Warsztat

Porady warsztatowe, patenty, dynksy i pomysły.

Ponad tydzień temu skończyłem model wąskotorowej lokomotywy z Australii o wdzięcznym imieniu Sandy.

Znalazłem jednak w sieci kilka jej zdjęć, które pokazywały wnętrze i trochę inaczej zrobiony dach niż na rysunku z którego korzystałem. Wprowadziłem więc sporo zmian do projektu i musiałem Sandy zbudować na nowo. Dodałem tez trochę twórczej waloryzacji – nie jest zbyt nachalna, ale bardzo fajnie wygląda na lokomotywie. Dodałem też mały wagonik, który służy do przewozu ściętej trzciny cukrowej.

Lokomotywa wraz z wagonem będą wydane jako zestaw.

Tak wygląda Sandy wraz z platformą:

Fajnie ? Pewnie, że fajnie 🙂 Ale może być fajniej.

Zrobiłem zatem kilka zdjęć w plenerze z samym wagonikiem jak i z całym pociągiem towarowym:

Model wkrótce będzie wydany – o czym na pewno poinformuję.

Adam

Witam w przedostatniej odsłonie relacji z budowy mojej spalinówki.

Wczoraj i przed wczoraj zrobiłem kabinę – bez żadnych fajerwerków – jedyne co, to podkleiłem zewnętrzne ściany i dach tekturką 0,2 mm. Reszta czysty standard.

A dzisiaj przysiadłem do przedziału silnikowego. Dorobiłem widoczny na zdjęciach szkielet – w ogóle go nie było – jakoś mi nie pasuje klejenie takich dużych brył bez żadnych wzmocnień.
Na ostatnim zdjęciu złożona lokomotywa „na sucho”. Jak widać pięknie i równiutko wszystko pasuje.

Teraz muszę dorobić wszystką drobnicę na pomosty, kabinę i przedział silnikowy. Nie jest tego dużo, ale trzeba powalczyć z „ichnimi” siatkami niektórych elementów. Lokomotywa bardzo mi się podoba, a klejenie bezstresowe i odprężające.

Już teraz zapraszam do ostatniego wpisu – tym razem będzie już z galerią końcową.

I mała uwaga – robiłem zdjęcia z fleszem, więc wszelki retusz jest baaardzo mocno widoczny, ale na żywo jest wszystko ok.

Stavíme lokomotivu – czyli budujemy lokomotywę, jak mawiają Nasi sąsiedzi Czesi – skąd pochodzi model – wydawnictwo „PARODJA”. Pingwiniasty buduje wagonik wąskotorowy, Viking morduje się z moją 410D, więc i ja się wziąłem w końcu za kolejowe klejenie, a wybór padł na zakupiony wieki temu taki oto skład.

W wycinance znajdziemy lokomotywę WR360, wagon węglarkę o ładowności 14ton, wagon platformę SSys z nierealnym ładunkiem składającym się z czołgu Tygrys Królewski – wszystko w skali 1:35. Model graficznie wydany wzorowo – bardzo ładna, żywa kolorystyka, wyraźne linie. Niestety w modelach brak jest jakichkolwiek wzmocnień czy wręg, więc pierwszą rzeczą przy budowie mojej lokomotywy było naklejenie całej ostoi i podłogi na tekturę. Wymusza to pewne przeróbki (skracanie czy zwężanie niektórych elementów), ale wszystko będzie sztywniejsze. Opracowanie jest bardzo uproszczone, ale dzięki wspomnianej szacie graficznej będzie się pięknie prezentować po sklejeniu. Poza wzmocnieniami konstrukcji nie przewiduję żadnych udziwnień czy przeróbek – ma to być sklejanie dla samej radości sklejania. No i żeby moi Koledzy nie przeklęli mnie po serii samolotów, które popełniłem na koniec roku.

Sama lokomotywa – budowana przez kilka fabryk na terenie Niemiec od 1937 roku aż do roku 1950. Była niezwykle udaną konstrukcją i pracowała dzielnie aż do początku lat 80-tych. Jeszcze dzisiaj kilkanaście jest czynnych, jak np. we Frankfurcie czy w miejscowości Lužná u Rakovníka (Czechy) – są to koleje muzealne.

Model prezentuje lokomotywę wojenną, tzw. Wehrmachtsdiesellokomotiven des WR 360 C 14 (piękna nazwa). Używana była do transportu sprzętu i żołnierzy koleją na wszystkich frontach II Wojny Światowej – zawędrowały nawet do Afryki Północnej.

Tak wygląda prawdziwa spalinówka. Jedno zdjęcie zrobione tuż po wojnie, drugie współczesne (źródło: wiki.de):

No i moje postępy w budowie po pierwszym wieczorze:

Teraz zabawa w kółka i wszelkie duperele dookoła tychże 🙂