1:25

All posts tagged 1:25

Kruszwica rośnie w siłę! 😀

W tej odsłonie przedstawiam model naszego czytelnika – Pana Wojciecha Beresteckiego z Polic. Dla mnie – Pingwiniastego – model, można powiedzieć, szczególny, bo wzorowany na moim kruszwickim parowoziku H0e. Mój model, jak i sama konstrukcja parowozu na tyle natchnęła Pana Wojciecha, że ten postanowił zbudować swoją lokomotywę. I tu należą się wielkie brawa, bo wykonanie tak dużego modelu, w oparciu o tak nędzną, dostępną wiedzę zasługuje na szacunek. 🙂

Bądźmy szczerzy, w H0e spokojnie można pokusić się o pewne uproszczenia czy zaniechania. Natomiast skala 1:25 stawia przed modelarzem spore wyzwanie, na które nie każdy się pokusi.

Model parowozu przedstawia maszynę typu C1n2t na tor 750, która została wyprodukowana w Warszawskiej Spółce Akcyjnej Budowy Parowozów (WSABP). Typ parowozu oznacza tendrzaka o układzie osi 0-3-1, dwucylindrowego, na parę nasyconą. Dokumentacja maszyny była gotowa w roku 1926, natomiast w 1927 parowozik wyjechał z hali o własnych siłach.
Chęć zakupu parowozu wyraził zarząd Cukrowni Kruszwica i takim oto sposobem trafił na kolej buraczaną, gdzie szczęśliwie przejeździł aż do roku 1968.

Model autorstwa Pana Wojciecha został zaprojektowany własnoręcznie, wykonany w całości z kartonu w skali 1:25.

Podziwiajta! 🙂

                          

Poniżej prezentuję gościnną galerię kolegi Daniela Kruczały, który skleił moją lokomotywką Sandy z wydawnictwa Świat z Kartonu (tekst i zdjęcia są autorstwa Daniela i za jego zgodą są tutaj publikowane)

—–

Witam, Dziś do galerii wstawiam taką ciekawą lokomotywkę – prezent urodzinowy od żony i pamiątkę z wycieczki do Tarnowskich Gór zarazem (na ostatnim zdjęciu stoję przed siedzibą Wydawnictwa Świat z Kartonu, gdzie model został mi zakupiony).

O opracowaniu i wydaniu – bardzo dobre! Części pasują do siebie, rysunki montażowe czytelne, druk offsetowy, dobry karton, bogaty zestaw dodatków (szkoda, że brakuje ostoi wyciętej laserem ale od Wydawcy otrzymałem bez problemu plik cdr umożliwiający wycięcie we własnym zakresie), sam model może skleić chyba nawet początkujący modelarz, a jednocześnie może też stanowić fajną bazę do waloryzacji.

O wykonaniu – pół standard pół waloryzacja. Od siebie dodałem – malowanie i washowanie podłogi, gaśnicy, całe podwozie razem z kołami i ostoją, dodałem nity i śruby, dodałem kilka śladów eksploatacji na karoserii, zrobiłem przestrzenne reflektory z żarówkami oraz resory zrobiłem ze sprężynek skorodowanych po kilkugodzinnej kąpieli w odplamiaczu

Podstawka zrobiona z pliku do pobrania ze strony Wydawnictwa Świat z Kartonu  a szyny to odlewy żywiczne zakupione w manufakturze modelarskiej Mario-Modelario. Sama lokomotywa ma tę zaletę dla mnie, że jest bardzo mała mimo skali 1:25 więc mi się zmieści w mieszkaniu

 


 

Kilka słów ode mnie.

Dziękuje Danielowi za możliwość pokazania tej galerii.

Bardzo fajnie, że model się podoba zarówno jako projekt, samo wydanie i efekt końcowy. 

Właśnie dla takich słów i zdjęć warto projektować modele kartonowe.

Adam

Tytułem wstępu.

Dawno, ale to dawno nic nie kleiłem. Jakoś mi zaczęło brakować zapachu kleju, wszechobecnych ścinków na podłodze i radości po sklejeniu każdego elementu. Nie mogłem się zebrać, aby wykończyć moją WR-360, więc na warsztat wtoczył się model Panzerjagerwagen z wydawnictwa GPM – skala 1:25 oczywiście.

Dlaczego akurat to ustrojstwo? Ano bo i konstrukcja ciekawa, bardzo ładnie wydany model i trudność niewielka, a efekt widoczny na zdjęciach wydawcy zapowiada się bardzo przyzwoity.

Trochę historii.

Sam wagon powstał jako wzmocnienie pociągów pancernych BP44, ponieważ musiały one walczyć coraz częściej z sowieckimi formacjami pancernymi. We wieżach artyleryjskich były zamontowane haubice – niezbyt dobre w walce z czołgami – więc dodano na każdym końcu składu po platformie kolejowej z zabudowaną na niej wieżą od czołgu Panzer IV H uzbrojoną w bardzo dobrą armatę przeciw pancerną 75 mm KwK 40 L/43. Panzerjagerwageny nie miały własnego napędu i nie mogły operować samodzielnie.

Model.

Sama wycinanka (fajne słowo) została wydana przez GPM pod numerem 228 i składa się z 8 stron z częściami, 1 strony z elementami szkieletu do podklejenia (na drugiej stronie tejże wydrukowano rysunki, więc warto ją skserować wcześniej, bo nie będzie wiadomo co i jak skleić) i opisu po polsku, angielsku i niemiecku. Opis budowy – dla mnie trochę słaby, brakuje mi tam opisania kilku drobnych szczegółów, jak np. wyciąć szczeliny w podłodze (ja tego nie zrobiłem, bo mi to wyglądało bardziej na błąd w druku niż część właściwa), nie wiadomo też czy białe elementy po sklejeniu widoczne od spodu trzeba malować, czy nie. Ja namiętnie wszystko jechałem farbką, ale w relacjach w sieci jakoś nikt tego nie robi. Co do grafiki – bardzo fajna: cienka, czarna linia, ciekawy kamuflaż (nie wiem czy prawdziwy, bo jakoś nigdzie takiego nie znalazłem, ale wygląda fajnie), delikatna waloryzacja, jak dotąd bardzo dobre spasowanie. Jedyny na razie problem, to na lewej podłużnicy przesunięte miejsce przyklejenia podwozia (część 1MP). No i gdzie jest swastyka na znaczku DR na przodzie? Namalowano tam jakiś kwadracik. Ja rozumiem poprawność polityczną, ale prawda historyczna dla mnie wymaga, aby ten konkretny znaczek tam był.

Budowa:

Autor walkę z modelem podzielił na trzy etapy: wagon, podwozie i wieża. Ja jestem pod koniec pierwszego.

Budując ramę wraz z podłogą posiłkowałem się genialną starą metodą (rodem z okrętów z Małego Modelarza) usztywnienia konstrukcji za pomocą deseczki i pinezek – działa bezbłędnie. Trzeba też zwrócić uwagę przy klejeniu samych cewników ramy, bo jak to zrobić jest pokazane na małym obrazku obok części, a nie na rysunku instrukcji. Ja najpierw wyciąłem, ponacinałem krawędzie zagięć i je pomalowałem, skleiłem wszystko “na płasko” i dopiero wtedy kształtowałem gotową część – wyszło nawet dobrze 😉

Na zdjęciach widać dokładnie kolejne etapy powstawania modelu.

Pozdrawiam

Adam