać szyny. Umyśliłem sobie, że osie kół będą miały ciut mniejszą średnicę niż otwory w maźnicach. Wystarczy różnica ok 0,3–0,5 mm. Wtedy mamy możliwość niwelowania nierówności, nieosiowości zestawów kołowych i otworów w ostoi. Co więcej, możemy sobie też ustawić taki kąt ustawienia korb, jaki nam odpowiada.

Przy budowie parowozu musimy pamiętać, że koła po prawej stronie „wyprzedzają” koła po lewej o 90 stopni. (tak, tak – dzieciaki w przedszkolu źle naśladują parowóz kręcąc ramionkami zgodnymi w fazie).

Podłoga budki ma wstępne malowanie w kolorze drewnianym. To nierównomiernie kryta powierzchnia różnymi odcieniami brązów i bezy. Na to wszystko przyjdzie brudzing w postaci ciemnych washy oraz przecierki suchą pastelą/suchym pigmentem. Ma to na celu imitowanie pyłu węglowego wdeptanego w deski podłogi przez załogę lokomotywy.

Na wiązary i korbowody polożyłem czerwień: Vallejo Air 71.085 „Rojo Ferrari”

Tender

Wózki parowozu dostały usprężynowanie. W tym typie każdy zestaw kołowy jest odsprężynowany niezależnie – ma po dwa punkty podparcia, ergo cały układ jezdny tendra ma 16 punktów podparca. W tendrze sztywnoramowym produkcji wiedeńskiej fabryki Floridsdorf (taki tender jest oryginalnie w wycinance) zestawy odspreżynowane są parami z wahaczem spinającym spręzyny pomiędzy zestawami. Tego typu rozwiązanie ma tylko 8 punktów podparcia.

Batalia z wanną, czyli epoksydowy model kartonowy

Teoria

Jak już wspominałem element który ma być rozwinięciem krągłego zadka mojego tendra jest zaprojektowany tak sobie. Po kilku próbach podcinania deformowania i sklejania tegoż elementu, poddałem się i postanowiłem pójść na łatwiznę. Zaświtało mi w głowie, że można do uformowania ścian czołowych wanny tendra użyć jakiejś chemoutwardzalnej masy. Formuje się element jak z modeliny, potem troszkę czeka aż materiał stwardnieje i potem dokonuje szlifu.

Praktyka

Na rynku jest dostępnych kilka różnych mas plastycznych, część nawet jest sprzedawana jako „modelarskie”. Jako, że miewam przebłyski patriotyczne – postanowiłem skorzystać z produktu rodzimej firmy Wamod – dwuskładnikowej masy modelarskiej. Nie jest toto jakoś specjalnie drogie i jedno opakowanie starczyło w zupełności na uzupełnienie obu czół wanny.
Wymieszałem radośnie składniki i upchnąłem masę pomiędzy elementami szkieletu, niezbyt przejmując się precyzja, wszak i tak trzeba będzie to przeszlifować nadając kształt ostateczny. Naddatki miejscami sięgały milimetra 🙂

Masa osiągnęła pełną twardość po kilku godzinach, i radośnie przystąpiłem do niwelowania naddatków najgrubszym papierem ściernym, jaki posiadałem – czterysetką. Jakże szybko mój entuzjazm opadł, kiedy okazało się, że masa jest twarda jak stal a po zdarciu 2 arkuszy papieru wskórałem niewiele. Następny dzień – Jula i zakup papieru o gradacji 150. Ten dopiero w miarę sprawnie zebrał materiał. Po szlifowaniu 150 nastąpiło wstępne gładzenie 400. Powierzchnia nie była idealna, bo w kilku miejscach brakowało materiału – te miejsca trzeba było wypełnić szpachlówką. Tym razem dobrze mi znaną białą szpachlówką firmy Tamiya. Bardzo sobie ja cenię za dużą przyczepność, gładką strukturę oraz wyśmienitą współpracę z rozcieńczalnikiem MrColor levelling thinner (używam go także do podkładu malarskiego).
Po szpachlowaniu kolejne szlifowanie, drugie nałożenie szpachlówki, szlifowanie, a potem gładzenie papierami 800 i 1200. Efekt na fotkach poniżej.

Budowa tego Ty 2 (ex BR 52) dość długo z dwóch powodów. Po pierwsze jest to duży i trudny model, ma wiele drobnych części i nie wszystko pasuje idealnie. A po drugie, ja zawsze mam coś do zrobienia w tzw. międzyczasie.
Milowym krokiem od ostatniej relacji było przyklejenie do ostoi kotła, zbiorników powietrza oraz silników parowych. Ostoja otrzymała też pierwszą część weatheringu w postaci brudnych washy.



Niestety przy przyklejaniu kotła pojawiło sie trochę niedokładności. Część zapewne moich, ale także projektowych. Skąd wiem? Ano z relacji kolegów, którzy mieli już ten model na warsztacie. Podpory kotła (części 62 i 64) okazały się nieco za krótkie, natomiast osłony rur zasilających silniki (cz. 58) były nieco przydługie.

Pojawiło się też trochę nowych drobnych części.

Wiązary i korbowody skleiłem z elementów wyciętych laserowo. Wymagały odrobinę szpachli i szlifowania.

Pod tendrem pojawiły się ramy wózków. Tender czeka nadal na obłości. Jakoś do tej pory nie miałem sił, aby podjąć temat rysowania poszycia od nowa – coraz bliższy jestem uzupełnienia bryły masą modelarską.