C1n2t

All posts tagged C1n2t

Kruszwica rośnie w siłę! 😀

W tej odsłonie przedstawiam model naszego czytelnika – Pana Wojciecha Beresteckiego z Polic. Dla mnie – Pingwiniastego – model, można powiedzieć, szczególny, bo wzorowany na moim kruszwickim parowoziku H0e. Mój model, jak i sama konstrukcja parowozu na tyle natchnęła Pana Wojciecha, że ten postanowił zbudować swoją lokomotywę. I tu należą się wielkie brawa, bo wykonanie tak dużego modelu, w oparciu o tak nędzną, dostępną wiedzę zasługuje na szacunek. 🙂

Bądźmy szczerzy, w H0e spokojnie można pokusić się o pewne uproszczenia czy zaniechania. Natomiast skala 1:25 stawia przed modelarzem spore wyzwanie, na które nie każdy się pokusi.

Model parowozu przedstawia maszynę typu C1n2t na tor 750, która została wyprodukowana w Warszawskiej Spółce Akcyjnej Budowy Parowozów (WSABP). Typ parowozu oznacza tendrzaka o układzie osi 0-3-1, dwucylindrowego, na parę nasyconą. Dokumentacja maszyny była gotowa w roku 1926, natomiast w 1927 parowozik wyjechał z hali o własnych siłach.
Chęć zakupu parowozu wyraził zarząd Cukrowni Kruszwica i takim oto sposobem trafił na kolej buraczaną, gdzie szczęśliwie przejeździł aż do roku 1968.

Model autorstwa Pana Wojciecha został zaprojektowany własnoręcznie, wykonany w całości z kartonu w skali 1:25.

Podziwiajta! 🙂

                          

Dzień dobry!

Abym mógł zamknąć projekt kolei Cukrowni Kruszwica (ten konkretny, bo nie wykluczam kolejnych 🙂 ), to musiałem wykonać podstawkę. Większość, a przynajmniej niektórzy, znają moje wąskotorowe relacje, więc ten wpis niech będzie ich małą kontynuacją, chociaż kartonu w temacie będzie niewiele. Mimo to, nie chciałem pokazywać budowy dioramki, w którymś z tematów taborowych. Jednak trzydzieści zdjęć, to dość sporo. 🙂

Zasadniczy element makietki, to ramka na zdjęcie, kupiona za grosze. O dziwo, ramka produkcji krajowej. 🙂 Budowę zacząłem od wyjęcia szybki – nie przyda się, oraz wyrwania „stopki” z „pleców” ramki, za pomocą której mogła stać. Owe „plecy” wykonane są z jakiejś prasowanej płyty wiórowej i to ją przyklejamy do samej ramki. Przyłożyłem płytkę, zamknąłem solidnie zatrzaski (są wbudowane w ramkę – trzymały szybkę i płytę) oraz zalałem wszystko klejem i zostawiłem na noc pod dociskiem mojej „cegły z pobliskiej parowozowni”. 🙂

Gdy klej wysechł, to ramkę odwróciłem i powstałą przestrzeń wykleiłem matą trawiastą.
NOCH – Grasmatte Wiese Art.-Nr. 00265

Należało teraz wykosić miejsce pod torowisko. 😉 Koszenie odbyło się trymerem mojej golarki. :-)))

I tak wykosiłem dwa paseczki o odpowiednim rozstawie – tutaj H0e 9 mm. W powstałe “linie” wkleiłem wcześniej przygotowane szyny. Szyny to żadna filozofia. Po prostu dwa paski kartonu, od góry pomalowane srebrnym, a z boku brązowym kolorem. Podany sposób jest bezczelnie najprostszym i najtańszym do wykonania torowiska na “stacjonarnej” makietce. 🙂

Jak widać ładownia, to jeden, krótki odcinek toru zakończony czymkolwiek. Ładownie buraków (i ich bocznice) znajdowały się bezpośrednio w polu bądź też w jego pobliżu. Były też odgałęzienia do PGR-ów (Brześć).

Zdarzały się takie malutkie ładownie (np. Jurkowo), jak też ogromne place z budynkami, oświetleniem i ogrodzeniem (np. Nowa Wieś)

Przyszedł czas na wykonanie placu. Tam gdzie miał powstać, wyskrobałem linijką trawę – do gołej przestrzeni, a następnie wysmarowałem klejem (a’la wikol) i wysypałem suchą ziemią zebraną z polnej drogi. Ziemia jest wysuszona i przesiana – zebrana w lipcu 2016. Na zdjęciu jeszcze wilgotna od kleju.

Gdy całość już porządnie wyschła, to placyk rozjaśniłem farbą techniką suchego pędzla. Czyli maczam (płaski) pędzelek w farbie, wycieram potem na kartce papieru prawie do sucha i następnie takim smyram mój placyk z ziemi. Czynność powtarzałem, aż do uzyskania satysfakcjonujących efektów. 🙂

Na dioramce chciałem mieć również roślinność. W zamyśle nie miała myć bujna i kolorowa – przypominam, że buraki wykopuje się na jesień. Dlatego “zasadziłem” niewielkie drzewko bez listowia oraz jako taką gęstwinę. Drzewko, to korzonki wykopane z nasypu kolejowego, a gęstwina (tudzież chaszcze ;-)) to jakieś letnie roślinki. Oczywiście wszystko zebrane rok temu i odpowiednio wysuszone.

Wykończenie roślinności, to kawałki modelarskiej „wysokiej” trawy posadzone zaraz przy drzewkach. Analogicznie wykonałem zakończenie torowiska, chociaż tutaj doszły też elementy wysuszonej, prawdziwej letniej roślinności
Polák – dzika łąka 4708
Polák – leśna trawa, krótka zieleń leśna 4905

Z krówkami Faller 154003, ale bez pociągu, całość prezentowała się tak. 🙂

Z pociągiem i obsługą Faller 151075 tak:

Teraz najlepsze… klimaty! 😉

             

I na sam koniec, by dzieło się nie kurzyło, własnymi ręcyma wykonałem gablotkę.

W zasadzie, to by było na tyle. 🙂
Dziękuję, że byliście i zapraszam do następnych relacji!

Odwiedzajcie Kartonową!

Do zobaczenia!
Patryk “Rico”

Serdeczności!

Nadeszła część 11 relacji z budowy słodkiego parowozu. 🙂 Jest to jednocześnie ostatnia odsłona.

Zaskoczeni? 😉

Od ostatniego wpisu doszły przede wszystkim czołownice i sprzęgi.
Powiem szczerze, że sprzęgów nie mogłem się doczekać, bo sposób wykonania ułożyłem sobie w łepetynie już sporo wcześniej. 🙂

To tak:
– drut
– karton
– łańcuszek z drogerii Rossmann.

Wszystko łączymy za pomocą kleju. 😉

 

A teraz…
GALERIA KOŃCOWA!

Tak, tak Kochani. To już koniec budowy słodkiego parowozu. Nie ma już co dodawać, ani co brudzić. Przytłumiłem jeszcze trochę te jasne zapylenie – głównie dach i silniki. Pociapkałem co nieco. Tak już będzie. 🙂
Wszystko co mieliście zobaczyć, to już widzieliście, więc w galerii tylko takie ogólniki. W zimowym nastroju, bo przecież wciąż sypie (przynajmniej u mnie – na południe od Katowic ;-))

Zapraszam!

Na sam koniec powiem Wam, że jestem w jakimś stopniu więcej, niż zadowolony z powstałego efektu. Model wykonałem na podstawie, powiedzmy sobie szczerze, prostego rysunku z książki „Parowozy wąskotorowe produkcji polskiej” autorstwa Bogdana Pokropińskiego.
Sam rysunek, jak i powstały (z modyfikacjami względem rys.) parowóz i tak nie jest odzwierciedleniem oryginału. Co zresztą widać, jeżeli porównamy zdjęcie i model. Tutaj nie trzeba być nie wiadomo jakim znawcą. Jednym słowem, model zbudowałem na podstawie dostępnych źródeł i nie każdemu musi się podobać. Szanuję to. 🙂

Model powstawał 5 miesięcy i 4 dni. Czy to dużo, czy mało? Jak na projekt własny parowozu, to chyba mało. 😉

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i szczególnie tym, którym chciało się napisać te kilka słów. Kolej wąskotorowa, zwłaszcza w skali H0e, nie jest wielce popularna, więc tym bardziej dziękuję za wiadomości i kibicowanie.

Patryk (Rico)

Do następnego!