Prace nad Ty 2 posuwają się (jak na moje warunki) żwawo do przodu. Model jest dość trudny w budowie, i trzeba dobrze pogłówkować, gdyż nie wszystko da się wprost wyczytać z rysunków złożeniowych. Jest też kilka „nerwowych miejsc”, które są wynikiem przeskalowania modelu z 25 do 45. Sprawa (jak na razie) tyczy się cześci nawijanych, bądź owijanych na innych częściach. To kwestia grubości kartonu, który powoduje, że drobne nawijane części tracą swoje proporcje i robią się za grube. Tak było w przypadku kołnierzy osi kół napędnych i zawias dymnicy. Oczywiście wystarczy te części skrócić 🙂

Koła pomalowane 🙂 W tym modelu dyżurnym kolorem czerwonym jest Rojo Ferrari z gamy Vallejo Air. Bieżnię koła pomalowałem Humbrolem 27003 i przetarłem do uzyskania stalowego połysku. Do „upaćkania” koła olejem posluzył mi specyfik firmy AK Interactive, o nazwie: Shafts and bearings Grease.
Ty 2 – koła

Do tego modelu zakupiłem w manufakturce Mariomodelario części 3D: nakrętki i łebki śrub. A potem jeszcze raz zakupiłem – bo mi brakło, a teraz muszę jeszcze raz kupić, bo znów brakło. Na podwoziu jest ponad tysiąc śrub i nitów!!! Przyklejanie tych elementów jest żmudne i nieco śmierdzące, gdyż używam kleju CA. Zdrza się też, że element słabo złapie i odpadnie. W trakcie pierwszego malowania ostoi odpadło mi 20 sztuk.
Ty 2 ostoja Ty 2 ostoja

Części 3D sprawdzily się także przy piórach resorów i dźwigniach hamulcowych.
T 2 resory Ty2_lip_04

Lokomotywa nie składa się tylko z drobnych części. Zasadniczym elementem parowozu jest kocioł. O ile walczak skleja się łatwo, to poszycie ściany podgardlanej stojaka stanowi pewne wyzwanie i trzeba podwójnie zastosować zasadę „trzy razy przymierz, raz przyklej”.
Ty 2 stojak Ty 2 walczak

Kiedy sklei się kocioł i położy na ostoi, to nasza praca zaczyna przypominać parowóz. Bardzo lubię ten moment 🙂
Ty2_lip_08 Ty2_lip_09

Słowo się rzekło, i trzeba było model poddać zabiegom „weatheringu”. Sprzyja temu „niesprzyjająca aura”, która trwa nieprzerwanie od tygodnia.
Panzertriebwagen 16 skala 0

Wash – mycie, które brudzi

Prawie 20 godzin trwała moja zabawa z washem. Użyłem specyfiku firmy AK interactive o nazwie enamel wash for DAK vehicles, i choć mój pojazd nigdy nie miał przydziału do Afrika Korps, to wash idealnie współgra z kolorem dunkelgelb. Wash to mozolna praca nakładania rzadkiego usyfiacza, i późniejszego zcierania naddatków przy pomocy benzyny lakowej. Trzeba pamiętać o zasadzie: emaliowe efekty na akrylowe kolory i odwrotnie. Chodzi o to, aby zcierając rozpuszczalnikiem naddatek washa, nie zetrzeć sobie koloru bazowego. Na etapie washa powstają przybrudzenia i zacieki.

„Diesel musi kopcić!”

Tak powiadają wiejscy posiadacze wypierdzianych Passatów w tedeiku, a skoro niemieckie maszyny kopcą bardziej niż przewiduje norma emisji Euro 6, to i na mojej maszynie nie mogło zabraknąć sadzy. Tu w zasadzie zadanie jest proste. Miejsca skąd może się wydobywac dym potraktowałem suchym pigmentem, ostrożnie nakładając go pędzelkiem, na powierzchnie lekko zwilżone pigment fixerem.

A na to wszystko – zasmażka!

Trzeba pamiętać, że pojazd trakcyjny zbiera na siebie pył z torowiska. Trzeba zatem lekko trysnąć aerografem matowy nalot w dolnej części modelu. Tu w ruch poszła mieszanina akrylowych farbek (wymieszanych by uzyskać brązowawy odcień) i akrylowego lakieru matowego, oczywiście dość mocno rozcieńczona.

„A załoga reperuje sieć”: J. Porębski

Jako rzekłem model doczeka się dioramki. Mam już załogę – to oddział niemieckiej dywizji pancernej z obsługi czołgów, który wyprodukowała firma Tamiya (MM no. 47). Skala co prawda jest 1:48, ale jeśli przyjąć, że chłopaki nie grzeszyły wzrostem – będzie pasować.
The crew

Pogoda w trakcie mojego urlopu sprzyja modelarstwu, zatem prace przy modelach posuwają sie wartko do przodu, a to dodatkowo motywuje do pracy. W ostatnich dniach na kolor bazowy (fot. 1) naniosłem modulację (fot. 2) oraz obicia i otarcia (fot. 3).
3 etapy

Kolor i ten o „ton ciemniejszy”

Nic mnie tak nie rozbraja jak stwierdzenie „kolor o ton ciemniejszy”. Nie ma bardziej beznadziejnego zwrotu określającego różnicę w kolorze. To w głównej mierze moje poligraficzne zboczenie zawodowege, bo kolor można dokładnie zdefiniować na kilka sposobów, uważam, że ton lepiej pasuje do opisania dźwięku, a nie barwy. Mniejsza zatem o większość – słów kilka o modulacji kolorów. To technika malowania modelu, która ma za zadanie: imitować wypłowienia powierzchni malowanych, ale także pogłębić grę świateł i cieni na modelu – takie małe optyczne oszustwo podnoszące atrakcyjnosć wizualną. Model w poprzednim poście był pomalowany kolorem bazowym Dunkelgelb z gamy Vallejo Air. Cały „wic” plega na tym, aby w zakamarkach trysnać lekko ciemniejszym odcieniem tego koloru, a na powirzchniach wyeksponowanych – nieco jaśniejszym kolorem. W ofercie producentów farb są gotowe zestawy farb do tego zabiegu, ale ja poradziłem sobie mieszając to, co stoi u mnie na półce:

  • Jaśniejszy odcień uzyskałem mieszając Dunkelgelb 71.025 z kolorem Elfenbein 71.075;
  • Ciemniejszy odcień wyszedł po zmieszaniu Dunkelgelb 71.025 i koloru Panzer ocre 71.081

Proporcje zastosowałem iście okulistyczne – na oko. W użyciu – ma się rozumieć – był aerograf.

Obijalstwo i ocieralstwo

Obicia po raz pierwszy robiłem techniką, która z zasady jest prosta, ale pochłania sporo czasu. Obicia są malowane. Przyznam się bez bicia, że rozważałem użycie płynu do cheapingu, porzuciłem tę ideę, bo wiązała się z dodatkowym kosztem nowych specyfików.

Najpierw jaśniej

Najpierw maluje się jasne otarcia farby kolorem jaśniejszym niż kolor rozjaśnień modulacyjnych na modelu. Rozjaśniałem Dunkelgelb kolorem Elfenbein jednak tym razem używszy więcej piaskowego niż przy modulacji. Teraz jest etap malowania radosnych plamek i kreseczek drobnym pędzelkiem oraz przykładaną gąbką – rzecz jasna, w miejscach najbardziej narażonych na obicia otarcia czy zarysowania od rykoszetów.

Potem ciemniej

Przygotowujemy kolor staliwa (dark iron): Tamiya ma fajną emalię „dark iron”, ale ja zamierzam użyć emaliowych washy, zatem postanowiłem zrobić akrylowy kolor samodzielnie: 1 kropla Negro metallic71.073, 2 krople Dunkelbrown 71.042 i 1 kropla Rotbrown 71.041 – wszystkie z gamy Vallejo air.
Cieniutkim pędzelkiem robimy plamki ciapki i kreseczki właśnie w środku tych jasnych uprzednio namalowanych ciapek tak, aby ciut jasnego wyzierało spod koloru żelaza. Na koniec w miejscach, gdzie pancerz jest często ocierany (np gdzie załoga włazi po stopniach) suchym pędzlem naniosłem nieco metalizera w kolorze Acero 73.003 z zestawu Vallejo train. I to tyle 🙂
Teraz model czeka na brudzenie washami, i pigmentami, potem jeszcze dioramka z załogą i… może jakieś działo kolejowe?