Kochani, oto kolejna relacja konkursowa w kategorii wiekowej “starszaki” 🙂 Nadesłał kolega Mariusz Fuchs.

Oddajemy głos autorowi

Witam. Postanowiłem zrobić model dźwigu kolejowego z wagonem pomocniczym. Na początku wydrukowałem model z Waszej strony, i nasączyłem go lakierem bezbarwnym. Następnie wszystkie elementy zacząłem wycinać.

Wyciąłem kabinę dźwigu powycinałem okna i złożyłem całość,następnie kabinę okleiłem balsą i powierzchnię posypałem drobno startą niebieską pastelą. Pastele powcierałem pędzelkiem i polakierowałem lakierem bezbarwnym i całość nasączyłem washem Vallejo.

    

Ostoja dźwigu wycięta i podklejona materiałem HIPS podwozie też wykonane z HIPSU i kartonu.

Powklejałem kraty w oknach i wyciąłem dach z puszki aluminiowej wg wzoru papierowego.

 

Ramię dźwigu nasączyłem klejem CA i wyciąłem wyszlifowałem papierem wodnym i pomalowałem lakierem.

Wagon pomocniczy wykonany w ten sam sposób co dźwig. W modelu założyłem koła metalowe i sprzęg własnej roboty żeby model był wspólnie połączony. Świetna zabawa i możliwość konwersji tego modelu to powody które wybrałem ten model do złożenia.

<h3>Galeryjka</h3>

      

Pozdrawiam Mariusz Fuchs.

 

Japońskiej firmy Tamiya chyba nie trzeba przedstawiać braci modelarskiej. To wiodący producent modeli, narzędzi i chemii. Ostatnio w w sklepie Srefa Marzeń pokazały się nowe farbki, a dokładniej rzecz ujmując – lakiery tejże firmy.
Pozwólcie, że będę wyrzucał z siebie informacje dość chaotycznie, bo nie specjalnie mam dziś wenę do wymyślania ceiwkawych śródtytułów.

Tamiya Lauer Paint

Dostałem do przetestowania czerwony lakier LP-7 (to z racji ostoi parowozowych) oraz rozcieńczalnik do tego lakieru przeznaczony. Pierwszy plus za konsekwencję oznaczeń kolorów. LP – Laquer Paint, a potem siódemeczka oznaczającą czerwony.

Słoiczek, typowy tamiyowski, z dużą zakrętką w kolorze adekwatnym do koloru zawartości. To drugi plus, bo można lakiery trzymać w tych samych stojakach co zwykłe akrylówki Tamiyowskie.

Po otworzeniu słoiczka – musowo powąchać, celem określenia bukietu zapachowego, jego intensywności oraz kolorytu. Pierwsze skojarzenie: BABSKI LAKIER DO SZPONÓW! Co więcej konsystencją swą zawartość lakier do paznokci przypomina – dosyć toto gęste, zatem użycie rozcieńczalnika przy malowaniu aerografem – rozumie się samo przez się. (Rozcieńczalnik pośmierduje tą samą nutą).

Naniosłem aerografem kilka plam i kresek na goły brystol i na pomalowany podkładem Gunze.

Pierwsze wrażenie – dość szybko schnie, po wyschnięciu tworzy wysoce połyskliwą powierzchnię. Błyszczy się jak psu przyrodzenie już przy pierwszej warstwie pomalowanej “do mokrego” na gołym kartonie! Co więcej nie penetruje mocno kartonu – to chyba ma związek z szybkim schnięciem.

Krycie – jak przy innych czerwonych farbkach – wymaga 4 mocnych warstw, aby zanikła widoczna granica między szarym podkładem a bielą kartki.

Do czyszczenia Aerografu użyłem najpierw wamodowskiego rozcieńczalnika do emalii – niby dał radę, ale czysty aceton okazał się o niebo lepszy.

To tyle. Nie wiem, czy tak połyskliwy lakier nadaje się do kolei, bo jest bardziej glossy niż farby, ale samochody na wysoki połysk – jak najbardziej mogą być malowane lakierem Tamiyi 🙂 A może przysłowiowe Mirki będą nimi robić zaprawki na przysłowiowych tedeikach 😉

Hejo hej!

Minął już ponad miesiąc nowego roku! Czujecie to? 😮

Czas zasuwa, a wraz z nim przybliżają się cieplejsze dni! Zapach lasu, śpiew ptaków, świerszcze nocą. I – daj losie – wyjazdy w Polskę! 🙂

Jednak na razie, podczas tej szarości, przebijając ją jak lodołamacz, tworzymy sobie Ol49.

Teraz sobie uświadomiłem, że za chwilę minie rok, odkąd naskrobałem dla Was pierwszy wpis! Stuknie dokładnie 10 kwietnia. Możemy się wtedy zastanowić, czy to, co zrobiłem przez cały rok, to dużo? 😉

Od ostatniej odsłony, w której pokazałem ostoję postawioną na kołach, doszedł układ hamulcowy.

I przyznam szczerze, że pomimo obaw, nie miałem z nim żadnych problemów. Kleiłem, jak leci z wycinanki i według schematów, i wszystko pasowało.

A jak pasowało, to czas na zdjęcia! Bo co tu więcej pisać?

Pingwinie pozdrowienia!