Archives

All posts by Viking_BB

W imieniu organizatorów i własnym zapraszamy na VII REGIONALNY KONKURS MODELI KARTONOWYCH Ruda Śląska-Kochłowice,

Impreza odbędzie się w dniach 14-15.10.2016 r. w Domu Kultury „In-nY” ul. Oświęcimska 87 w Rudzie Śląskiej.
Organizatorami są:
– Rudzkie Stowarzyszenie Inicjatyw Niebanalnych In-nI
– In-nY Dom Kultury w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach
– modelarze działający przy In-nYm Domu Kultury.

Konkurs ma charakter otwarty. Jest przeznaczony dla modelarzy indywidualnych i zrzeszonych w różnych organizacjach i modelarniach.
Formularz zgłoszeniowy.

Naszym skromnym wkładem w imprezę jest nagroda specjalna „Mam pociąg do tego modelu” 🙂

Ostatnio wspominamy początek Drugiej Wojny Światowej, zatem i u nas bœdzie coś w rzeczonej tematyce. Wojna obronna 1939 (jakoś nie mogę strawić zwrotu „kampania wrześniowa”) była szeregiem nerwowych i słabo skoordynowanych działań naszych wojsk, które rzuciły do walki to, co miały pod ręką. Do boju wyjechały też pociągi pancerne stacjonujące w Legionowie i Niepołomicach.

Co to właściwie jest ten pociąg pancerny?

Hmmm… najkrócej rzecz ujmując lokomotywa i wagony, których używa się w działaniach wojennych – najczęściej tabor posiada opancerzenie. Pancerz to nie zawsze metalowe płyty. Zdarzało się, że załogi pociągów pancernych były chronione przez poukładane worki z piaskiem, a nawet betonowe ściany wagonów. Nie ma jakiegoś optymalnego przepisu na pociąg pancerny, nie ma też uniwersalnego dlań zastosowania. Jedne pojazdy były używane jak czołgi na szynach a czasami taki pociąg służył jako mobilna bateria artyleryjska (bardzo często, jako obrona, włoskie pociągi pancerne ostrzeliwały nieprzyjacielskie okręty podpływające do brzegów Półwyspu Apenińskiego). Zdarzały się też mniejsze jednostki np. samobieżne wagony opancerzone i opancerzone drezyny kolejowe.

Ciekawą odmianą broni kolejowej były działa i moździerze kolejowe, ale im poświęcimy osobny wpis.

Typowy polski pociąg pancerny

Typowy polski pociąg pancerny, to tak na prawdę dwa pociągi, a do tego kilka drezyn, tankietek, a nawet ciężarówek.

Pociąg opancerzony składał się z lokomotywy, wagonów artyleryjskich, wagonu szturmowego, platform rewizyjnych i zespołu tankietek/drezyn.

Pociąg pancerny Danuta (bez drezyn i platform) – żródło: Wikipedia

lokomotywa

We wrześniu ’39 najczęściej był to opancerzony parowóz Ti 3 z 3- lub 4- osiowym tendrem. To niemieckie parowozy typu G55. W pancernej nadbudówce tendra umieszczone było stanowisko dowodzenia pociągiem.

wagony artyleryjskie

Generalnie – zbudowane na platformach kolejowych, opancerzone stanowiska artyleryjskie, wyposażone w armaty i/lub haubice w różnej kombinacji.

wagony szturmowe

Opancerzone wagony, w których siedziało kilkunastu żołnierzy i prowadziło ogień osłonowy z ciężkich karabinów maszynowych, karabinów przeciwlotniczych itp.

platformy kontrolne

Dwuosiowe platformy, najczęściej typu Pdks, na których wożono szyny, podkłady, śruby i łubki do bieżących napraw zniszczonego torowiska.

pluton drezyn

W skład plutonu drezyn wchodziły opancerzone drezyny typy Tatra 18, prowadnice szynowe z czołgami tankietkami, samochody półgąsienicowe wz 34. na specjalnych wózkach szynowych. Prowadnice szynowe to specjalne miniplatformy, na których wożono czołgi Renault FT17 lub tankietki TKS – co ciekawe napęd do prowadnicy przekazywany był z gąsienic czołgu, a tak napędzana prowadnica poruszała się szybciej niż sam czołg w terenie.

Pociąg gospodarczy podążał w niejakiej odległości za pociągiem pancernym i nie brał udziału w walce, ze względu na brak opancerzenia. Składał się z „cywilnego parowozu” oraz różnych wagonów (towarowych i pasażerskich) i służył jako mobilny rezerwuar paliwa, wody, prowiantu, amunicji. Tam znajdował się też mini sztab, kancelaria, sypialnie dla załogi, warsztat naprawczy itp. Część taboru była własnością wojska, a część dostarczała była przez PKP zgodnie z zapotrzebowaniem.

Polskie pociągi pancerne walczące we wrześniu ’39

Pociąg Pancerny nr 11 „Danuta”

Dowódca: kpt. Bolesław Korobowicz, przydział Armia Poznań. Uszkodzony 16 września. Operował w rejonie miast: Chodzież, Inowrocław, Bydgoszcz Łowicz. Część Danuty przejęta i naprawiona przez Niemców weszła w skład Panzerzug PZ21.

Pociąg Pancerny nr 12 „Poznańczyk”

Dowódca: kpt. Kazimierz Majewski, przydział Armia Poznań. Zniszczony 9 września. Operował w rejonie miast: Łowicz Kutno Jarocin.

Pociąg Pancerny nr 13 „Generał Sosnkowski”

Dowódca: kpt. Stanisław Młodzianowski, przydział Armia Modlin. Zniszczony 10 września. Operował wokół Warszawy.

Pociąg Pancerny nr 14 „Paderewski”

Dowódca: kpt. Jerzy Żelechowski, od 9 września kpt. Henryk Galwelczyk, odwód Naczelnego Dowództwa, przydział Armia Pomorze. Opwerował w okolicach Kutna i Łowicza. Zniszczony 16 września.

Pociąg Pancerny nr 15 „Śmierć”

Dowódca: kpt. Kazimierz Kubaszewski, odwód Naczelnego Dowództwa. Zniszczony 28 września. Operował wokół Nasielska.

Pociąg Pancerny nr 51 „Pierwszy Marszałek”

Dowódca: kpt. Leon Cymborski, od 2 września kpt. Zdzisław Rokossowski, przydział Armia Kraków. Zniszczony 22 września.

Pociąg Pancerny nr 52 „Piłsudczyk”

Dowódca: kpt. Mikołaj Gonczar, przydział Armia Łódź. Zniszczony 20 września. Operował w rejonie Warszawa – Łowicz – Łódź

Pociąg Pancerny nr 53 „Śmiały”

Dowódca: kpt. Mieczysław Malinowski, przydział Armia Łódź. Skapitulował 22 września. Brał udział w bitwie pod Mokrą

Pociąg Pancerny nr 54 „Groźny”

Dowódca: kpt. Jan Rybczyński, od 2 września kpt. Józef Kulesza, przydział Armia Kraków. Zniszczony 7 września. Operował w okolicach Tychów.

Pociąg Pancerny nr 55 „Bartosz Głowacki”

Dowódca: kpt. Andrzej Podgórski, początkowo przydział Grupa Operacyjna Wyszków, od 3 września, przydzielony do Armii Prusy. Zniszczony 19 września.Operował na trasie Warszawa – Lwów.

Szkolny Pociąg Pancerny

Dowódca: kpt. Franciszek Pietrzak. Zniszczony 10 września

Pociąg Pancerny nr 1 (improwizowany przy obronie Warszawy)

Dowódca: por. rez. br. panc. Tadeusz Studziński

Pociąg Pancerny nr 2 (improwizowany przy obronie Warszawy)

Dowódca: por. rez. br. panc. Stanisław Waśkiewicz

Pierwszy improwizowany pociąg pancerny Obrony Wybrzeża

Dowódca: por. Zygmunt Budzyński. Zniszczony 4 września

Drugi improwizowany pociąg pancerny Obrony Wybrzeża

Dowódca: por. A. Matuszak Zniszczony 4 września

Trzeci improwizowany pociąg pancerny Obrony Wybrzeża „Smok Kaszubski”

– kpt. mar. Jerzy Tadeusz Błeszyński, a po jego zranieniu por. mar. Adrian F. Hubicki. Zniszczony 12 września

Skleiłbym taki pociąg!

Pociągi pancerne to wdzięczny temat modelarski i od dawna ukazują się w różnych skalach zarówno w kartonie, jak i w plastiku. U nas przoduje w tej tematyce wydawnictwo GPM oferując cała gamę pojazdów polskich i nie tylko, zarówno z okresu I jak i II Wojny Światowej.

Zapraszam do spisu wycinanek, gdzie można wypatrzeć coś dla siebie.

A gdzie można poczytać więcej???

Zacznijmy banalnie: Wikipedia – ogólne i szczegółowe informacje o polskich pociągach pancernych

PIBWL – szczegółowe informacje o polskich pociągach pancernych.

Pociągi pancerne / Armoured trains i wojsko na torach – skarbnica ciekawostek na temat kolejowych militariów z całego świata – fejzbók.

Ponadto, o pociągach pancernych we wrześniu ’39 można przeczytać w 2 zeszytach serii „Wielki leksykon uzbrojenia – WRZESIEŃ 1939” (tomy 24. i 38.) dostępnych w kioskach i salonikach prasowych.

Już jakiś czas temu zabrałem się za budowę modelu w skali H0 (tak tak, takiego maleństwa), w którego posiadanie wszedłem na wiosnę. Budowa trwała dość długo, bo… i tu wstawcie sobie stały tekst o braku czasu i tysiącu rozpoczętych projektów. Model jest o tyle ciekawy, że choć kartonowy, to przeznaczony to jeżdżenia po makiecie.

Zaprzyjaźniona z nami firma KOTEBI ma w ofercie kilka modeli o tej charakterystyce, moim zaś udziałem padła niskoburtowa węglarka czteroosiowa. Wg producenta jest to wagon 401Zl na wózkach 1XTa.

Co pandora trzyma w puszce?

Zawartość niedużego pudełka stanową:

  • elementy laserowo wycięte z kartonu o różnej grubości oraz forniru,
  • komplet zestawów kołowych do modeli na makiety,
  • komplet elementów fototrawionych firmy OSTBAHN,
  • toczone mosiężne elementy,
  • obrazkowa instrukcja obsługi,
  • klej wikolopodobny w przezroczystym puzdereczku,
  • ołowiane ciężarki do wyważenia wagonu.

Niby wszystko cacy, ale w moim odczuciu brakuje kalek. Wszak model trzeba pomalować a oznaczenia w tej skali są raczej awykonalne metodą mniej, czy bardziej ręczną. Nie jest to jakiś wielki problem, bo do tego typu wagonów są zestawy oznaczeń na www.kalkomanie.com, niemniej na starość zrobiłem się wygodnicki i wolałbym mieć wszystko w jednym pudełku.

I co z tym dynksem zrobić?

Model skleja się bardzo przyjemnie, gdyż w zasadzie wszystko do siebie pasuje. Szlifowanie krawędzi to bardziej kosmetyka niż konieczność. Nieco więcej zabawy jest z ciężarkami, które trzeba nieco zniekształcić i wpasować w elementy ostoi. Ja dodałem też po dwa ciężarki do każdego z wózków. CA będzie nam też potrzebny do przyklejenia blaszek. Wikol pewnie też da radę, jednak spoina będzie znacząco słabsza.

Wagon kleiłem równolegle z kolegami z Beskidzkiej Grupy Modelarskiej, którzy testowali właściwości jezdne modeli na makiecie. Doszliśmy do wniosku, że łożyska maźnic warto napuścić cyjanoakrylem, aby metalowe trzpienie zestawów kołowych ich nie wytarły.

Wagonik został pomalowany farbami akrylowymi Vallejo. Wskazówka dla malujących: czerwień tlenkowa używana na węglarki to farbka Vallejo Model Color 70.982. Później modelik był bazą do prezentacji kilku zabiegów „brudzingu”, o którą to prezentację poprosili koledzy z BGM-u.

Jeszcze tylko słówko o instrukcji. Jest obrazkowa i w zasadzie czytelna i zrozumiała, choć ja w kilku miejscach dałbym strzałeczki i odnośniki, żeby nikt nie miał najmniejszych wątpliwości w którą stronę co przykleić 🙂 (Choć dochodzą mnie głosy, że instrukcji obsługi w naszym kraju nikt nie czyta ani tym bardziej ogląda…)

Co o tym wszystkim myśleć?

Ojciec Dyrechtór rzecze:

Taki model to ciekawa alternatywa dla modeli plastikowych, które są o wiele droższe i już pomalowane, a ten możemy okrasić w dowolny – pasujący nam aktualnie sposób. Ten zestaw to taki „rozsądny stosunek jakości do ceny”, choć w zależności od przeznaczenia, może nas czekać dodatkowy wydatek na kalkomanie czy sprzęgi. Po sklejeniu mamy model solidniejszy i bardziej rozdetalowany niż typowe wycinanki kartonowe.

Co więcej, możemy wykorzystać samo podwozie modelu do budowy innej odmiany wagonu, np. platformy do przewozu kontenerów czy szyn.

To fajna propozycja dla modelarzy, którzy lubią „pomajsterkować”, i taki model pomykający po makiecie przyniesie znacznie więcej satysfakcji niż zwykły „pikulec”. Tradycyjni kartoniarze też nie powinni narzekać, bo choć to propozycja droższa niż zwykłe wycinanki H0, to jednak niesie ze sobą nowe wyzwania i warto choćby spróbować zbudować taki wagon i dostawić do taboru rodem z Zetki czy Delta-Te.