Galeria modelu

To galerie gotowych modeli.

Poniżej prezentuję gościnną galerię kolegi Daniela Kruczały, który skleił moją lokomotywką Sandy z wydawnictwa Świat z Kartonu (tekst i zdjęcia są autorstwa Daniela i za jego zgodą są tutaj publikowane)

—–

Witam, Dziś do galerii wstawiam taką ciekawą lokomotywkę – prezent urodzinowy od żony i pamiątkę z wycieczki do Tarnowskich Gór zarazem (na ostatnim zdjęciu stoję przed siedzibą Wydawnictwa Świat z Kartonu, gdzie model został mi zakupiony).

O opracowaniu i wydaniu – bardzo dobre! Części pasują do siebie, rysunki montażowe czytelne, druk offsetowy, dobry karton, bogaty zestaw dodatków (szkoda, że brakuje ostoi wyciętej laserem ale od Wydawcy otrzymałem bez problemu plik cdr umożliwiający wycięcie we własnym zakresie), sam model może skleić chyba nawet początkujący modelarz, a jednocześnie może też stanowić fajną bazę do waloryzacji.

O wykonaniu – pół standard pół waloryzacja. Od siebie dodałem – malowanie i washowanie podłogi, gaśnicy, całe podwozie razem z kołami i ostoją, dodałem nity i śruby, dodałem kilka śladów eksploatacji na karoserii, zrobiłem przestrzenne reflektory z żarówkami oraz resory zrobiłem ze sprężynek skorodowanych po kilkugodzinnej kąpieli w odplamiaczu

Podstawka zrobiona z pliku do pobrania ze strony Wydawnictwa Świat z Kartonu  a szyny to odlewy żywiczne zakupione w manufakturze modelarskiej Mario-Modelario. Sama lokomotywa ma tę zaletę dla mnie, że jest bardzo mała mimo skali 1:25 więc mi się zmieści w mieszkaniu

 


 

Kilka słów ode mnie.

Dziękuje Danielowi za możliwość pokazania tej galerii.

Bardzo fajnie, że model się podoba zarówno jako projekt, samo wydanie i efekt końcowy. 

Właśnie dla takich słów i zdjęć warto projektować modele kartonowe.

Adam

Już jakiś czas temu zabrałem się za budowę modelu w skali H0 (tak tak, takiego maleństwa), w którego posiadanie wszedłem na wiosnę. Budowa trwała dość długo, bo… i tu wstawcie sobie stały tekst o braku czasu i tysiącu rozpoczętych projektów. Model jest o tyle ciekawy, że choć kartonowy, to przeznaczony to jeżdżenia po makiecie.

Zaprzyjaźniona z nami firma KOTEBI ma w ofercie kilka modeli o tej charakterystyce, moim zaś udziałem padła niskoburtowa węglarka czteroosiowa. Wg producenta jest to wagon 401Zl na wózkach 1XTa.

Co pandora trzyma w puszce?

Zawartość niedużego pudełka stanową:

  • elementy laserowo wycięte z kartonu o różnej grubości oraz forniru,
  • komplet zestawów kołowych do modeli na makiety,
  • komplet elementów fototrawionych firmy OSTBAHN,
  • toczone mosiężne elementy,
  • obrazkowa instrukcja obsługi,
  • klej wikolopodobny w przezroczystym puzdereczku,
  • ołowiane ciężarki do wyważenia wagonu.

Niby wszystko cacy, ale w moim odczuciu brakuje kalek. Wszak model trzeba pomalować a oznaczenia w tej skali są raczej awykonalne metodą mniej, czy bardziej ręczną. Nie jest to jakiś wielki problem, bo do tego typu wagonów są zestawy oznaczeń na www.kalkomanie.com, niemniej na starość zrobiłem się wygodnicki i wolałbym mieć wszystko w jednym pudełku.

I co z tym dynksem zrobić?

Model skleja się bardzo przyjemnie, gdyż w zasadzie wszystko do siebie pasuje. Szlifowanie krawędzi to bardziej kosmetyka niż konieczność. Nieco więcej zabawy jest z ciężarkami, które trzeba nieco zniekształcić i wpasować w elementy ostoi. Ja dodałem też po dwa ciężarki do każdego z wózków. CA będzie nam też potrzebny do przyklejenia blaszek. Wikol pewnie też da radę, jednak spoina będzie znacząco słabsza.

Wagon kleiłem równolegle z kolegami z Beskidzkiej Grupy Modelarskiej, którzy testowali właściwości jezdne modeli na makiecie. Doszliśmy do wniosku, że łożyska maźnic warto napuścić cyjanoakrylem, aby metalowe trzpienie zestawów kołowych ich nie wytarły.

Wagonik został pomalowany farbami akrylowymi Vallejo. Wskazówka dla malujących: czerwień tlenkowa używana na węglarki to farbka Vallejo Model Color 70.982. Później modelik był bazą do prezentacji kilku zabiegów “brudzingu”, o którą to prezentację poprosili koledzy z BGM-u.

Jeszcze tylko słówko o instrukcji. Jest obrazkowa i w zasadzie czytelna i zrozumiała, choć ja w kilku miejscach dałbym strzałeczki i odnośniki, żeby nikt nie miał najmniejszych wątpliwości w którą stronę co przykleić 🙂 (Choć dochodzą mnie głosy, że instrukcji obsługi w naszym kraju nikt nie czyta ani tym bardziej ogląda…)

Co o tym wszystkim myśleć?

Ojciec Dyrechtór rzecze:

Taki model to ciekawa alternatywa dla modeli plastikowych, które są o wiele droższe i już pomalowane, a ten możemy okrasić w dowolny – pasujący nam aktualnie sposób. Ten zestaw to taki “rozsądny stosunek jakości do ceny”, choć w zależności od przeznaczenia, może nas czekać dodatkowy wydatek na kalkomanie czy sprzęgi. Po sklejeniu mamy model solidniejszy i bardziej rozdetalowany niż typowe wycinanki kartonowe.

Co więcej, możemy wykorzystać samo podwozie modelu do budowy innej odmiany wagonu, np. platformy do przewozu kontenerów czy szyn.

To fajna propozycja dla modelarzy, którzy lubią “pomajsterkować”, i taki model pomykający po makiecie przyniesie znacznie więcej satysfakcji niż zwykły “pikulec”. Tradycyjni kartoniarze też nie powinni narzekać, bo choć to propozycja droższa niż zwykłe wycinanki H0, to jednak niesie ze sobą nowe wyzwania i warto choćby spróbować zbudować taki wagon i dostawić do taboru rodem z Zetki czy Delta-Te.

Ponad tydzień temu skończyłem model wąskotorowej lokomotywy z Australii o wdzięcznym imieniu Sandy.

Znalazłem jednak w sieci kilka jej zdjęć, które pokazywały wnętrze i trochę inaczej zrobiony dach niż na rysunku z którego korzystałem. Wprowadziłem więc sporo zmian do projektu i musiałem Sandy zbudować na nowo. Dodałem tez trochę twórczej waloryzacji – nie jest zbyt nachalna, ale bardzo fajnie wygląda na lokomotywie. Dodałem też mały wagonik, który służy do przewozu ściętej trzciny cukrowej.

Lokomotywa wraz z wagonem będą wydane jako zestaw.

Tak wygląda Sandy wraz z platformą:

Fajnie ? Pewnie, że fajnie 🙂 Ale może być fajniej.

Zrobiłem zatem kilka zdjęć w plenerze z samym wagonikiem jak i z całym pociągiem towarowym:

Model wkrótce będzie wydany – o czym na pewno poinformuję.

Adam