model standardowy

All posts tagged model standardowy

Pracowałem cały tydzień na II zmianę, więc jak już dzieciarnia poszła do szkoło-przedszkola, żona ciężko pracowała, a ja jeszcze nie musiałem działać z obiadem,pomalutku sobie dłubałem przy mojej spalinówce i udało mi się skończyć całe podwozie.

Jak wspomniał Marcin na FB, części są bardzo ciasno upakowane na arkuszach, często rozrzucone w na kilku stronach. Do tego dziwnie rozrysowane siatki bardzo prostych elementów. Trochę to przeszkadza, gdy się jest przyzwyczajonym do Naszego stylu projektowania, ale Czesi zawsze mieli poczucie humoru 🙂 Poza tym wszystkiego trzeba w życiu spróbować.

Od dołu ramę zamknąłem czarnym paskiem kartonu – i tak nie będzie tego widać, a nie chciało mi się po prostu malować wnętrza od środka. Niestety model ma mały błąd, bo po sklejeniu rama ma szerokość 45mm – a jak dodamy do tego część osi to rozmiar toru jest szerszy o ponad 5mm  niż normalny w tej skali – ale zrobię trochę szerszy rozstaw szyn, może nikt nie zauważy 😉 Wszystko pasuje bardzo dobrze, graficznie bez zarzutu – świetnie to wszystko wygląda. Mam nawet pomysł na małą dioramkę, na której postawię model – ale o tym później.

Teraz czas na kabinę maszynisty.

 

Nowa lokomotywa Sm02 pierwszy raz od 1961 znowu pojawiła się Naszych szlakach.

Zarówno model jak i efekt końcowy bardzo mnie cieszą, bo na każdym etapie powstawania projektu miałem bardzo dużo frajdy, bo  jak tu nie lubić przeglądania zdjęć i  filmów z Sm02 vel Ls40 w roli głównej. Kombinowanie przy rysowaniu jak i sama budowa (relacje 1 i 2) też dawały uśmiech w gratisie.

Model nie sprawił mi najmniejszych problemów, a zastosowane przez mnie “wynalazki” projektowe bardzo fajnie się sprawdziły. Cały model i jego budowa podzielona została na 3 etapy: rama wraz z podwoziem, przedział silnikowy i kabina. Dopiero po zmontowaniu poszczególnych podzespołów łączy się wszystko w całość, dzięki czemu jest łatwiej, bo operuje się jakimś większym fragmentem a nie całą lokomotywą. Wszędzie robiłem wzmocnienia z tektury 1mm a elementy łączone są na “pióro i wpust” – dziadek stolarz tak montował meble, ale w modelarstwie kartonowym też to się świetnie sprawdza. Dzięki temu wszystkie większe bryły są bardzo sztywne i pięknie trzymają symetrię i nie zapada się poszycie. Prowadziłem relację równolegle na forum Wydawnictwa Świat z Kartonu i dostałem tam kilka rad, które wprowadziłem do projektu: wszędzie zaznaczyłem środki okręgów do wycięcia i w miejsca doklejenia części wstawiłem ramkę (większe) lub całkowicie wypełniłem kolorem (mniejsze elementy), dzięki temu przy pewnych nieścisłościach w klejeniu nie będzie wychodził biały kolor. Model jest przeznaczony dla niezaawansowanych sklejaczy, ale spokojnie będą mogli go zmontować również fanatycy waloryzacji, bo dodałem zapas koloru i “przestrzenne” żaluzje silnika jako opcja.

Wychodzi przez to więcej części w samym modelu (tutaj aż 8 stron A4) ale myślę, że efekt z budowy Sm02 wynagradza wycinanie sporej ilości części i wręg 🙂

Na początek kilka zdjęć z końcowego etapu budowy przedziały silnikowego i jak wygląda jego szkielet:

Tutaj gotowa lokomotywa:

I kilka zbliżeń:

Model mojej Sm02 będzie wydany nakładem Świata z Kartonu, już rysuję instrukcję, więc nie będzie to zbyt długi czas oczekiwania 🙂

Na stronie wydawcy dodam też opcjonalną wersję malowania jako Ls40 w pięknym niebieskim malowaniu. A następnie – skoro już mam podwozie gotowe, zrobię jeszcze Ls60, ale w jakimś inniejszym malowaniu jako lokomotywa przemysłowa 🙂

W tym wpisie (poprzednia część tutaj) już będzie wiadomo, dlaczego relacja ma taki tytuł a nie inny – skleiłem kabinę i widać wreszcie piękny zielony kolejowy 🙂

Wszystko pasuje tam gdzie powinno i jak powinno. Cieszę się, że moje kombinowanie przy projektowaniu dało dobre efekty – powstała sztywna bryła, bez żadnych “krowich żeber” i innych takich, dach tez pasował idealnie. Jedyny problem, jaki może się pojawić to przyklejanie poszycia. Trzeba je przed montażem odpowiednio ukształtować i w całości przykleić na kabinę. Zrobiłem oczywiście znaczniki , w których miejscach trzeba zagiąć, a i sama podłoga “pokazuje” kształt jaki mają przyjąć ściany- dla ułatwienia. Mi się to oklejanie udało całkiem całkiem i z efektu  jestem zadowolony. Łączenie poszycia zrobiłem na krawędzi drzwi, więc jest praktycznie niewidoczne.

We wnętrzu zrobiłem wszystkie gałki i wajchy jakie znalazłem na zdjęciach, a z tłu kabiny jest nawet ławeczka z drewnianymi deseczkami 😉 Na zdjęciu wnętrza widać wspomniany wcześniej bak paliwa z gustownym kranikiem. Po co ten kranik montowali ? Nie wiem. Może jak trzeba było w rama pomocy socjalistycznej “pożyczyć na wieczne nieoddanie” paliwa, to  chociaż można to było zrobić w kulturalnych warunkach 🙂

Zapraszam do małej galerii zdjęć, a ja ruszam walczyć z przedziałem silnikowym.