Relacja z budowy

Relacje z budowy będą emitowane w kolejnych częściach. Numer odcinka dodajemy do nazwy wpisu.

Jakiś czas już minął od ostatniego wpisu dotyczącego “Teigrekdwójki”, sporo się wydarzyło od tej pory, ale też robota w miejscu nie stała. Osoby “ufejsbukowione” na pewno zauważyły, że wrzuciłem kilka fotek obrazujących postępy w pracach nad tendrem do mojego parowozu. Nie wszyscy nasi czytelnicy korzystają z “twarzoksiążki”, zatem winien im jestem kolejną część relacji.

Do wanny podoklejałem elementy układu hamulcowego.

Orurowanie jest zrobione z drutów miedzianych o różnych przekrojach. Używam drutów ze skrętki komputerowej, drutów do instalacji elektrycznej o rozmiarach 1,5 mm2 oraz 2,5  mm2. Przyklejam klejem cyjanoakrylowym (rożnych producentów).

Ty2 tender beczkowy

A kiedy już poprzyklejałem te wszystkie malutkie dynksy, przyszła kolej na malowanie. Czarny to Vallejo 71.057. Wnętrze skrzyni węglowej oczywiście jest zobijane i przyrdzewiałe. Wynika to z faktu, iż węgiel był sypany z podajnika wieżowego albo łyżką dźwigu, a nie układany skrzętnie i delikatnie bryłka po bryłce. Na razie położony jest tam kolor bazowy, na którym będę budował efekt obić, rdzy i pyłu węglowego.

Nie obyło się bez małego zgrzytu. W zestawie elementów wycinanych laserowo do tego modelu, co prawda są tabliczki z orzełkiem i oznaczeniem serii tendra, ale nie ma z numerem inwentarzowym. Użyłem dowolnego numeru z zestawu do innego modelu. Niestety producenci byli inni i widać różnicę w wykonaniu tabliczek.

Lampy na moim tendrze (na parowozie będą takie same) to produkt firmy mariomodelario. Wykonane zostały w technice druku 3D. Pomalowałem odbłyśniki farbką 71.064 Vallejo, a szkiełka świateł tylnych zrobiłem z opakowania po tabletkach. Ciężko o czerwone, więc jeśli zauważycie takie w apteczce domowej – zachomikujcie 🙂 Przy wklejaniu szkiełek (to folia ochronna na ekrany smartfonów) trzeba bardzo uważać. Użyłem rzadkiego kleju cyjanoakrylowego ale na jednym ze szkiełek zostawiłem wilgotny ślad palca i opary CA mi się zmatowiły od wewnątrz lampy 🙁 Trzeba to będzie zamaskować jakimś pyłem albo cuś.

Witajcie!

Sporo czasu nie pokazywałem postępów przy modelu. Na pewno lipiec, sierpień i wrzesień…, a mamy październik.
W tym czasie prace dotyczyły kół napędowych i tocznych. W tym wpisie będą przede wszystkim napędowe, ale toczne wykonałem analogicznie.
Koła nie są malowane, a jedynie retuszowane. Nie ma w tym wielkiej filozofii, a instrukcja zawiera się w kilku punktach:
1. Przygotowanie obręczy i środka
2. Wycięcie szprych

3. Skserowanie szablonu z wycinanki i uzbrojenie go w „ograniczniki”, czyli elementy z drutu, które zapobiegają przemieszczaniu się części.

4. Połączenie wszystkiego ze sobą, czyli wklejenie szprych pomiędzy obręcz, a środek. Najpierw wpasowałem „na lekki wcisk”, a potem niewielką ilością kleju przytwierdzałem na stałe NA KRAWĘDZIACH. Kropelka na wykałaczce od strony obręczy i kropelka od środka koła.

 

5. Retusz.

  
Proste, prawda? 😉
Obecnie kółka leżą pod przykryciem, bo czekają na ośki, które powoli już się produkują.

Z pozdrowieniem!

Tytułem wstępu.

Dawno, ale to dawno nic nie kleiłem. Jakoś mi zaczęło brakować zapachu kleju, wszechobecnych ścinków na podłodze i radości po sklejeniu każdego elementu. Nie mogłem się zebrać, aby wykończyć moją WR-360, więc na warsztat wtoczył się model Panzerjagerwagen z wydawnictwa GPM – skala 1:25 oczywiście.

Dlaczego akurat to ustrojstwo? Ano bo i konstrukcja ciekawa, bardzo ładnie wydany model i trudność niewielka, a efekt widoczny na zdjęciach wydawcy zapowiada się bardzo przyzwoity.

Trochę historii.

Sam wagon powstał jako wzmocnienie pociągów pancernych BP44, ponieważ musiały one walczyć coraz częściej z sowieckimi formacjami pancernymi. We wieżach artyleryjskich były zamontowane haubice – niezbyt dobre w walce z czołgami – więc dodano na każdym końcu składu po platformie kolejowej z zabudowaną na niej wieżą od czołgu Panzer IV H uzbrojoną w bardzo dobrą armatę przeciw pancerną 75 mm KwK 40 L/43. Panzerjagerwageny nie miały własnego napędu i nie mogły operować samodzielnie.

Model.

Sama wycinanka (fajne słowo) została wydana przez GPM pod numerem 228 i składa się z 8 stron z częściami, 1 strony z elementami szkieletu do podklejenia (na drugiej stronie tejże wydrukowano rysunki, więc warto ją skserować wcześniej, bo nie będzie wiadomo co i jak skleić) i opisu po polsku, angielsku i niemiecku. Opis budowy – dla mnie trochę słaby, brakuje mi tam opisania kilku drobnych szczegółów, jak np. wyciąć szczeliny w podłodze (ja tego nie zrobiłem, bo mi to wyglądało bardziej na błąd w druku niż część właściwa), nie wiadomo też czy białe elementy po sklejeniu widoczne od spodu trzeba malować, czy nie. Ja namiętnie wszystko jechałem farbką, ale w relacjach w sieci jakoś nikt tego nie robi. Co do grafiki – bardzo fajna: cienka, czarna linia, ciekawy kamuflaż (nie wiem czy prawdziwy, bo jakoś nigdzie takiego nie znalazłem, ale wygląda fajnie), delikatna waloryzacja, jak dotąd bardzo dobre spasowanie. Jedyny na razie problem, to na lewej podłużnicy przesunięte miejsce przyklejenia podwozia (część 1MP). No i gdzie jest swastyka na znaczku DR na przodzie? Namalowano tam jakiś kwadracik. Ja rozumiem poprawność polityczną, ale prawda historyczna dla mnie wymaga, aby ten konkretny znaczek tam był.

Budowa:

Autor walkę z modelem podzielił na trzy etapy: wagon, podwozie i wieża. Ja jestem pod koniec pierwszego.

Budując ramę wraz z podłogą posiłkowałem się genialną starą metodą (rodem z okrętów z Małego Modelarza) usztywnienia konstrukcji za pomocą deseczki i pinezek – działa bezbłędnie. Trzeba też zwrócić uwagę przy klejeniu samych cewników ramy, bo jak to zrobić jest pokazane na małym obrazku obok części, a nie na rysunku instrukcji. Ja najpierw wyciąłem, ponacinałem krawędzie zagięć i je pomalowałem, skleiłem wszystko “na płasko” i dopiero wtedy kształtowałem gotową część – wyszło nawet dobrze 😉

Na zdjęciach widać dokładnie kolejne etapy powstawania modelu.

Pozdrawiam

Adam