Recenzje

Recenzje książek, gazet, wycinanek, magazynów itp.

Kilkanaście dni temu pojawiła się w sprzedaży nowa książka dla kartonowych modelarzy kolejowych. Autorem jest nie kto inny, tylko Tadeusz Dąbrowski – ojciec chrzestny polskiego kartoniarstwa kolejowego. Już kiedyś na naszym portaliku polecałem wiekową już książkę tego autora, tym razem – świeżaczek 🙂 A skoro już nasza nazwa pojawia się w tytule 😉 to koniecznie trzeba o tym dziele rzec choć słów kilka!

Okładka

Obiektywnie

Książka ukazała się za sprawą Stefana Stachowicza z firmy KOTEBI oraz Wydawnictwa Amarand Studio. Na 72 stronach 19×19 cm kredowego papieru opisano 27 zagadnień dotyczących kartonowych modeli kolejowych, i bogato zilustrowano. Celowo nie piszę „okraszono”, gdyż ilustracje są czarno-białe, jednak był to zamysł celowy, aby nadać woluminowi charakter czysto techniczny. Cena nie jest jakoś bardzo zastraszająca (22 zł) a książkę można kupić w sklepie Świat Modeli KOTEBI.

Subiektywnie

Myślę, że jest to poradnik dla początkujących modelarzy, co więcej – modelarzy młodego pokolenia, ceniących sobie oszczędność słów, i preferujących obrazki, schematy czy (ostatnio modna pokraka słowotwórcza) ikonografiki. Nie sądzę, aby ktokolwiek miał problemy ze zrozumieniem tekstu. Autor prowadzi nas podobnie jak w poprzedniej książce przez co raz to trudniejsze tematy. Pojawia się nawet nieśmiertelna SM 03 🙂 Równolegle poznajemy budowę taboru i infrastruktury kolejowej, oraz tajniki zarówno obróbki, jak i klejenia kartonu, a nawet projektowania modeli. Na fotkach widać znajome skądinąd modele pana Tadeusza (kto sklejał Delta_Te, ten wie o czym piszę), ale nie tylko.

Moim skromnym zdaniem tę książkę można polecić początkującym modelarzom, oraz tym, którzy „chcieli by, a boją się”. Modelarze doświadczeni mogą potraktować to wydawnictwo bardziej „kolekcjonersko” 😉 W moich oczach to świetny prezent dla młodzika/juniora, i zapewne wiele tych książek rozdam jako nagrody w konkursach.

Można:

  • Przeczytać całość w godzinkę (dwie, jeśli się jest uczniem szkół początkowych)
  • zyskać hobby na całe życie,

czego autorowi, Wam i sobie życzę.

Przykładowa strona

Pracowałem cały tydzień na II zmianę, więc jak już dzieciarnia poszła do szkoło-przedszkola, żona ciężko pracowała, a ja jeszcze nie musiałem działać z obiadem,pomalutku sobie dłubałem przy mojej spalinówce i udało mi się skończyć całe podwozie.

Jak wspomniał Marcin na FB, części są bardzo ciasno upakowane na arkuszach, często rozrzucone w na kilku stronach. Do tego dziwnie rozrysowane siatki bardzo prostych elementów. Trochę to przeszkadza, gdy się jest przyzwyczajonym do Naszego stylu projektowania, ale Czesi zawsze mieli poczucie humoru 🙂 Poza tym wszystkiego trzeba w życiu spróbować.

Od dołu ramę zamknąłem czarnym paskiem kartonu – i tak nie będzie tego widać, a nie chciało mi się po prostu malować wnętrza od środka. Niestety model ma mały błąd, bo po sklejeniu rama ma szerokość 45mm – a jak dodamy do tego część osi to rozmiar toru jest szerszy o ponad 5mm  niż normalny w tej skali – ale zrobię trochę szerszy rozstaw szyn, może nikt nie zauważy 😉 Wszystko pasuje bardzo dobrze, graficznie bez zarzutu – świetnie to wszystko wygląda. Mam nawet pomysł na małą dioramkę, na której postawię model – ale o tym później.

Teraz czas na kabinę maszynisty.

 

Stavíme lokomotivu – czyli budujemy lokomotywę, jak mawiają Nasi sąsiedzi Czesi – skąd pochodzi model – wydawnictwo „PARODJA”. Pingwiniasty buduje wagonik wąskotorowy, Viking morduje się z moją 410D, więc i ja się wziąłem w końcu za kolejowe klejenie, a wybór padł na zakupiony wieki temu taki oto skład.

W wycinance znajdziemy lokomotywę WR360, wagon węglarkę o ładowności 14ton, wagon platformę SSys z nierealnym ładunkiem składającym się z czołgu Tygrys Królewski – wszystko w skali 1:35. Model graficznie wydany wzorowo – bardzo ładna, żywa kolorystyka, wyraźne linie. Niestety w modelach brak jest jakichkolwiek wzmocnień czy wręg, więc pierwszą rzeczą przy budowie mojej lokomotywy było naklejenie całej ostoi i podłogi na tekturę. Wymusza to pewne przeróbki (skracanie czy zwężanie niektórych elementów), ale wszystko będzie sztywniejsze. Opracowanie jest bardzo uproszczone, ale dzięki wspomnianej szacie graficznej będzie się pięknie prezentować po sklejeniu. Poza wzmocnieniami konstrukcji nie przewiduję żadnych udziwnień czy przeróbek – ma to być sklejanie dla samej radości sklejania. No i żeby moi Koledzy nie przeklęli mnie po serii samolotów, które popełniłem na koniec roku.

Sama lokomotywa – budowana przez kilka fabryk na terenie Niemiec od 1937 roku aż do roku 1950. Była niezwykle udaną konstrukcją i pracowała dzielnie aż do początku lat 80-tych. Jeszcze dzisiaj kilkanaście jest czynnych, jak np. we Frankfurcie czy w miejscowości Lužná u Rakovníka (Czechy) – są to koleje muzealne.

Model prezentuje lokomotywę wojenną, tzw. Wehrmachtsdiesellokomotiven des WR 360 C 14 (piękna nazwa). Używana była do transportu sprzętu i żołnierzy koleją na wszystkich frontach II Wojny Światowej – zawędrowały nawet do Afryki Północnej.

Tak wygląda prawdziwa spalinówka. Jedno zdjęcie zrobione tuż po wojnie, drugie współczesne (źródło: wiki.de):

No i moje postępy w budowie po pierwszym wieczorze:

Teraz zabawa w kółka i wszelkie duperele dookoła tychże 🙂