C1n2t

All posts tagged C1n2t

Dzień dobry!

Abym mógł zamknąć projekt kolei Cukrowni Kruszwica (ten konkretny, bo nie wykluczam kolejnych 🙂 ), to musiałem wykonać podstawkę. Większość, a przynajmniej niektórzy, znają moje wąskotorowe relacje, więc ten wpis niech będzie ich małą kontynuacją, chociaż kartonu w temacie będzie niewiele. Mimo to, nie chciałem pokazywać budowy dioramki, w którymś z tematów taborowych. Jednak trzydzieści zdjęć, to dość sporo. 🙂

Zasadniczy element makietki, to ramka na zdjęcie, kupiona za grosze. O dziwo, ramka produkcji krajowej. 🙂 Budowę zacząłem od wyjęcia szybki – nie przyda się, oraz wyrwania „stopki” z „pleców” ramki, za pomocą której mogła stać. Owe „plecy” wykonane są z jakiejś prasowanej płyty wiórowej i to ją przyklejamy do samej ramki. Przyłożyłem płytkę, zamknąłem solidnie zatrzaski (są wbudowane w ramkę – trzymały szybkę i płytę) oraz zalałem wszystko klejem i zostawiłem na noc pod dociskiem mojej „cegły z pobliskiej parowozowni”. 🙂

Gdy klej wysechł, to ramkę odwróciłem i powstałą przestrzeń wykleiłem matą trawiastą.
NOCH – Grasmatte Wiese Art.-Nr. 00265

Należało teraz wykosić miejsce pod torowisko. 😉 Koszenie odbyło się trymerem mojej golarki. :-)))

I tak wykosiłem dwa paseczki o odpowiednim rozstawie – tutaj H0e 9 mm. W powstałe “linie” wkleiłem wcześniej przygotowane szyny. Szyny to żadna filozofia. Po prostu dwa paski kartonu, od góry pomalowane srebrnym, a z boku brązowym kolorem. Podany sposób jest bezczelnie najprostszym i najtańszym do wykonania torowiska na “stacjonarnej” makietce. 🙂

Jak widać ładownia, to jeden, krótki odcinek toru zakończony czymkolwiek. Ładownie buraków (i ich bocznice) znajdowały się bezpośrednio w polu bądź też w jego pobliżu. Były też odgałęzienia do PGR-ów (Brześć).

Zdarzały się takie malutkie ładownie (np. Jurkowo), jak też ogromne place z budynkami, oświetleniem i ogrodzeniem (np. Nowa Wieś)

Przyszedł czas na wykonanie placu. Tam gdzie miał powstać, wyskrobałem linijką trawę – do gołej przestrzeni, a następnie wysmarowałem klejem (a’la wikol) i wysypałem suchą ziemią zebraną z polnej drogi. Ziemia jest wysuszona i przesiana – zebrana w lipcu 2016. Na zdjęciu jeszcze wilgotna od kleju.

Gdy całość już porządnie wyschła, to placyk rozjaśniłem farbą techniką suchego pędzla. Czyli maczam (płaski) pędzelek w farbie, wycieram potem na kartce papieru prawie do sucha i następnie takim smyram mój placyk z ziemi. Czynność powtarzałem, aż do uzyskania satysfakcjonujących efektów. 🙂

Na dioramce chciałem mieć również roślinność. W zamyśle nie miała myć bujna i kolorowa – przypominam, że buraki wykopuje się na jesień. Dlatego “zasadziłem” niewielkie drzewko bez listowia oraz jako taką gęstwinę. Drzewko, to korzonki wykopane z nasypu kolejowego, a gęstwina (tudzież chaszcze ;-)) to jakieś letnie roślinki. Oczywiście wszystko zebrane rok temu i odpowiednio wysuszone.

Wykończenie roślinności, to kawałki modelarskiej „wysokiej” trawy posadzone zaraz przy drzewkach. Analogicznie wykonałem zakończenie torowiska, chociaż tutaj doszły też elementy wysuszonej, prawdziwej letniej roślinności
Polák – dzika łąka 4708
Polák – leśna trawa, krótka zieleń leśna 4905

Z krówkami Faller 154003, ale bez pociągu, całość prezentowała się tak. 🙂

Z pociągiem i obsługą Faller 151075 tak:

Teraz najlepsze… klimaty! 😉

             

I na sam koniec, by dzieło się nie kurzyło, własnymi ręcyma wykonałem gablotkę.

W zasadzie, to by było na tyle. 🙂
Dziękuję, że byliście i zapraszam do następnych relacji!

Odwiedzajcie Kartonową!

Do zobaczenia!
Patryk “Rico”

Serdeczności!

Nadeszła część 11 relacji z budowy słodkiego parowozu. 🙂 Jest to jednocześnie ostatnia odsłona.

Zaskoczeni? 😉

Od ostatniego wpisu doszły przede wszystkim czołownice i sprzęgi.
Powiem szczerze, że sprzęgów nie mogłem się doczekać, bo sposób wykonania ułożyłem sobie w łepetynie już sporo wcześniej. 🙂

To tak:
– drut
– karton
– łańcuszek z drogerii Rossmann.

Wszystko łączymy za pomocą kleju. 😉

 

A teraz…
GALERIA KOŃCOWA!

Tak, tak Kochani. To już koniec budowy słodkiego parowozu. Nie ma już co dodawać, ani co brudzić. Przytłumiłem jeszcze trochę te jasne zapylenie – głównie dach i silniki. Pociapkałem co nieco. Tak już będzie. 🙂
Wszystko co mieliście zobaczyć, to już widzieliście, więc w galerii tylko takie ogólniki. W zimowym nastroju, bo przecież wciąż sypie (przynajmniej u mnie – na południe od Katowic ;-))

Zapraszam!

Na sam koniec powiem Wam, że jestem w jakimś stopniu więcej, niż zadowolony z powstałego efektu. Model wykonałem na podstawie, powiedzmy sobie szczerze, prostego rysunku z książki „Parowozy wąskotorowe produkcji polskiej” autorstwa Bogdana Pokropińskiego.
Sam rysunek, jak i powstały (z modyfikacjami względem rys.) parowóz i tak nie jest odzwierciedleniem oryginału. Co zresztą widać, jeżeli porównamy zdjęcie i model. Tutaj nie trzeba być nie wiadomo jakim znawcą. Jednym słowem, model zbudowałem na podstawie dostępnych źródeł i nie każdemu musi się podobać. Szanuję to. 🙂

Model powstawał 5 miesięcy i 4 dni. Czy to dużo, czy mało? Jak na projekt własny parowozu, to chyba mało. 😉

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i szczególnie tym, którym chciało się napisać te kilka słów. Kolej wąskotorowa, zwłaszcza w skali H0e, nie jest wielce popularna, więc tym bardziej dziękuję za wiadomości i kibicowanie.

Patryk (Rico)

Do następnego!

Witajcie w jubileuszowej, bo dziesiątej już (!) odsłonie. 🙂
Tradycyjnie, co doszło od poprzedniego wpisu?
Przede wszystkim skrzynie wodne oraz eżektor.

    

Dla nie będących w temacie, eżektor to swego rodzaju zasysacz. Poprzez przyłączenie do niego węża, mógł on pobierać wodę prosto z rzeki czy innego akwenu będącego przy torach.

To powyżej, to był pikuś. Konkretną pracę wykonałem przy brudzeniu parowozu.

W czasie tej operacji wzorowałem się na zdjęciu Pana Tadeusza Suchorolskiego, które znalazłem na http://forum.modelarstwo.info/

Przedstawia ono drugi parowóz dla cukrowni od WSABP. Kruszwica zamówiła go w 1928, czyli rok później, niż pierwowzór modelu. Był on bez osi tocznej. Użytkowany do 1977 roku.

Przed parowozownią cukrowni. Lata ’70.

Uwaga!
– Parowóz nie jest skończony, więc i brudzenie nie jest zrobione w 100%. Jeżeli wpadnie mi coś do głowy, to wtedy wykonam.
– Fotografie nie oddają w pełni efektu postarzania . Były wykonywane przy lampce biurkowej, więc przy sztucznym świetle. W ten sposób kolory mogą być delikatnie przekłamane. Zdjęcia trzaskałem przy dwóch różnych odległościach lampki od modelu. Początkowe są ze światłem oddalonym, te przy końcu lampkę mają już bliżej i szczerze mówiąc, podobają mi się najbardziej.
Być może lekko przesadziłem z zaciekami na skrzyniach wodnych, ALE:
– Białe zacieki tworzyły się dzięki dodawaniu do wody środka sodafos. Miał on zmniejszać powstawanie kamienia kotłowego. Lanie wody czasem nie było też idealnie w dziurę i zakładam, że zdarzały się „przelewania”, stąd taki efekt.
– Poza tym wąski tor częstokroć wykazywał się nierównościami, co mogło powodować ulewanie się wody ze zbiornika przy pełnym napełnieniu.

Tak, tak to sobie tłumaczę. ;-))) Czas na galerię.

                

Na koniec tego wpisu chciałbym życzyć wszystkim odwiedzającym i ich rodzinom wszelkiej dobroci w nadchodzącym roku. Modelarzom wspaniałych efektów swojej pracy, a miłośnikom fotografującym kolej – takich wozów!
Wasz Pingwiniasty.