model kartonowy

All posts tagged model kartonowy

Tytułem wstępu.

Dawno, ale to dawno nic nie kleiłem. Jakoś mi zaczęło brakować zapachu kleju, wszechobecnych ścinków na podłodze i radości po sklejeniu każdego elementu. Nie mogłem się zebrać, aby wykończyć moją WR-360, więc na warsztat wtoczył się model Panzerjagerwagen z wydawnictwa GPM – skala 1:25 oczywiście.

Dlaczego akurat to ustrojstwo? Ano bo i konstrukcja ciekawa, bardzo ładnie wydany model i trudność niewielka, a efekt widoczny na zdjęciach wydawcy zapowiada się bardzo przyzwoity.

Trochę historii.

Sam wagon powstał jako wzmocnienie pociągów pancernych BP44, ponieważ musiały one walczyć coraz częściej z sowieckimi formacjami pancernymi. We wieżach artyleryjskich były zamontowane haubice – niezbyt dobre w walce z czołgami – więc dodano na każdym końcu składu po platformie kolejowej z zabudowaną na niej wieżą od czołgu Panzer IV H uzbrojoną w bardzo dobrą armatę przeciw pancerną 75 mm KwK 40 L/43. Panzerjagerwageny nie miały własnego napędu i nie mogły operować samodzielnie.

Model.

Sama wycinanka (fajne słowo) została wydana przez GPM pod numerem 228 i składa się z 8 stron z częściami, 1 strony z elementami szkieletu do podklejenia (na drugiej stronie tejże wydrukowano rysunki, więc warto ją skserować wcześniej, bo nie będzie wiadomo co i jak skleić) i opisu po polsku, angielsku i niemiecku. Opis budowy – dla mnie trochę słaby, brakuje mi tam opisania kilku drobnych szczegółów, jak np. wyciąć szczeliny w podłodze (ja tego nie zrobiłem, bo mi to wyglądało bardziej na błąd w druku niż część właściwa), nie wiadomo też czy białe elementy po sklejeniu widoczne od spodu trzeba malować, czy nie. Ja namiętnie wszystko jechałem farbką, ale w relacjach w sieci jakoś nikt tego nie robi. Co do grafiki – bardzo fajna: cienka, czarna linia, ciekawy kamuflaż (nie wiem czy prawdziwy, bo jakoś nigdzie takiego nie znalazłem, ale wygląda fajnie), delikatna waloryzacja, jak dotąd bardzo dobre spasowanie. Jedyny na razie problem, to na lewej podłużnicy przesunięte miejsce przyklejenia podwozia (część 1MP). No i gdzie jest swastyka na znaczku DR na przodzie? Namalowano tam jakiś kwadracik. Ja rozumiem poprawność polityczną, ale prawda historyczna dla mnie wymaga, aby ten konkretny znaczek tam był.

Budowa:

Autor walkę z modelem podzielił na trzy etapy: wagon, podwozie i wieża. Ja jestem pod koniec pierwszego.

Budując ramę wraz z podłogą posiłkowałem się genialną starą metodą (rodem z okrętów z Małego Modelarza) usztywnienia konstrukcji za pomocą deseczki i pinezek – działa bezbłędnie. Trzeba też zwrócić uwagę przy klejeniu samych cewników ramy, bo jak to zrobić jest pokazane na małym obrazku obok części, a nie na rysunku instrukcji. Ja najpierw wyciąłem, ponacinałem krawędzie zagięć i je pomalowałem, skleiłem wszystko „na płasko” i dopiero wtedy kształtowałem gotową część – wyszło nawet dobrze 😉

Na zdjęciach widać dokładnie kolejne etapy powstawania modelu.

Pozdrawiam

Adam

Jak już wiecie, jestem maniakiem kolejnictwa i modelarstwa kartonowego, dlatego widząc na jakieś aukcji na „aledrogo” ten oto model postanowiłem go zakupić.

Ale od początku.

LOKOMOTYWA

Parowozy serii 03 10 (BR 03.10) powstały w ilości 60 sztuk na przełomie lat 30 i 40 ubiegłego wieku w Niemczech. Były używane do obsługi ciężkich dalekobieżnych pociągów pasażerskich. Było to rozwinięcie, poprzez dodanie otuliny aerodynamicznej, parowozów osobowych serii 03 (BR 03). Lokomotywy w otulinie otrzymały ciemnoczerwone – bardzo charakterystyczne – malowanie. Pomimo wagi służbowej dochodzącej do 180 ton, mogły się rozpędzić do ponad 150 km/h ! co w połączeniu z ich wyglądem musiało robić piorunujące wrażenie. Ciekawą jest powojenna historia tych lokomotyw. 9 ich sztuk trafiło do Polski, gdzie aż do 1968 roku jeździły z częściowo zdemontowaną otuliną w barwach PKP. Jedyny zachowany egzemplarz Br 03 10 (na PKP Pm3) jest eksponatem w zaprzyjaźnionej z Nami Stacji Muzeum.

WYCINANKA

Model wydany w latach 90-tych przez Schreiber-Bogen opracowano w nie mojej (przepraszam Marcinie) skali 1:45 i po sklejeniu ma długość 56 cm. Sama wycinanka jest w formie 7 stron w formacie 2xA4, na których wydrukowano części i fragment torowiska, dodatkowo jedna strona A4 z okładką. Na odwrocie jednej ze stron z częściami i okładki znajduje się obrazkowa instrukcja. Jak autorów podano Panów T. Dąbrowskiego i E. Pokropińskiego. Części narysowane są wyraźną, czarną kreską. Zaznaczona wszelkie miejsca zagięć, wycięć i doklejeń poszczególnych elementów. Dodatkowo dodano wydruk koloru na odwrocie arkuszy, aby uniknąć zbędnego malowania białych pól – fajny wynalazek.

Co do samego opracowania – to jest baaaardzo uproszczone. Jednak klejąc nie w standardzie – w zależności od zwichrowania psychiki – modelarz jest w stanie dodać każdy nieodwzorowany element, aby jak najbardziej zbliżyć się do oryginału. Niestety wiąże się to w efekcie z malowaniem całości, ale wynik końcowy na pewno wynagrodzi wszelki trud. Model, według mnie, nie jest też zbyt dobrze spasowany. Ja napotkałem problemy przy montażu skrzyni ogniowej i nie zgrały mi się listki na czole otuliny lokomotywy. Wrócę jeszcze do instrukcji. Jak wspomniałem obrazkowa i niestety niezbyt czytelna. Niby dzieli budowę na etapy, ale nie zawsze jasno pokazuje co i gdzie podoklejać, jednak da się ten parowóz zbudować, jednak trzeba się trochę zaprzeć 🙂

MODEL

Pomimo wymieniowych niedogodności gotowa lokomotywa na półce wygląda przekozacko. Będzie na pewno ozdobą i dumą każdego modelarza, który ją popełni. Mogę ten model z czystym sumieniem polecić każdemu miłośnikowi kartonowego modelarstwa kolejowego – warto się zmierzyć z tym potworem – wiem co mówię (piszę) bo sam taki w domu mam.

Na zachętę powyższe trzy zdjęcia, a więcej o tym w osobnym wpisie w galerii modelu.